Podziel się   

Historia Pokaż wszystkie »

Wydanie 2011-01 · Opublikowany: 2011-03-14 20:13:49 · Czytany 4596 razy · 2 komentarzy
Nowszy Starszy

Inżynier o zasługach nie do przebicia

Żołnierz, inżynier, naukowiec. Walczył z niemieckim okupantem, po wojnie współtworzył Zakład Wysokich Napięć w Instytucie Elektrotechniki w Warszawie. Opracował i wdrożył do produkcji kilka ważnych wynalazków. W Ameryce, dokąd wyemigrował w wieku 37 lat, założył innowacyjną firmę badawczą i opracował nowatorskie technologie do dziś stosowane na całym świecie. Ile więcej musi człowiek dokonać, by pamięć o nim trwała dłużej niż on sam?

Młodość w trudnych czasach

Człowiekiem, który dokonał tego wszystkiego, był Jerzy Bader, w Ameryce znany jako George Bahder. Urodził się w Warszawie. Jego matka pochodziła z rosyjskiej, arystokratycznej rodziny. Ojciec Jerzego zmarł, gdy ten miał zaledwie cztery lata. W dzieciństwie rosyjski był dla Jerzego pierwszym językiem, nic więc dziwnego, że mówił z bardzo dobrym akcentem. Po latach ta umiejętność bardzo się przydała, gdy w sprawach biznesowych pojechał do Związku Radzieckiego. Bardzo dobrze znał także język niemiecki. Ta umiejętność przydała się jeszcze bardziej. Był rok 1945, gdy Jerzy, wówczas liczący sobie ledwie 20 lat, walczył w oddziałach NSZ (Narodowych Sił Zbrojnych). Jego oddział wpadł w niemiecką zasadzkę. Tylko dzięki znajomości języka wroga udało mu się ocalić swój oddział. W ceremonii polowej otrzymał za to od dowództwa NSZ order Virtuti Militari. W Polsce Ludowej żołnierze NSZ nie mieli jednak lekkiego życia. Choć walczyli o Polskę, to nie o taką, jaka po wyzwoleniu nastała. Jerzy próbował ułożyć sobie normalne życie. Ożenił się z Alicją – na ślubnej fotografii widzimy ich na tle zrujnowanej Warszawy. Podjął studia na Politechnice Warszawskiej. W 1946 roku zdobył tytuł inżyniera elektryka. Już wtedy zaangażował się w prace nad powołaniem w warszawskim Instytucie Elektrotechnicznym Zakładu Wysokich Napięć. Pracował w nim od 1948 roku. Rok później zdobył stopień magistra. W 1957 roku doktoryzował się na Politechnice Warszawskiej. W Zakładzie Wysokich Napięć prowadził badania w dziedzinie konstrukcji odgromników dla sieci energetycznych. Miał w tym duże osiągnięcia, a jego wynalazki były z sukcesem wdrażane do użytkowania, za co Jerzy dwukrotnie uzyskiwał nagrody państwowe. Otrzymał także złoty Krzyż Zasługi, które to odznaczenie PRL dawała wybitnym naukowcom.

To, co zanosiło się na wzorcową wprost karierę błyskotliwego inżyniera Polski Ludowej, zakończyło się po kilku latach - przynajmniej właśnie w Polsce Ludowej. Mimo tych wszystkich wyróżnień, Jerzy Bader doświadczał szykan za swoją partyzancką przeszłość i walkę w szeregach NSZ. Promotor jego pracy doktorskiej, wybitny specjalista w dziedzinie elektrotechniki, profesor Janusz Jakubowski, wspominał po latach w swojej autobiografii, że Jerzy Bader: „w czasie studiów i później podczas pracy w Instytucie miał tak wiele kłopotów, że go to doprowadziło do porzucenia kraju”. W 1962 roku Bader rzeczywiście zdecydował się opuścić Polskę i wyjechać do Ameryki. Ze słabą znajomością języka angielskiego i kilkuset dolarami w kieszeni rozpoczynał wszystko od nowa. Niedługo po przyjeździe do Stanów podjął pracę w General Cable Corporation. Wrócił też do oryginalnej pisowni swojego nazwiska i zamerykanizował imię. Odtąd, już jako George Bahder, piął się po szczeblach kariery zawodowej. W 1973 roku został wiceprezesem tej firmy i szefem jej działu badawczego. W 1978 roku założył prywatne laboratorium badawcze CTL (Cable Technology Laboratories). W firmie zatrudnionych było wówczas czterech inżynierów. Oprócz Bahdera byli to: dr Bogdan Fryszczyn, Marek Sosnowski i Carlos Katz. Pracując w General Cable Corporation, zajmował się opracowywaniem kabli energetycznych o ulepszonych parametrach, metod łączenia ich, tworzeniem aparatury pomiarowej i wielu innymi zagadnieniami. Jednym z ważniejszych wynalazków z tego okresu był kabel, posiadający osłonę elektrostatyczną z fałdowanej metalicznej taśmy z otuliną z półprzewodnika.

