Podziel się   

Psychologia i rozwój człowieka Pokaż wszystkie »

Wydanie 2010-04 · Opublikowany: 2010-06-07 22:09:45 · Czytany 62838 razy · 59 komentarzy
Nowszy Starszy

Toksyczni rodzice

Kim są toksyczni ludzie?

Jeśli po spotkaniu z kimś czujesz się nagle poirytowany, zmęczony albo smutny, możesz przypuszczać, że spotkałeś toksycznego człowieka. Szkodliwy wpływ toksycznych ludzi może dokonywać się na wiele różnych sposobów: mogą nas próbować zagłaskać na śmierć, kontrolować każdy nasz krok, całkowicie nas ignorować, pomniejszać nasze osiągnięcia, zrzucać na nas swoje obowiązki, wymuszać posłuszeństwo nakładaniem winy. Jest jedna cecha, która łączy wszystkie toksyczne osoby - można je poznać po tym, że łamią nasze prawa i wdzierają się w nasze osobiste granice.

Problem toksycznych rodziców po raz pierwszy nazwała i opisała w latach osiemdziesiątych amerykańska terapeutka Susan Forward. Jej pacjenci to ludzie ”skatowani" psychicznie przez własnych rodziców. Są chorobliwie uzależnieni od nich w dorosłym życiu. Forward pokazała, że dopóki nie zdecydują się na terapię, będą niszczyć swoje własne rodziny.

Problem toksyczności w żadnym razie nie dotyczy samych patologicznych rodzin, w których rządzi alkohol i przemoc. Często występuje w rodzinach nadopiekuńczych. Kolejna kategoria to rodziny, w których pomniejszana jest wartość dziecka: np. krytykujący ojciec, który mówi: „Nic nie potrafisz. Nie dasz sobie rady w życiu." Toksyczność zagraża też takiej rodzinie, w której małżonkowie mają kłopoty z relacjami między sobą. Oddalają się od siebie i zaczynają uczucia przenosić na dziecko. Wiele kobiet rezygnuje z więzi z mężem, kiedy pojawi się pierwsze dziecko. Cała miłość, niespełnione nadzieje, potrzeba bliskości  przelewana jest na dziecko. Dla nich po latach odchodzenie z domu dorosłego dziecka staje się dramatem. Małżonkowie zostają ze sobą jak obcy ludzie. Próbują ingerować w dorosłe życie syna czy córki. Dziecko było dla nich "lokatą", z której muszą odzyskiwać teraz procenty. Toksyczni rodzice mogą zostawić nas okaleczonych na całe życie, niezdolnych do wchodzenia w normalne, zdrowe relacje, pełne zaufania i gwarantujące nam poczucie bezpieczeństwa. Toksyczność nie jest czymś namacalnym i oczywistym jak na przykład przemoc fizyczna. Toksyczność sączy się w nasze dusze latami i zatruwa je.

Czcij ojca swego i matkę swoją.

Toksyczni rodzice to ciągle temat tabu dla Polaków. Dzieje się tak dlatego, że przyznanie, iż rodzice popełniają poważne błędy, które mogą okaleczyć dziecko na całe życie, uderza w naszą wiarę w „świętość” słowa matka czy ojciec. Rodziców należy szanować, a w naszej koncepcji szacunku nie mieści się żadna krytyka ich postępków. To sprawia, że wielu ludzi ma problem z powiedzeniem na głos, że czują się pokrzywdzeni przez swoich rodziców. To też daje toksycznym rodzicom prawo do stwierdzenia: „urodziłam cię i wychowałam, więc należy mi się szacunek i posłuszeństwo”. Czujesz się tak, jakbyś był czyjąś własnością.

Należy zrozumieć, że rodzice to tylko ludzie, którzy również popełniają błędy. Wiele nadopiekuńczych matek jest przekonanych, że dobrze robi, kontrolując swoje dzieci na każdym kroku. Nadopiekuńcze matki uważają, że wiedzą lepiej, co jest dobre dla ich dziecka. „Moja matka grała rolę ofiary swojego poświęcenia, na każdym kroku podkreślała, że wszystko w swoim życiu podporządkowała swoim dzieciom. Na wiadomość, że jestem znów w ciąży, 14 miesięcy po urodzeniu pierwszego dziecka, zareagowała z nieopisaną złością. W jej wyobrażeniu o moim życiu nie mieściło się to, że mam prawo decydować o sobie i wielkości mojej rodziny. Powtarzała, że to nie czas, żebym zachodziła w ciążę i miała więcej dzieci, bo ona wie, co jest dla mnie najlepsze. Przez lata czułam, że moim życiem rządzi przymus, że muszę postępować tak, jak chce tego matka, bo jestem odpowiedzialna za jej zdrowie, nastrój, uczucia, bo przecież wszystko dla mnie poświęciła”- mówi Kasia 28-letnia pacjentka, w terapii od dwóch lat. Dzieci toksycznych rodziców działają według pewnych schematów.  Żyją ze świadomością: na mojej osobie opiera się życie mojej matki lub ojca. Takie zasady im zawsze wpajano.

Do skutków toksycznego wychowania można zaliczyć takie problemy dorosłych ludzi jak zaniżone poczucie własnej wartości, zaburzenia odżywiania, schizofrenię, wiele psychoz, problemy we wchodzenie w związki partnerskie, problemy zawodowe, depresje czy nawet wszelkiego rodzaju choroby somatyczne. Nie od dziś wiadomo, że stres związany z przebywaniem w towarzystwie toksycznych osób powoduje problemy zdrowotne.

Kasia cierpiała na depresję, jako nastolatka nadużywała alkoholu i miała tendencje samodestrukcyjne. „Moja matka była jak bluszcz, który oplatał mnie coraz ciaśniej, nie pozwalając oddychać. Nie wiedziałam już gdzie kończę się ja a zaczyna moja matka. Wpiła się we mnie tak mocno, że ciężar stał się nie do wytrzymania”. Na szczęście Kasia potrafiła wyznaczyć własne granice. Zrozumiała, że nie jest odpowiedzialna za „poświęcanie się” i cierpienie rodzica, bo każdy wybiera swoją drogę. Maltretowana od dziecka poczuciem winy, zrzuciła ciężar i przewartościowała swoje życie. Teraz wie, że jest odpowiedzialna za siebie i im bardziej wolna będzie od ciężaru toksyczności rodziców, tym bardziej szczęśliwa będzie w życiu. A szczęście promieniuje na najbliższą jej rodzinę – dzieci i męża.

Dlaczego warto walczyć?

Warto walczyć, bo jest to walka o wolność osobistą, poczucie własnej tożsamości, nasze własne granice i prawo decydowania o sobie. To walka o naszą przyszłość. Kasia postanowiła walczyć i zwyciężyła. Można jednak postawić pytanie: czy jest sens rozgrzebywać bolesną przeszłość? Odpowiedź zależy od nas samych – od tego, jak sobie radzimy z psychicznymi ranami zadanymi nam przez najbliższych. Niektórzy z nas zostali zranieni tak głęboko, że konieczna jest terapia i analiza ich wczesnych związków z rodzicami. Rany zadane przez rodziców muszą czasem być nazwane po imieniu, w obecności terapeuty, by można było je zagoić. Nie zawsze jest to jednak konieczne. Jeśli nie jesteś w stanie wybaczyć swoim rodzicom, nie musisz. Niektóre krzywdy są zbyt bolesne, żeby o nich zapomnieć i czasami najlepsze co możemy dla siebie zrobić, to odciąć się od swoich rodziców. To podejście jest często trudne do zrozumienia dla osób wierzących w „świętość” matki i ojca, rozdartych między tą wiarą, a swoimi własnymi potrzebami. Czasami nie ma konieczności wracać do przeszłości – ostatecznie zmienić możemy tylko siebie, nie innych i po prostu należy zaakceptować rzeczy, których zmienić nie możemy. Tak czy inaczej warto poddać refleksji nasze związki z rodzicami i zastanowić się nad naszym własnym zachowaniem, choćby ze względu na swoje własne dzieci. Pamiętajmy, że to my sami rządzimy naszym życiem. Dzieci toksycznych rodziców nie muszą być toksycznymi rodzicami, jeśli tylko uświadomią sobie, czego chcieliby uniknąć i zdefiniują własne pojęcie toksyczności.

Warto walczyć, bo jest to walka o szacunek do samego siebie, o ustalenie własnych granic i sprawienie, by inni też je szanowali. Rozpoznawanie swoich granic polega na zrozumieniu, gdzie kończę się ja, a gdzie zaczynają inni. O czym mogę decydować sam, a co nie jest moją sprawą? Dorosłe dzieci nadopiekuńczych matek często mają trudności z powiedzeniem im: to jest moja decyzja i nie chcę twoich rad w tym względzie – jestem dorosły i sam sobie poradzę. Jeśli popełnię błąd, na pewno wiele się z tego nauczę. Jasne określenie tego, co jest naszą domeną jest konieczne, bo jak możemy sprawić by inni szanowali nasze prawa, jeśli my sami nie jesteśmy ich pewni? Budowanie zdrowej i niezależnej od opinii innych pewności siebie jest najlepszym sposobem na toksycznych ludzi. Gdy weźmiemy odpowiedzialność na własne barki, zrozumiemy, że teraz my, jako dorośli ludzie mamy odpowiednie umiejętności i możliwości, aby kierować naszym własnym życiem. O takie poczucie własnej wartości warto walczyć.

---

Czy jesteś dzieckiem toksycznych rodziców?

Kiedy byłeś dzieckiem...

Czy rodzice mówili ci, że jesteś niedobry i nic niewart?

Czy musiałeś opiekować się rodzicami, bo nie umieli radzić sobie ze swoimi problemami?

Czy wchodziłeś w rolę „opiekuna”, „powiernika” lub „doradcy”?

Czy czujesz strach i zagrożenie w obecności rodziców?

Czy Twoi rodzice zrobili kiedykolwiek coś, co musiałeś trzymać w sekrecie?

A teraz, kiedy jesteś dorosły...

Czy rodzice traktują cię nadal jak dziecko?

Czy masz intensywne emocjonalne lub fizyczne reakcje po spotkaniu z nimi?

Czy rodzice kontrolują cię nakładaniem poczucia winy?

Czy czujesz, że nie jesteś sobą w  towarzystwie rodziców?

Czy czujesz, że bez względu na to, co zrobisz i tak nigdy ich nie zadowolisz?

Nowszy Starszy

Inne artykuły w kategorii Psychologia i rozwój człowieka

Pozostałe kategorie tego artykułu: · Zdrowie i uroda

Skomentuj artykuł w Hydeparku Polonii

Dodaj swoją opinię do 59 komentarzy w tym temacie.

Imię:
Komentarz:
Dodaj komentarz

Dominika · 2017-03-21 01:19:10

Mam 26 lat i planuje wziąść ślub co bardzo utrudnia mi moja mama. Za kazdym razem kiedy zaczynam ten temat ona wyraza swoje niezadowolenie albo mowi ze bedzie umierac i do zadnego slubu nie dojdzie. Ewidentnie nie chce mnie wypuscic z domu mowiac ze to za szybko, ze jeszcze zdaze, ze ona wpadnie w jakas chorobe jak sie wyprowadze a przeciez nie zostanie sama bo jestesmy pelna rodzina jest tata i mlodszy brat. A ja juz nie mam sily ciagle placze bo jestem tak uzalezniona ze mie umiem sie sprzeciwic jej zachowaniom. Co mam zrobic? Czuje ze obarcza mnie odpowiedzialnoscia za wszystko co sie dzieje w domu, ja nie mam swojego zycia tylko wszystko podporzadkowane jej. I o wszystkim musze mowic co i kiedy robie. A jak wspomne o dzieciach to zakaz w tym wieku marnowania sobie zycia. A sams miala mnie kiedy skonczyla 19 lat. Pomozcie mi bo nie wytrzymam i wpadne w depresje.

Marta · 2017-02-12 04:01:42

Witam. Moja historia jest nieco inna lecz łudząco podobna. Mieszkam z babcią (mama mamy) moi rodzice mieszkają w bloku obok. Wiele lat temu wszyscy razem z rodzicami mieszkaliśmy u babci, po latach mój tata kupił mieszkanie na tym samym osiedlu ( bo przecież mama musi być blisko swojej mamy) a mnie jako nastolatce udało się wybłagać rodziców, żebym mogła zostać z babcią, bo przecież jestem z nią od zawsze. W tym okresie zaczęłam palić papierosy za które jestem rugana przez moją matkę do dnia dzisiejszego. Miałam grono starszych znajomych których wtedy uważałam za autorytet, oczywiście znajomości skończyły się fiaskiem a nie przyjaźnią na lata co mam wypominane przez moją mamę przy KAŻDEJ możliwej okazji. Często słyszę, jakie to błędy popełniłam, jak wpadłam w nałóg (papierosy), jak bardzo ją zawiodłam, przecież ona mi tego nigdy nie zapomni.Gdyby ktoś obcy posłuchał tego wszystkiego to uznałby, ze co najmniej zaszłam kilka razy w ciążę, notorycznie przychodziłam pijana i naćpana a do tego jestem nieudacznikiem i leniem, a wcale a wcale tak nie było ani nie jest. Mam 25 lat, obroniłam magistra, pracuję w oświacie i dodatkowo "ciągnę" 2 dorywcze prace. Obecnie moja kochana mama nadal potrafi wejść do mojego pokoju i przestawić np. buty do przedpokoju "No przecież nie można żyć w takim syfie !" " Niczego Cię w życiu nie nauczyłam." "Jestem złą matką, nie potrafiłam wychować dobrze dziecka." To kilka sztampowych tekstów, które padają często. Oczywiście moja walka z przestawianiem moich rzeczy trwa od lat (chociaż i tak już jest mega postęp) i każda kończy się awanturą, ogromną, wielką, aferą z lawiną mojego płaczu i krzyku. Oprócz tego wszystkiego jest bardzo kochana i wiem, ze martwi się o mnie, ale ja już naprawdę nie mogę...nie stać mnie na osobne mieszkanie, nie możemy się dogadać, więc nie widzę, żadnego wyjścia. Pojęcia nie mam co robić, jak podporządkować się, żeby przestała gadać, nie mogę tego znieść . Jestem wybuchowa, krzyczę, płacze i nie potrafię dojść do porozumienia. Dużo pracuję, staram się bywać rzadko w domu, ale zdarzają się dni kiedy już nie mam sił i zostaję w domu i zamiast się zrelaksować i odpocząć to mam na głowie nadopiekuńczą i lepiej bądź wszechwiedzącą mamę. Błagam o wsparcie bo niedługo zwariuję...

jula · 2017-02-02 02:11:05

EDYTA a nie mozesz sie wyprowadzic.Wiem ze koszty wynajmu sa drogie ale mieszkanie z taka matka to pieklo.Nie patrz na finanse a na swoje zdrowie psychiczne i dobro dziecka bo jak matka toksyczna to jak maluch bedzie starszy wezmie go w obroty wychowa po swojemu a tobie zostanie tylko przygladanie sie temu wszystkiemu.Pogadaj z mezem i uciekajcie nie sluchaj szantarzu matki bo taki bedzie ny zatrzymac cie w domu.Znam dziewczyne z epilepsia ktora ma rocznego synka partnera i mieszkaja osobno 300km od domu rodzinnego czyli sie da.A nerwy i mueszkanie z matka moga tylko poglebuc twoja chirobe.Ratuj siebie i swoja rodzine.Wiem ci pisze

Edyta · 2017-01-23 11:46:49

Doradźcie mi, mam męża i dziecko i mieszkam ze swoją matką, która zawsze od dziecka mną manipulował i tak jest do teraz. Zawsze ona za mnie decydowała, a tata jak żył to nic się nie odzywał. A jestem chora na epilepsję i muszę z nią mieszkać aby pomogła mi wychowywać synka a mąż pracuje. Jak coś zawsze przy niej robię to ciężko mi to robić bo zawsze mnie krytykuje, a jak podejmuję decyzje to zawsze mi też mówi że niedobry wybór. A ja jak coś robię bo tak chcę to boję się jej i w duchu wpadam w depresję i później mi jest źle. Nie wiem co robić aby się od niej odłączyć duchowo, mieszkam z nią bo nie mamy z mężem gdzie. A pracuję jeszcze w domu już dłuższy czas i mam tej pracy już dość, a miałam okazję pracować z ludźmi bo taką lubię, to ona mnie skrytykowała a ja się wystraszyłam i nie podjęłam tej pracy. A jak się nie odzywa do mnie kilka dni to mnie to w duchu boli bo sama nie wiem co o tym myśleć i bardzo się denerwuję i boję się depresji a nie chcę.