Pokonać „drzewa wodne”

Od połowy lat 70. Jerzy Bahder szczególnie intensywnie interesował się zagadnieniem przedwczesnego starzenia się wysokonapięciowych kabli energetycznych. Zajmowało go przede wszystkim zjawisko degradacji izolacji polimerycznej w kablach układanych pod ziemią. W kablu powstają mikrospękania, do których następnie dostaje się woda. Pod mikroskopem zauważono, że spękania te posiadają formę przypominającą drzewa, stąd nazwa – drzewa wodne (water treeing). Przedostawanie się wody do tych szczelin jest główną przyczyną awarii podziemnych kabli energetycznych. Stworzona w CTL metoda regeneracji została wdrożona w wielu krajach. Metoda polega na osuszeniu stanowiącej rdzeń kabla wiązki przewodnika poprzez tłoczenie doń gazu, np. azotu. Następnym krokiem jest podanie do rdzenia płynu silikonowego, którego zadaniem jest wypełnienie od wewnątrz „drzew wodnych”. Na bazie patentu Bahdera jeden z największych potentatów branży chemicznej, Dow Chemical Company, uruchomił produkcję silikonowego wypełniacza wykorzystywanego w tej metodzie. Jak się ocenia, w ciągu dwudziestu lat stosowania regeneracji kabli energetycznych w skali całego świata oszczędności osiągnęły poziom jednego miliarda dolarów.

George Bahder usiłował również opracować przewód odporny na powstawanie drzew wodnych. W 1979 roku uzyskał patent na budowę takiego kabla. Proponowane rozwiązanie zakładało wykorzystanie wewnętrznej warstwy materiału uszczelniającego o strukturze gąbczastej w otulinie z fałdowanej folii metalowej. Wynalazca przewidział również zastosowanie substancji wypełniającej przestrzeń pomiędzy poszczególnymi drutami przewodnika, tworzącymi wiązkę żyły. W przypadku mechanicznego uszkodzenia zewnętrznej izolacji miało to zapobiegać rozprzestrzenianiu się wilgoci.

Niestety, nie dokończył wszystkich swoich projektów. Zmarł w pełni sił twórczych w grudniu 1982 roku. Odszedł po dwóch latach walki z rakiem płuc. Już po jego śmierci w laboratorium CTL podjęto próbę wdrożenia do produkcji kabla, opartego na kolejnym patencie Bahdera. Niestety, przedsięwzięcie to zakończyło się niepowodzeniem. Zabrakło wizjonera, który mógłby doprowadzić przedsięwzięcie do końca.

Wkład Jerzego Bahdera w rozwój techniki wysokich napięć był ogromny i nie ograniczał się do praktyki. Był również bardzo aktywny jako naukowiec, tworząc teoretyczne podstawy dziedziny, którą się zajmował. Wyniki swoich badań prezentował na konferencjach, publikował monografie, raporty i artykuły zarówno przed emigracją w Polsce, jak i później w Stanach Zjednoczonych. Uzyskał też 4 polskie i przynajmniej 30 amerykańskich patentów. Jego artykuły i patenty są regularnie cytowane również i dzisiaj. Jerzy Bahder za swoje osiągnięcia otrzymywał nagrody. Już w Polsce jego zaangażowanie w prace nad odgromnikami, wyróżnione zostało nagrodami państwowymi. W 1952 i ponownie w 1954 roku został laureatem nagród zespołowych III stopnia za opracowanie dwóch typów odgromników. W tym samym 1954 został przyjęty w poczet Polskiej Akademii Nauk, a cztery lata później, w uznaniu dotychczasowego dorobku, otrzymał Złoty Krzyż Zasługi za osiągnięcia naukowe. Nagrody uzyskiwał również w Stanach Zjednoczonych. W 1979 roku w uznaniu wkładu, jaki wniósł w poznanie natury przebić w kablach dielektrycznych, został nagrodzony przez IEEE (Institute of Electrical and Electronics Engineers).

Wielokrotnie wyróżniany, dziś sam nagradza. Oczywiście symbolicznie. Od 1997 roku ICC (Insulated Conductors Committee), organizacja zrzeszająca producentów kabli energetycznych i instytucje badawcze prowadzące badania w tej dziedzinie, przyznaje nagrodę imienia Bahdera. Wyróżnieni kandydaci otrzymują pamiątkową plakietkę oraz dostają prawo wskazania zakładu lub katedry energetyki na dowolnym uniwersytecie, dokąd przekazana zostanie jednorazowa dotacja ICC w wysokości 2500 dolarów. Dr. George H. Bahder Memorial Award przyznawana jest osobom, które swoimi osiągnięciami przyczyniły się do rozwoju technologii produkcji izolowanych kabli i ich zastosowań w transmisji i dystrybucji energii elektrycznej.