jula · 2017-01-06 06:29:27

Jakis czas mnie tu nie bylo, a widze ze coraz wiecej komentarzy.Chialam wam napisac co u mnie. Zaczne od tego ze powiedzialam dosc szykanowanim mojej matki.Jak sie wyprowadzilam z mezem i dziecmi od niej oskarzyla mnie ze zniszczylam jej zycie( tylko tym ze smialam sie bez jej zgody wyprowadzic na swoje) Pozniej szykanowan nie bylo koonca nie wspominajac oczywiscie o wiecznym dzwonieniu do mnie z pretensjami awanturami z oczekiwaniami jakie powinnam spelnic a nie spelnilam z pouczeniami jak mam wychowywac dzieci z kim sie zadawac z kim nie, kogo odwiedzac , nachodzeniu mnie robieiu awantur, wypominaniu wszystkiego od dziecku, opowiadaniu jakom ona byla swieta matka( ojciec byl alkoholikiem, ona lubiala rozrywkowe zycie a mnie wychowywala babcia)a jaka ja jestem matka do niczego( bo w naszym domu dzieciom wyznaczane sa granice) matka uwaza ze dzieci powinny byc wychowywane bez stresowo, bez granic(np moj syn bije ja po buzi a ona sie smieje, pluje przy niej na dzieci a ona go broni, chce gumy papierosy a ona kaze ojcu po nie jechac 50 km w jedna strone) A do tego kompletnie nie reaguje ze takie zachowania nie sa przez emnie i meza akceptowane, Uwaza ze lepiej wie jak wychowac wnuka.Uwaza ze jest dobra i kochaja ca babcia( a wszystkim do okola opowiada ze ma wnuczka- mojego syna , a wnuczka -moja córka ja nie interesuje. Tylko dlatego ze jest mlodsza, mniej z nia zwiazana i nie da sie nia jeszcze manipulowac) Ale wracajac do szykanowania po pierwszysm nastapily kolejne, a to przychdzila do nas usmiechala siei biegala do MOPS ze katujemy zieci( ani pediatra, ani przedszkole, ani psycholo tego nie potwierdzil) Ale matka stwierdzila ze oni wszyscy sa nie ormalni i ona wie lepiej. Ze maz ma kochanke( by tyko doprowadzic do naszego rozwodu) Ze jedno z naszych dzieci nie jest meza. Ze syn ma wade wymowy i ona wie dlaczego( lohopea twierdzil ze to przypadlosc fiziologiczna i ze samo powino ustopic z czasem) ale matka wie lepiej.Ja nie interesuja opinie lekarza ja interesuje to co sobie ubzdurala w swojej chrej glowie. Powiedzialam dosc, nie chce czekac jak któres z moich dzieci zlamie reke badz noge, uderzy sie w glowe, nabije sobie siniaka a ona oskarzy nas o znecanie sie nad nim , ze zrobilismy to specjalnie. Wlasnie zerwalam z ia definitywnie kontakt .Oswiadczylam matce ze nie zycze sobie jej smsów telefonów, wizyt u mnie ani nawenie chce wiedziec co mówi i co u niej sie dzieje.A ze ojciec ja popiera jako jej ofiara , wiec z nim kontaków tez nie che miec.Zablokowalam rodzidzów na portalu spolecznosciowym i kazdego przez kog mogli by do mnie napisac, zablokowalam smsy, i ponformowalam znajomych ze nie zycze sobie przy mnie rozmów na temat moich rodziców ani nic na ich temat nie chce wiedzec.Do tego doprowadzila moja toksyczna matka, ze nie chce jej widziec ani o niej slyszec.Przynajmniej do puki nie poczuje ze mam wlasne zycie, a jej toksycznosc nie robi w moim zyciu spustoszenia

zła córka · 2017-01-02 07:17:50

Przeczytałam wszystkie Wasze historie i mam wrażenie, że bez względu na wiek internautów, ich wykształcenie czy miejsce zamieszkania, toksyczni rodzice to trauma, która nigdy nie zniknie, nie rozpłynie się. Ba, myślę nawet - z autopsji - że im dłużej żyją, tym więcej spustoszeń mogą dokonać. Miałam 13-cie lat, gdy złapałam swoją matkę za rękę, która zawisła nad moją głową i zagroziłam, że jeśli jeszcze raz mnie uderzy, oddam. Byłam na tyle silna, że matka przestraszyła się i faktycznie nigdy już nie podniosła na mnie ręki. Dziś myślę przewrotnie, że trochę szkoda, bo z przemocą fizyczną łatwiej sobie poradzić. Skończyło się bicie, zaczęła przemoc psychiczna. Ciągłe poniżanie, pretensje, żale, agresja, wyzwiska... Byłam dla niej bezpiecznikiem na wszelkie dolegliwości. Nie chcę robić z siebie całkowitej ofiary, miałam charakter, potrafiłam się opierać, może właśnie dlatego tak usilnie chciała mnie złamać. Byłam też ukochaną córeczką tatusia, co doprowadzało ją do furii, była zwyczajnie zazdrosna. Szybko wyszłam za mąż uciekając od matki w swoje życie. Oboje z mężem uczyliśmy się, ja skończyłam studnia prawnicze, mąż medycynę. Miałam nadzieję, że już nigdy nie będę narażona na jej ataki. Niestety, każda okazja była dobra, przemoc psychiczna nie skończyła się, a nawet stała się bardziej wyrafinowana. Matka nie mogła znieść moich sukcesów zawodowych, mojej niezależności finansowej i tego, że stałam się dorosłą, samodzielną i dobrze sytuowaną kobietą. Krytykowała wszystko, co dotyczyło mojej osoby, obrażała się, wszczynała bezsensowne awantury, nie uroczystościach rodzinnych była wiecznie obrażona i pełna prezencji. W tym wszystkim był mój ukochany tata, zupełnie zniewolony, choć wielki człowiek, erudyta, człowiek z wielką charyzmą, też ofiara przemocy mojej mamusi. Dziś mój tata wymaga stałej opieki. Niestety, nie mogę mu jej zapewnić każdego dnia, bo pracuję zawodowo, mam swój dom i liczne obowiązki, mimo, że dzieci są już dorosłe i samodzielne. Starałam się zaangażować opiekunki, MOPS, nawet byłam u księdza, wszystko na nic, moja matka nie wpuszcza nikogo do domu, nie pozwala aby ktoś obcy zajął się codziennymi zakupami, czy porządkami, gdyż żąda tego wyłącznie ode mnie. Gdy tłumaczę, że nie jest to możliwie, popada w tak niewyobrażalną agresję, że nikt nie może nad tym zapanować. Wyrzuca mnie z domu, przeklina, postponuje, uwłacza. Jestem u kresu wytrzymałości, dlatego noworocznym postanowieniem oddam się w ręce psychologa i mam nadzieję, że dzięki pracy nad sobą zachowam swoją niezależność, ale nie stracę też empatii. Trzymajcie za mnie kciuki.

nieznajoma · 2016-12-31 01:43:22

Ja również jestem ofiarą toksycznych rodziców. Wpadłam na ten artykuł przypadkowo i po przeczytaniu waszych komentarzy jest mi lżej na sercu. Zawsze zadawałam sobie pytanie "Dlaczego akurat ja? Inni przecież mają lepiej, żyją w normalnych rodzinach", ale mam świadomość, że takich osób jednak jest więcej, dużo więcej i one się nie poddały. Według mnie takie osoby są wyjątkowe i godne podziwu. Ja miałam chwile, kiedy myślałam o samobójstwie, czasem wmawiałam sobie, że jestem beznadziejna i nikomu niepotrzebna. Jednak postanowiłam, że muszę dać radę. Pokazać im, że jednak jestem kimś, że pomimo trudności jestem wartościową osobą. Przykro czytać wasze doświadczenia, wiem jak ciężko wam było lub jest. Rana w psychice niestety zawsze zostanie. Jeśli tylko ktoś miałby chęć, służę pomocą i dobrą radą. Wiem, że nawet rozmowa wiele daje. Chętnie pogadam z kimś kto przeżył to samo. martus725@o2.pl

anonim · 2016-12-27 15:50:44

Mój tata jest takim człowiekiem. Bił mnie i moich braci już w dzieciństwie za byle błahostki np. za nie wywalenie śmieci (do tego krzyczał na nas, wywoływał wielki awantury). Bił także naszą chorą psychicznie matkę. Przy tym uważał się za inteligentnego człowieka i często prawił swoje głupie życiowe "prawdy". Takie jak: "nigdy nie ufaj kobietom synu, kobiety to spryciule i chcą one tylko faceta uwikłać", "uciekaj od bab", "nigdy się nie żeń". Doprowadził mnie on do takiego stanu umysłowego, że teraz mam ciągle jakieś chore myśli o sobie. Np. myślę że ludzie ciągle mnie oceniają, ogólnie jestem bardzo nieśmiały. Boje się patrzeć ludziom w oczy, rozmawiać z nimi swobodnie, jestem bardzo zamknięty w sobie, mam niewielu przyjaciół.

Asia · 2016-12-26 09:42:24

To jest mój apel do ludzi , którzy mają toksycznych rodziców. Moja matka jest takim rodzicem , całe życie manipulowała swoimi dziećmi wpajając im , że ona jest ideałem bo ojciec pijak i łajdak ją zostawił a ona się poświęciła i nas wychowała zamiast oddać do domu dziecka. Była nas czwórka , jeden brat się zapił , siostra ma ciężką depresję i truła się 5 razy , drugi brat pije a ja jestem dla niej "potworem" który ją zabija. Ile w niej jest jadu i nienawiści , słów raniących boleśnie ,ciągle wspomina moje "złe" uczynki ( od dzieciństwa). Co jest w tym najgorsze ? To , że jesli nie ockniemy się w porę to taki sam los zgotujemy swoim dzieciom !! Są święta a ona jak zwykle je zepsuła , teraz przeklina mnie a za chwilę pobiegnie do kościoła , do komunii ( przecież ona nie grzeszy). Mamo !! Wybaczam Ci ! Jednak już nie pozwolę żebyś mnie niszczyła !! Nie pozwólcie dać się zmanipulować , nie robicie nic złego żyjąc według swoich planów , nie robicie krzywdy rodzicom mając swoje zdanie. Wierzę w Boga i On wie , że mam czyste serce a to jest najważniejsze.

anonimowa · 2016-11-28 07:51:47

witam was, mam problem z moją mamą, wyszłam za mąż 8 miesiecy temu, moja mama nie moze pogodzic sie z tym, ze mam swoje zycie i swoja rodzine, wymysla ze wyrzeklam sie ich bo nie bylam u nich pare tygodniu od ostatniego spotkania, mam tego dosc, nigdy sie nie wyrzeklam i nie wyrzekne rodzicow, jestem w ciazy, i przez bole kregoslupa jest mi ciezko i jak jade gdzies dalej do lekarza czy gdziekowliek strasznie boli mnie kregoslup, ona tego nie rozumie, nie wiem czy to jest normalne czy nie, przed slubem robila wszystko by do niego nie doszlo, nie lubila mojego wtedy narzeczonego teraz męża, i strasznie go obrazala i miala za najgorszego, nie doceniala tego ze jest mi z nim dobrze, liczylo sie tylko to co dla niej dobre, pomagalam duzo rodzicom na gospodarce, a moje rodzenstwo w przeciwienstwie do mnie duzo mniej, tlumaczylam jej ze go kocham, ze jest dla mnie najwazniejszy, nie potrafie jej wytlumaczyc by zrozumiala to ze gdy moge to przyjezdzalam caly czas co miesiac, a teraz postanowilam ze na swieta bozego narodzenia pojedziemy z mezem, czy to normalne ze ona sie tak zachowuje? czy to sie zmieni? ranią mnie jej slowa mowiace ze sie ich wyrzeklam

kasia · 2016-11-22 11:21:39

@julia ... czytajac twoja rozmowe z matka czuje sie jakbym czytala o mnie i mojej matce... ja nie mam dzieci ale dokladnie taki styl rozmowy jest z moja mama...

jula · 2016-11-17 15:24:34

Do matki.Tu ludzie pisza o toksycznych matkach a nie rozpieszczonych nastolstkach.Toksyczna matka to powazny problem wiem bo sama to przechodze mimo ze juz od dawna mieszkam na swoim to ona zawsze wzbudza we mnie poczucie winy.Przyklad dzisiejszy.Matka dzwoni i pyta czy moze zabrac do siebie moje dzieci.Ja odpowiadam ze juz jej napisalam wczesniej smsa ze nie (mam wazne powody o ktorych nie bede pisac robie to z uwagi na dobro dzieci)Matka jestes podla zabierasz wnukom babcie Ja przeciez zawsze mozesz nas odwiedzic mieszkasz nie daleko zjemy razem obiad ciasto wypijemy kawe pobawisz sie z dziecmi moze wezmiesz je na spacer do kina zaplace za kino.Matka Nie mam czasu siedziec z twoimi dziecmi kilka godzin mam swoje zycie.Ja A masz czas siedziec z wnukami u siebie 3dni na ktore chcesz je zabrac.Matka jestes psychicznie chora nie powinnas miec dzieci.Masz sie jeszcze zastanowic nad swoja decyzja.Ja ale jestem juz dobrze zastanowiona.Matka czekam kiedy moge zabrac wnuki.Rozlancza sie.Uwierzcie gdyby wszystko w domu moich rodzicow bylo ok chetnie dala bym wnuki one spedzily by czas z dziadkami ja bym odpoczela ale tam tak nie jest a matka i tak napiera na swoje choc wie ze robi krzywde moim dzieciom.

matka · 2016-11-12 13:25:09

Toksyczni rodzice a dzieciaki, które jak skończą 18 lat to zaczynają szantazowac swoje matki???? Kup mi mieszkanie, kup mi telefon itp... materialiści ,zamiast sami sobie zapracować , najlepiej brać od starych , a jak nie masz kasy bo zarabiasz 2 tyś zł to mysla że na 2 etaty matke z ojcem by wysłali. Jak tak bardzo jest źle u rodziców to proszę bardzo , wyprowadzić się i zająć się własnym życiem a kto wam tego broni.....

Zuza · 2016-11-03 13:33:47

Mam 45 lat. Dzisiaj są mojej mamy urodziny. Dzwoniłam rano. Nikt nie odebrał. NIkt nie oddzwonił. Tata ma zakaz kontaktu ze mną. NIe zadzwoniłam więcej raczej ze strachu, że będzie na mnie krzyczeć. Jakieś trzy lata temu powiedziała mi, że nie jest moją matką tylko kobietą która mnie urodziła. Bo matki się tak nie traktuje. Mając jakąś 30-tkę zdałam sobie sprawe ze jestem od niej uzależniona. Robię tak jak ona by to zrobiła. PO liceum zaczęłam pracować, bo chciałam odizolować się. Skończyłam zaoczne studia. Wyprowadziłam się. W domu musiałam ciągle pracować. NIe wychodziłam na zabawy - bo się uczyłam. Mama ciągle powtarzała, że najpierw obowiązki, potem reszta. Ojciec nigdy nie miał nic do powiedzenia. Potrafili się do mnie nie odzywać bo czegoś nie zrobiłam, wyszłam z domu a wcześniej oni - tylko że bez klucza. Mama nie odzywała się do mnie przez miesiąc, dopóki się nie przyznałam że źle zrobiłam. Takie stosowali metody. Przez pierwszy tydzień też trzaskałam dzwiami, ale w czwartym czułam się winna i przepraszałam. Miałam sobie nie poradzić w życiu. A jednak - mam rodzinę, dom, stanowisko. Możnaby powiedzieć, że wszystko. Ale nie jestem na tyle dobra by zasłużyć na uznanie własnej matki. Ciągle nie tak wyglądałam, nie właściwe buty, włosy itp. Męczy mnie to. NIe potrafię cieszyć się z życia. Jestem ciagle smutna, w depresji. Bo czuje się ciągle czemuś winna.

Ewela · 2016-10-21 17:06:36

Do Marty, miałam podobną sytuację do twojej. Wiem, że ciężko jest stanąć na własne nogi. Mając zerowe poczucie własnej wartości, wszędzie widzimy pesymizm. Jedynym ratunkiem jest wyprowadzka z tego domu, tylko tak możesz się uwolnić od chorych rodziców. Poszukaj wokół siebie dobrych ludzi i zmien nastawienie, że ci się nie uda. Jeżeli nie stać cię na wynajem mieszkania samodzielnie może poszukaj sublokatorki, koleżanki kogoś kto wynajmie z tobą. Ja już nie mieszkam z toksyczna matką od 4 lat, jestem innym człowiekiem, ale jeszcze dużo pracy mnie czeka. Nie mogę zrozumieć dlaczego są takie matki, które zamiast kochać swoje dziecko mszczą się na nim i tym samym noszą im życie. Wszystkim którzy mają toksycznych rodziców, życzę dużo siły, abyście dali radę uwolnić się od swoich katów.

Magda · 2016-10-15 10:37:07

Cześć dziewczyny :-) czy znajdzie się tutaj jakaś dobra dusza, która zechce porozmawiać? Mam ogromny problem z toksyczna matka, gdzie nie ukrywam przestaje sobie radzić. Potrzebuję się wyglądać i wymienić doświadczenia.

Martaa, 27 · 2016-10-09 18:50:37

Do Mileny: Dziękuje, ale wolałabym się nie ujawniać, nie jest to dla mnie komfortowa sytuacja. Możemy ewentualnie porozmawiać na innym komunikatorze, zastanawiam się tylko, czy jesteś w stanie powiedzieć mi coś, czego nie wiem..