Ojciec i synowie

Jak wspomina najstarszy syn naszego bohatera, Paul Bahder, Jerzy nigdy nie przestał czuć się Polakiem. Po opuszczeniu ojczyzny odwiedził ją tylko raz. Do Polski przyjechał w późnych latach 70., zaledwie na kilka lat przed śmiercią, jak się wkrótce okazało. Jerzy bardzo przeżywał tę podróż. Paul dodaje, że jego ojciec był bardzo rygorystyczny. Do problemów podchodził bardzo metodycznie, liczyło się to, jak je rozwiązać. Choć praca pochłaniała go bez reszty, zawsze znajdował czas dla dzieci. „Jeszcze jako małe dziecko pamiętam – mówi dalej Paul – jak siedział na Mokotowie przy naszym okrągłym stole, a ja czekałem, kiedy będzie miał czas, żeby się ze mną pobawić. Kiedy w końcu dochodziło do tego i Ojciec odrywał się od wszystkich papierów rozpostartych na stole, to czułem się w pełni uszczęśliwiony.”

Jerzy był bardzo pracowity i wymagający wobec siebie, ale także wobec innych, zarówno współpracowników jak i najbliższych. Nic dziwnego, że mając taki wzór, pokończyli najlepsze uczelnie. Jak wspomniano, Paul zdobył dyplom lekarza na Akademii Medycznej w Warszawie, ale wcześniej ukończył studia na kierunku filozofii na Rutgers University i od prawie trzydziestu lat prowadzi gabinet homeopatii klasycznej w Princeton, New Jersey. Młodszy z synów Jerzego, Thomas ukończył State University of New York w Buffalo, a następnie zrobił doktorat z fizyki, także na Rutgers University w New Jersey. Od lat pracuje w laboratoriach federalnych w dziedzinie fizyki teoretycznej. Zajmuje się szczególnie teorią względności oraz zagadnieniami ciał stałych. Najmłodszy z braci, Gregory pracuje jako psychiatra w Laconia, New Hampshire. Podobnie jak Paul posiada dyplom warszawskiej Akademii Medycznej.

O osiągnięciach Jerzego Bahdera mało kto dziś w Polsce pamięta. Nie lepiej jest wśród rodaków w Ameryce. George Bahder, wspomniany jako „elektrotechnik, członek Polskiej Akademii Nauk, badacz, wynalazca”, spoczywa w alei zasłużonych na cmentarzu przy Narodowym Sanktuarium Matki Bożej Częstochowskiej w Doylestown, w Pensylwanii. To wielkie wyróżnienie, ale winniśmy mu chyba więcej niż jedną inskrypcję na kamieniu nagrobnym – naszą pamięć.

Nieocenionej pomocy przy powstaniu tego artykułu udzielił dr Bogdan Fryszczyn z CTL, przyjaciel i współpracownik Jerzego Bahdera. Szczególne podziękowania płyną w stronę Paula, syna inżyniera, za piękne opowieści o ojcu i jego fotografie. Za wszystko.

Nowszy Starszy

Inne artykuły w kategorii Historia

Pozostałe kategorie tego artykułu: · Świat · Polonia w USA · Ludzie · Nauka i technika

Skomentuj artykuł w Hydeparku Polonii

Dodaj swoją opinię do 2 komentarzy w tym temacie.

Imię:
Komentarz:
Dodaj komentarz

VS3H · 2011-09-09 13:56:36

tak jak i to sie dzieje we wszystkich krajach drogi "Wafel", nonsens zeby pisac ze tylko Polacy emigruja

wafel · 2011-05-06 11:15:54

kolejny madry Polak co uciekl z tego dzikiego kraju , jak miliony co juz to zrobily i miliony jeszcze to zrobia

Najnowsze artykuły

Magazyn w sieci

Hydepark Polonii

Jola
21 mar, 08:19
Witam. mam pytanie czy to jest normalne ze po wykonaniu lasera ablacyjnego CO2 na drugi dzien mam strasznie [...]»
Bogdan Domeracki
17 mar, 15:58
„POLACY w kraju Helwetów”… Zapraszamy także do nas...! »
Marie Elizabeth
09 mar, 14:34
Oh je me sens de nouveau en vie après avoir subi beaucoup de traumatismes et de chagrin. Je [...]»

Najczęściej...