Milena · 2016-10-08 15:22:22

Marta masz skype porozmawiamy odpisz :D

Milena · 2016-10-07 21:05:54

jlcdj

Agnieszka · 2016-09-19 16:14:30

Witam Was ,może mi podpowiecie co mam zrobić zapomnieć się nie da jak miałam6lat odeszła mi Mama przegrała walkę z chorobą Tato po 4latach ożenił się na początku było dobrze myślałam że jak Ona wchodzi w rodzinę Nasza będę kochana że moja luka w serduszku zapełnia się miłością lecz mylilam się byłam bita ponizana na nic nie miałam pozwalane tylko nauka nie mogłam się ubrać w to co chciałam nie mogłam zjeść czegoś innego miałam półkę w lodówce lepszej wędliny czy owocu nie mogłam wziąć jak wzięłam zostalam skarcona nie mogłam iść na spacer nie mogłam oglądać tv nic nie mogłam moje życie uratowała mi Babcia św pamięci Mamy Mama Tato został pozbawiony praw Babia dała mi życie była moja Mama Babcia Przyjaciółka Babcik też mi chorował robiłam co mogłam ja sama już jestem po 5operacjach odeszli mi najbliżsi czuje ból bezradność trzy lata temu odszedł mój Tato byłam poinformowana jak juz był na paliatywnej opiece szok nogi się ugiely czy to mój Tato bym go nie poznała musiałam usiąść złapałam Tatę za dłoń pocalowalam i powiedziałam wybaczam Tato zawsze byłeś i będziesz w mym sercu łzy płynęły u mnie u Taty lecz nic nie mógł juz powiedzieć teraz gdy jadę na cmentarza wyrzuca macocha kwiaty znicze tylko od nich może byc to co przeszlam to koszmar teraz znów sie zaczęło piekło chciałam odebrać dokumenty od Mamy grobu odebrać książeczkę mieszkaniowa utrudnia to wszystko jak ja ssłyszę przez tel staram trzymac się i nie pokazać jeże płacze nie wiem co robić to znów wrocilo jest ból żal cierpienie czy macie może pomysł co zrobić pozdrawiam Was Aga

Piotr · 2016-09-19 15:43:18

do Marty: witaj - Rodzice są po to aby pomóc dziecku w staniu się wartościowym i samodzielnym człowiekiem, lecz niestety często jest dokladnie odwrotnie... musisz wiedzieć jedno - jako dzieci nie wybieramy sobie rodziców i warunków w jakich zyjemy, jestesmy skazani na ich traktowanie, lecz jako dorosli możemy i nawet powiniśmy to robić. Ja jako dziecko miałem bardzo głębokie przekonanie, że jeśli "odzyskam siebie" to mogę zostać sam, bez pieniędzy, bez żadnych środków do życia ale mając siebie wiedziałem że na pewno sobie poradzę. Marto - w naszych głowach zachodzą dwa rodzaje procesów: takie które budują pozytywne przekonania i strategie i takie które budują destrukcje. Zostając z takimi rodzicami każdą godzinę, czy dzień dłużej skazujesz się na podążanie w kierunku destrukcji i wiesz mi brak pieniędzy w porównaniu z tym co buduje się w Tobie bedąc z nimi to pikuś, to żaden problem. Powiem więcej gdybyś dostała teraz jakąś pomoc psychologiczną, terapeutyczną, itd. to i tak ona niewiele da ponieważ cały czas przebywasz w środowisku ktore utrwala w Tobie te destrukcyjne nawyki. MUSISZ zrobić wszystko aby się z stamtąd wyrwać!. Nie patrz na problem z pieniędzmi - myślisz że umrzesz z głodu??? nie sądzę, a poza tym jak piszesz masz pracę. Dasz radę, nie musisz nic planować, rozwiązania zaczną sie pojawiać w trakcie - ważne że będziesz wolna. Nawet bycie bezdomnym w porównaniu do tego co masz, to luksus. Musisz wiedzieć jeszcze jedno - w sytuacji jakiej jesteś teraz Twoim największym wrogiem jesteś ty sama! nie twoja matka. Ona robi wszystko żeby cię wygnać, a Ty tam dalej siedzisz. jak to działa? - nawyki jakie się budują w dzieciństwie powodują że przywiązujesz się do takich warunków, one stają się dla ciebie czymś normalnym, nie wyobrażasz sobie życia inaczej - z jednej strony narzekasz ale z drugiej strony tam tkwisz, pomyśl co musiałoby się wydarzyć żebyś stamtąd zechciała odejść??? ile jeszcze twoja matka musi zrobić różnych głupot żebyś to zrozumiała?? masz 28 lat jesteś dorosłą, sprawną kobietą i jestem pewien że sobie poradzić, musisz tylko podjąć decyzje pozdrawiam i życzę Ci abyś poszła swoją drogą Piotr

Martaa, 27 · 2016-09-19 10:54:56

Witam, chciałabym wam opowiedzieć moja historie. Mam tak toksycznych rodziców,ze aż nie wiem od czego zacząć. Mam wrażenie,ze rodzice nigdy mnie nie kochali, nie pamiętam z dzieciństwa żeby matka albo ojciec brali mnie na kolana, mówili że kochają, nigdy też się ze mną nie bawili. Całe dzieciństwo "chodziłam jak w zegarku" ponieważ byłam bita, dosłownie wszystkim co mieli pod ręką, pas, rura od odkurzacza, trzepaczka, ojciec nawet kiedyś w twarz mnie uderzył. Jedyne co pamiętam doskonale z dzieciństwa to jak po tych pobiciach płakałam histeryczne i blagalam rodziców żeby mi powiedzieli że mnie kochają. Matka zawsze się darla ze mnie nie kocha, nienawidzi i odda do poprwczaka. Szczytem rozrabiania było dla mnie nie umycie naczyń, czy położenie kluczy nie na swoim miejscu. Mam 28lat i niestety wciąż z nimi mieszkam, bo nie stać mnie na wyprowadze i jestem tutaj, ponieważ sprawy nabrały takiego koszmarnego dla mnie biegu,ze już nie wiem co robic :( od kilku miesięcy z nimi nie rozmawiam, w sobotę nie wytrZymałam, gdy od sąsiadki dowiedziałam się ze matka moja gada ludziom ze pracuje w agencji towarzyskiej. (Zmieniłam pracę i oni nie wiedzą gdzie pracuje,bo chciałam uniknąć wysmiewania się ze mnie ze nie dam sobie rady) matka oczywiście po flaszce razem z ojcem zaczęła tak potworne rzeczy do mnie wykrzykiwac, ze jestem dziwka szmata suka,ze nie jestwm jej dzieckiem i mam nie nazywac jej matka,ze mnie nienawidzi,ze najchetniej wyrwalaby mi serce na zywca etc. Ale to był dopiero początek. Te jej wrzaski trwały cały dzień, krzyczała że mnie wydziedzicza, ze przed śmiercią narobi takich długów żebym je splacala do końca życia, zaczęła kłamać ze ja pobilam, obrażać moich przyjaciół. To trwało tak długo,ze w końcu była tak pijana że padła. Rano się obudziła i od Nowa to się zaczęło. Nie wychodziłam z pokoju do 12, udawalam ze śpię, ona rzucala czymś w moje drzwi, skopala mojego psa (wie że kocham go ponad życie i zrobiła to po to żeby mnie zabolało ) trzaskala wszyatkim co sie dało, o wyzwiskach na moj temat i na temat moich znajomych juz pisac nie bede. Zabronila mi jesc jej jedzenia, zabrała nawet pastę do zębów. To szalone. Ojciec we wszystkim ja popiera, nawet kiedyś gdy ho zdradzala to nic sobie z tego nie robił bo zdradziła ho z nadzianym gościem i przynosiła do domu kosztowne rzeczy. Mój ojciec to od zawsze była ciota. Sorry, ale to prawda. Dzisiaj wychodząc do pracy zamknęłam swój pokój,ponieważ ta wariatka wczoraj wyrzuciła na śmieci moje ulubione książki i wolałam się ubezpieczyć przed pocieciem mi ubrań itd, ona jest nieobliczalna i zdolna do wszystkiego. Właśnie dostałam smsa, ze za to już nie mieszkam w tym domu. Boję się,ze mnie nie wpusci, a naprawdę nie stać mnie na wyprowadzke;/ nie wiem już co robic, cała się trzese, wszystko leci mi z rąk ze strachu ze zamki będą zamienione i przed tym co ten mój biedny pies teraz musi przechodzić w tej patologii :( Moja matka jest ciężko chora psychicznie kobietą, działa jak dziki zwierzę. Jest psychopatka - neurotyczka i sklonnosciach sadystycznych i doskonale sobie zdaję sprawę ze w tym kraju jest bezkarna. Proszę pomóżcie, bo boję się ze nie wytrzymam.dłużej tego i albo zrobi krzywdę jej, albo sobie :(

Justyna · 2016-09-18 16:37:21

Witajcie, dla mnie najgorsze to przyznać że mój ojciec jest tak bardzo bardzo złym człowiekiem, niszczy wszystko i wszystkich czasami wydaje mi się że mogłabym go zabić i być wreszcie szczęśliwa.

Julcia · 2016-08-19 11:15:13

Hej, chciała bym się podzielić z tymi co moja podobny problem do mnie, może mi będzie po prostu lepiej na sercu, z tego co czytałam z nie których komentarzy, to nie powiem bo myślałam ze ja mam tylko taki problemy z rodzicami a jednak się myliłam, i nie powiem bo to jednak dodaje trochę otuchy ze nie jest się samym z tym. Ale koniec gadania przejdę od razu do problemu który mam z nadopiekuńczymi rodzicami. Mam 18 lat, mieszkam z rodzicami za granica, dalej się uczę przynajmniej staram się i próbuje pookładać swoje życie po swojej myśli, ale jednak matka z ojcem stawiają mi przeszkody non stop. Ingerują w moje życie cały czas, nie mam prawa do swoich własnych decyzji, bo matka wie lepiej razem z ojcem, a jak już chce o czymś za decydować to mówią ze nie mam oleju w głowie ze ja nie wiem co ja robię, ze ja nie potrafię ze to musi być po ich myśli bo jak nie to wyląduje na ulicy, bo na razie to oni mnie utrzymują, a tez pracuje u mojej mamy w firmie i może nie dużo u niej zarabiam i to w sumie by mi nie wystarczyło na utrzymanie siebie i jeszcze chodzenie do szkoły, przez to jak oni mnie traktują to czuje się taka wgl nie odważna do życia dorosłego mimo to ze jak miałam 16 lat popełniam trochę błędów, już nie wracaj do tego co robiłam rodzice przelewają moje błędy z przeszłości na teraźniejszość to co jest teraz, i bardzo to mnie boli bo nie ważne jak bym się starała cz stawała na palcach to i tak widzę ze nie ufają w sumie to można nazwać to syzyfowa prace która się nigdy nie kończy. Nikt nie jest idealny przecież,każdy za młodości popełniał błędy po to aby się nauczyć czegoś o życiu. W sumie to nie wiem jak długo wytrzymam taka presje bo to na prawdę to psychicznie wykańcza ze czasami przychodzą do głowy głupie myśli, i idzie zwariować i potem rodzice się złoszczą i grążą ze mnie wyrzuca z domu bo ja jako ich córka się ich nie słucham i buntuje bo to jest wedle mojej decyzji, ja chce tak a matka z ojcem na przekór nie wiem cz to jest po prostu z nie na wieści cz to jak moja matka była wychowana w 'świętości' ze musi być idealna w tym co robi i w każda decyzja musi być perfekt. Mam tez poczucie jak by moja matka dalej uważała ze mam 4 latka i i dziewczynka która nie wie nic ożyciu, tak na prawdę to ona polowe mojego życia nie zna i nie wie przez jakie rzeczy przeszłam, 30% może zna z mojego życia ale to chyba tylko pamięta te złe rzeczy bo przecież dobre rzeczy idą w nie pamieć za nim się obejrzę bo jak by inaczej. Moja matka jest terapeutka w zawodzie logopedy pracuje z małym dziećmi wie bardzo dobrze jak komuś wiechac na psychik ie cz chociaż by i nawet manipulować kimś i w prowadzać w poczucie winy bardzo łatwo duzo czasu mi to zajęło zęby to poczuć i zobaczyć jak matka mi pierze mózg niepodświadomie, a nigdy nie zapomnę tego dnia jak powiedziałam matce przestań mną manipulować , to jej odpowiedz była po prostu bez scena ' jak nie ja, to kto będzie cie manipulował'. Czuje ze przez to w środku to jestem pokaleczona w niczym nie umiem sobie poradzić, czuje się jak ułomne dziecko które nie ma własnego życia. Co dalej będzie to nie wiem ale kto to przeczyta, dziękuje za twój czas i nie warto się poddawać nie ważne jak ciężko jest chodź czasem rodzice nie zdają sobie z sprawy ze przez ich zachowanie i postępy może się stać tragedia bo dziecko nie potrafi presji wytrzymać.

ja · 2016-07-15 12:10:07

Nie opiszę całego swojego życia, bo byłoby za długo i chyba nie chciałabym wracać do wszystkiego.Jestem po 40 , ale czuję się jak głupie dziecko, które musi o wszystko pytać matkę,a jeśli nie - krzyki, przekleństwa, obraza, nieodzywanie się tygodniami. Mieszkam z matką, niestety w jej dom włożyłam cały dorobek życia i nie wiem , czy będzie mnie stać na wyprowadzkę i zaczynanie wszystkiego od nowa. Mam 2 dzieci , a moja matka zachowuje się tak, jakby były jej. Wtrąca się do wszystkiego nawet jak coś do nich mówię, krzyczy na mnie przy nich, podważa moje zdanie. Nawet jak mówię, żeby coś zrobili, posprzątali, to babcia od razu że poco, później, ona sama. Wydaje się jej, że wszystko funkcjonuje dzięki niej - wstaje rano, żeby dzieciom robić śniadanie, chociaż ja jestem już na nogach, na wyścigi niesie im do pokojów jedzenie,ale ja sobie z tym daję radę. Ma o wiele mniejsze ode mnie pieniądze, ale wydaje jej się że stać ją na wszystko - w którymś momencie nabrała tyle kredytów że zadłużenie było większe od emerytury , więc to ja spłacałam te pożyczki, opłacałam rachunki, robiłam zakupy. Niestety - do mojej matki to nie dociera, uważa się za bohaterkę która tyle dokonała , kupiłą. Robiła i robi dziwne rzeczy - wręczałą prezenty moim siostrzeńcom, które ja im kupiłam a wcale ją o to nie prosiłam. Była oburzona że się czepiam. Gdy byłam w ciąży powiedziała o tym mojemu mężowi, zanim mu o tym sama powiedziałam - był w podróży ,, a to były czasy bez telefonów. Gdy szła na zakupy, dawałam jej pieniądze na jedzenie, a ona kupowała moim dzieciom drogie zabawki ,, ciuchy - niby od siebie, ale za moje. Rozwiodłam się, i wyszłam znów za mąż ale matka zatruwa nam życie. Wszystko co robimy jest źle - słyszę jak przeklina mojego męża do mojej córki, nastawia ją przeciwko niemu. Nie ma żadnych dorosłych znajomych, więc z 13 latki zrobiła powiernicę, pluje do niej nienawiścią, złością. W swoim domu chodzę na palcach. Wiem, że zawsze będzie źle. Patrzy na mnie z wściekłością, pokazuje jak się męczy, jak się stara, ale nikt jej o to nie prosi. Lubię sprzątać , gotować, ale matka patrzy na mnie jak na nieudacznika. Gdy zrobię surówkę, biegnie z obiadem do dzieci, żebym im nie nakładała sałaty, mówi, że później. Jak zrobię placek, ona piecze swój. Jestem wyczerpana psychicznie. Nie wytrzymam tak długo

Nil time · 2016-07-05 19:33:11

Powiem wam iz toksyczni rodzice a szczegolnie toksyczne, zawistne, podle i niszczace matki NIGDY SIE NIE ZMIENIAJA. Co najwyzej przechodza pewne metamorfozy kiedy udajac milsze czy "kochajace" moga osiagnac pewne krotkofalowe cele ktore sobie wymierzyly w swej podlosci a ktore to zawsze orientuja wedlug zysku finansowego lub zysku kontroli nas swymi ofiarami czyli wlasnymi dziecmi. Wiem co mowie, mam 50 lat i "matke" ktora mnie tepila, nienawidzila i niszczyla cale zycie a ktora wykorzystala mnie kilka razy grajac na moim naiwnym jeszcze wtedy ale naturalnym poczuciu milosci pomimo krzywd ktore mi wyrzadzila razem z biernie stojacym i pozwalajacym na to "ojcem". Jedyna pewna ucieczka i ratunkiem jest odciecie i wyciecie takich podlych ludzi z waszego zycia.

Idalia · 2016-07-02 16:29:49

Dla odmiany zamiast narzekac i użalać się nad sobą (jaki/jaka) to ja jestem biedna i skrzywdzona - poczytajcie sobie ten artykuł:http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,96856,16013067,Uwolnic_matke.html

Lll · 2016-05-24 05:42:24

A ja mam taka sytulacje jestem os niepełnosprawna chociaz tak sie nie czuje chodze robie prawie wszystko z tym źe moze troche wolniej mam 24 lata i mam nadopiekuncza matke wczesníej tego nie widziałam byłam młodsza myslałam ze chce mi tylko pomoc ale od tego zaczeło sie płeko na ziemi chodziłam do szkoły nigdy mi nie powiedziałam jestem z ciebie dumna zawsze był tekst nie dasz sobie rady bo jestes chora to bolało z czasem przestałam zwracac na to uwage gdy miałam 21 lat poznałam chłopaka przyjechał do mnie akceptował to ze jestem taka jaka jestem i matki reakcja na to byla taka ze nam docinała ze jest z tego nie zadowolna zareczylismy sie nawet nam nie pogratulowała zach sie chłodno i ozchle jak jej moja dr powiedziała źe jest nadopiekuncza matka zaczeła wrecz krzyczec jak ona ma do tego prawo odkad jestem w zwiazku traktuje mnie jak wroga wcale ze mna nie gada a jesli juz to po to bym nam docias ale mnie potraktowac jak najgorsza corke ktoregos dnia powiedziała źe nie moge wziasc slubu bo jej sie nalezy szacunek za te wszystkie lata i ze powinnam byc jej za to wczecina czuje síe samotnie za wszystko winna moj facet twierdzi ze lepiej by było bym z nim zamieszkała ale z dniem z ktorym bym wyprowadziła sie ona traci opiekuncze i mam poczucie ze to wszystko bedzie moja wina nie mam z kim o tym pogadc bo siostry sa za matka a jestem z tym zupełnie sama nawet w tym miesiacu mielismy zamieszkac w domu rodzinny u mnie ale matka postanowila by syn zamieszkał ze swoja rodzina tutaj w tym domu dodam ze moje dwie siostry mieszkaja obok nas. Czuje ze potrzebuje z kims pogadac a nie mam z kim juz nie jestem ta szczeslwa kobieta jak dawniej zrobiła sie zamknieta w sobie odczełam sie od otoczenia a moj facet ma do mnie zal ze nie chce sie wyprowadzic czuje źe nikt mnie nie rozumie

Ola · 2016-05-07 19:47:30

Chce opisać swoje życie z toksycznych rodzicami w paru zdaniach. Mialam toksycznych rodziców tylko ze oni są ale daleko pogodziłam się że już ich nigdy nie zobaczę. Tak wybrałam. Teraz to moja siostra jest z nimi i od 10 lat nie mogę z nią rozmawiac. Bardzo cierpię z tego powodu że rodzice potrafią znajdować życie zdrowemu dziecku. Moja matka na tyle jest podła że kazała mi usunąć dziecko ugotować się we wrzątku albo spaść zdjęcia schodów a jak zobaczyła jaka wodę do wanny sobie wlatam letnia nigdy nie zapomnę jej wyrazu twarzy i jeknięcia. Sama zresztą usunęła swoje jaka trzeba być osoba żeby zrobić tak sobie. Od kad moja siostra się urodziła ja już przestałam się liczyć do przedszkola ani do szkoły nie chodziła bo ludzie są źli według mojej matki. Nie ma nikogo oprucz jej. Ojciec pił i wyjeżdżał matkę wykorzystywał koszmar dla nas był ciągle awantury. Nazywała go ojczymem dla nas i moja siostra też. Ona jest jak kamień moja siostra nic nie mogę zrobić nie mogę jej uratować bo matka ja pilnuje. Wymyśla jej choroby i badania. Mam toksycznych rodziców niestety. Ojciec żaden matka też. Najlepsze wyjście ucieczka daleka. Tak zrobiłam to co mi zrobili zostanie ale to co oni sobie zrobiło to już ich ciężar. Nigdy tego nie zapomnę i nie wybacze. Rodzice to nie są byli może kiedyś ale nie dorośli do wychowania i przekazania dziecku jak ma żyć. Nam nadzieję że zezre ich ta toksycznosc. Miałam leki przez 7 lat jak wracałam tu do swojego nareszcie domu że słyszę dlaczego wróciłaś gdzie byłaś co tak długi itd . Teraz już to minęło. Nareszcie jestem wolna mam swoje życie ciszę się z każdego dnia mam czym oddychać. Myślę że w toksycznych rodzicach nic się nie da zrobić samemu a moi to nawet o terapi nie chcą słyszeć bo gdzie oni tyle dali i wychowali a ja taka. Dlatego oderwałam się i to było najlepsze co mogłam zrobić. Jeżeli oni umra kiedyś pomogę mojej siostrze dla niej nigdy nie będzie za późno. A teraz tylko muszę sprawdzać czy jeszcze żyją. Wyciągnęła ja z tego bagna co właśni rodzice ja tam włożyli.

Mateusz · 2016-05-02 22:13:42

Mam 21 lat, i nie, niemam ojca ale mam nadopiekuńczą matkę. Role trochę się odwróciły gdyż miała wypadek i nie może już pracować, mimo ze już jest po rehabilitacji i cały czas coś w domu robi. Jestem studentem za granicą i dziele z moja siostra i jej chlopakiem dom. Mojej mamie odbiło na punkcie pieniedzy i powiedziała mi że jestem investycją. 1-3 razy w tygodniu dzwoniła i za każdym razem pytała się czy się ucze. NIGDY nie spytałą się mnie jak się czuje czy dobrze się odrzywiam itp. NIemam życia socjalnego gdyż nie stać mnie na wychodzenie z kumplami z uczelni, a pracuje by tylko utrzymać się. Pomagam też w domu ale siostra bierze strone mamy (jest o 13 lat starsza). uczyłem się tuż przed egzaminami od 13 dzień z przerwami do 5 rano. Tego dnia, moja maa zadzwonila przez skype i z moją siostrą, która była aktualnie w polsce. spytały się mnie czy się ucze. Coś we mnie pękło, rozłączyłem się, napisałem im że nie jestem ich inwestycją po czym kolejny raz mi się oberawło jak za każdym razem że do niczego nie dojde, że jestem ofermą życiową (takie demotywacje zdażały się prawie codziennie odkąd skończyłem mature) i zerwałem kontak (poszedłem w tą samą stronę co brat) gdyż za dużo stresu moja własna rodzina (matka i siostra) mi dawały. Teraz jestem po studiach, Pracuje w Axa Insurance, mam narzeczoną a kontaktu z własną matką już nie trzymam i jestem zadowolony.

paweł · 2016-04-22 15:06:07

Mam dokładnie to samo co większość. Te potwory traktują mnie jak debila zamiast dać mi normalnie żyć. Nienawidzę ich, nie mogę na nich patrzeć za to kim są. Tatuś alkoholik, frustrat, nie da mu się dogodzić, dwulicowy skurwiel, matka nie lepsza ze wszystkiego robi aferę, jest podła. Nie zasługują na mnie, nie potrafią docenić jakiejkolwiek mojej pracy. Wiem że przez nich nigdy nie ułoże sobie życia. No cóż, widocznie taka jest wola boska, odpowiadam za grzechy ojca. Przez nich mam ostatnio zaniki pamięci, a kiedyś tak nie było. O byle pierdołę się czepiają. Stary myśli że jest najlepszy bo zapieprzał w pegeerze i przy okazji chlał, matka nigdy od niego nie odeszła bo jest od niego uzależniona, za to też jej nienawidzę. Lepiej nie mieć ojca niż takiego bydlaka, tępaka i osła. Szkoda gadać.

Aaaa · 2016-04-20 10:21:30

Mam 20 lat, mieszkam z rodzicami. I czuję się jak ciągle inwigilowane dziecko. Nie mogę wieczorem wyjść z przyjaciółmi, bo punkt 21, najpóźniej mam być w domu. Teraz gdy zrobiłam sobie gap year po maturze, jestem traktowana jak sprzątaczka, pomoc domowa i opiekunka dla mojej 17 letniej siostry, faworyzowanej przez rodziców. Mam 20 lat a czasem czuję jakbym przeżyła z 40. Moja matka i ojciec od zawsze wpędzali mnie w poczucie winy, dzięki czemu moja samoocena w dorosłym życiu jest wręcz krytyczna. W kłótniach z moimi rodzicami nie ma czegoś takiego jak wymiana zdań, każda kłótnia to armagedon wyzywanie, oczernianie wyciąganie jakiś bolesnych faktów z mojego życia. Nie mam prawa do własnych poglądów, każde wyrażenie swojego zdania skutkuje nawyzywaniem mnie, obrażeniem i chamskimi docinkami- czasem są takie, że kończę zapłakana w moim pokoju. Moi rodzice twierdzą, że nigdy nie popełniają błędów, bo są już dorośli. Nie raz za takie wypomnienie błędu, za powiedzenie własnych poglądów zostałam uderzona. Dziś gdy patrzę z perspektywy prawie 21 lat, jestem społeczną kaleką, nie umiem rozmawiać z ludźmi co gorsza mam wrażenie, że wszystkie zachowania przejęte od nich przerzucam na swój własny związek.

Eve · 2016-01-05 16:14:06

Cześć. Ja nie wiem jak mam to nazwać ale mam dość. Mieszkam z rodzicami, Babcia Mężem i dwójka dzieci. Stoję między młotem a kowadlem. Ciągle mama ma pretensje ze coś źle położę,zrobię albo mój mąż coś powie i ona nagle jest urazona. Jak z nią Rozmawiam to mówi a mało wam daje,pomagam. I ciągle szantazuje że się powiesi. Mówię Wam mam dość. Jeśli ktoś chciałby pogadać zapraszam na maila kotek1_85@o2.pl

Angelika · 2016-01-04 21:11:03

Witam, mam 26 lat, mieszkam z rodzicami. Nie wiem czy to we mnie jest problem czy w moich rodzicach. Od kiedy pamiętam uczę się dla nich, teraz studiuję kolejny kierunek który oni chcieli żebym skończyła. Moja mam jest osobą władczą, zawsze ma być tak jak ona chce, a ponieważ mój tata zawsze pracował za granicą to ona się mną i moją siostrą opiekowała. Długo się jej nie potrafiłam przeciwstawić z prostego powodu, za to że się nie odzywam i nie rozrabiam dostawałam rzeczy jakie chciałam. Moja starsza siostra ma męża, ale ja widzę w niej odbicie mamy. Jest ona całkowicie nadopiekuńczą osobą, która nie chce dopuścić do mnie jakichkolwiek sytuacji czy to złych czy dobrych. Dopiero nie dawno poznałam mojego pierwszego chłopaka, jednak zaczęłam sprawdzać tak jak moja mama mnie i on nie wytrzymał. Nie potrafie stwierdzić czym są podstawowe uczucia, zazwyczaj śmieję się gdy inni się śmieją bo nie wiem jak reagować. Ostatnio postanowiłam rzucić studia jednak mama z tatą osaczyli mnie i dalej będę trwać w tym pustym bezsensownym oczekiwaniu na śmierć. Tylko raz mi się udało być bez rodziców 6 tygodni i to był na prawdę szczęśliwy czas w moim życiu. Teraz boje się życia, choć szukam pracy wtedy chce się wyprowadzić choć nie wiem czy mi sie uda, bo czuje presje z ich strony że beze mnie nie dadzą rady żyć. Jeżeli ktoś chce popisać to moje gg 3424804

Marlena · 2015-12-15 18:18:23

Hey!!! Nie wiem od czego zacząć... Nie wiem też czy mój problem nadaje się do tego działu. Mam 24 lata i od kiedy pamiętam niską samoocenę. Moim problemem jest prawdopodobnie toksyczna Matka. Kocham ją miłością dziecka, ale nie rozumiem jej niektórych postaw. Od zawsze czuję się przez nią odrzucona. Zawsze skupiona na ojcu, wręcz o niego zazdrosna gdy poświęcał nam czas. Pełna niechęci do naszego wspólnego widoku, niby bolało ją to, że mamy ze sobą dobry kontakt lecz nie wiem jak to było naprawdę. Czułam wiecznie jakby chciała go tylko dla siebie. Dom był pełen kłótni, wrzasków, płaczu, jedynie wtedy Mama zwracała się do mnie i mojego brata w przypływie matczynych uczuć, a po pogodzeniu się z Tatą znów nas odtrącała. Nie było tak zawsze lecz te wspomnienia dominują. Mama od zawsze jest nerwowa, humorzasta, wszystko musi być po jej myśli, manipuluje tatą, wyładowuje emocje na domownikach. Potrafiła nawet nie raz przekręcić tak sytuacje, że z ich wspólnej kłótni wychodziło, że to ja i moja siostra jesteśmy winne wszystkiemu. Mama pełna niechęci do świata, zawsze negatywnie komentująca ludzi, rzadko zdarzała jej się pochwała zarówno innych jak i nas. W pewnym momencie pojawił się alkohol. Gdy go piła następowała poprawa humoru lecz krańcowym efektem była zazwyczaj ostra kłótnia, próba zwracania uwagi na ten problem kończyła się tym samym. Obecnie można powiedzieć, że sytuacja jest "lepsza". Mimo to, mimo tego wieku tak jak kiedyś pojawiają się myśli, że może lepiej jakby mnie nie było. Złych sytuacji jest jakby mniej, ale ciągle sączy się te negatywne emocje. Jaki Mama będzie miała humor jak wróci z pracy, co pomyśli, jak skomentuje. Nie chwali ani mnie ani mojego brata mimo, że widzę jak on tego pragnie ponieważ usamodzielnił się bardzo szybko i w młodym wieku ma dość dobrą sytuację życiową. Zamiast tego dostaje wieczną kontrolę i krytykę. Czuję, że Mama z nami rywalizuje, a nie nas wspiera. Również problemem jest to, że nigdy nie mogłam jej się z niczego zwierzyć, nie było ploteczek matka córka. Jeśli jej coś mówię, zawsze to wykorzysta w kłótni. Manipuluje również Tatą, obraża nas, mówi, że czuje się najlepiej tylko z ojcem, a później zarzuca nam, iż jest nieszczęśliwa, odrzucona i traktowana jak pies. RATUNKU!!!! Czy to jest normalne? proszę odpowiedzcie mi jestem załamana i szukam wiecznie winy w sobie...

Gocha · 2015-09-16 21:37:23

Witam,ta kolejna od toksycznych rodziców,24 lata a czasem psychicznie czuje się jak 40-tka po przejściach. Głównym moim problemem jest ojciec,kaleka emocjonalna, wieczna maruda, choleryk, wiecznie sfrustrowany, moim zdaniem człowiek niezdolny do życia w społeczeństwie . Odkąd pamiętam nie szanował mojej mamy, atmosfera mojego dziecinstwa i młodzieńczości to wieczne ich kłótnie i wzajemne ubliżanie sobie. Czasem widziałam przejawy jakiejś czułości ale to zazwyczaj gdy był pod wpływem alkoholu i mu sie humor poprawił. Nie wiem czy moi rodzice kiedykolwiek naprawdę się kochali. Wydaje mi się że zawsze żyli i żyją w jakiejś iluzji. Oszukuja sami siebie. Nie przypominam sobie by byli szczęśliwi. Najważniejsze jest dla nich co ludzie powiedzą, jak odbierze ich otozenie. W mojej rodzinie nie było rowniez szacunku dla mnie i mojego rodzeństwa. Wieczna krytyka, nie wiem czy kiedykolwiek byłam za cos pochwalona, przez całą podstawówke przynosiłam świadectwo z czerwonym opaskiem ale moi rodzice jakby brali to za oczywistość. Coś w stylu przynosisz 4- dlaczego nie piatka? Nie interesowało ich nigdy co robie w wolnym czasie, jakich mam znajomych, z reszta co bym nie robiła zawsze nie pasowało. Zeby wszysto powiedzieć co w duszy mi gra mogłabym tu calą noc pisac. Dla mnie najgorsze jest to poczucie wstydu, że mam taką właśnie rodzinę, poczucie beznadziejności, wciąż sobie myslę który normalny facet będzie chciał ze mna byc gdy dowie sie jak bylo i jest. Mam rodzenstwo ale juz widze że nie sa szczęśliwi w swoich związkach. Man problemy emocjonalne, często wpadam w dołki, po krótkiej rozmowie z ojcem wpadam w płacz, potrafi mnie prędko wyprowadzić z równowagi i rozbic na długo. Dobieram sobie znajomych którzy czesto sprawiają ze na dluzsza mete zle czuje sie ich w towarzystwie. stare przyjaźnie rozpadają się. Nigdy nie stworzyłam zwiazku z facetem, z reszta bardzo dlugo mi zajelo zanim zaczelam z nimi wchodzic w jakies relacje. Przez wiele lat byłam wrogo nastawiona do płci przeciwnej, dobiero na studiach zaczelo sie to powoli zmieniac, zaczelam sie spotykac ale nigdy nic nie wychodzilo z mojej winy, a tutaj kolejny wywód moglabym napisac dlaczego. Kiedys myslalam ze sama sobie z tym poradze ale mysle ze chyba jednak potrzebna mi jest pomoc psychologa...

anonimowa · 2015-07-30 18:53:47

Co z tego, że znam przyczynę, znam teraźniejsze skutki i nawet wiem, co w moim obecnym życiu szwankuje właśnie z powodu toksycznych rodziców. Ja jako osoba po 30tce nie wierzę, by mój przeżarty rodzicielskimi toksynami charakter miał jeszcze siłę zawalczyć o dobre, wolne od tamtych i zadawanych obecnie ran dziś lub jutro. Jednocześnie boję się, że powielę ten schemat, stanę się czyimś katem, więc na wszelki wypadek rezygnuję z własnej rodziny, choć tak bardzo tęsknię za bliskim mi z wzajemnością człowiekiem, takim naprawdę bliskim, bezpiecznym i dobrym. Nie wiem jednak jak takiego rozpoznać, nie wiem, co to właściwie bliskość i bezpieczeństwo w relacjach międzyludzkich, nie wiem też, jak stać się komuś bliskim i bezpiecznym i dla kogoś dobrym, będąc dobrym również dla siebie. Nie umiem przecież bym naprawdę dobrą dla siebie, nie mam często nawet odwagi spróbować, bo wewnętrzny krytyk karci mnie z miejsca dobrze znanymi słowami "są ważniejsze sprawy", "tylko głupoty ci w głowie", "dorośnij", "głupota", "głupawy pomysł" itp. Takim emocjonalnym ażurom jak ja bliżej do pajęczych sieci, niż siatki na motyle. Co z tego, że wiemy, co było złe, co nam zrobili, jak i kiedy, i może nawet mamy odwagę powiedzieć sobie "nie chcę, by to dłużej mnie więziło i miało na mnie wpływ", skoro "blizny na mózgu" zostaną na zawsze, a tęsknota za innym sobą - tym godnym miłości i akceptacji naszych katów - będzie dławić na zmianę z niewykrzyczaną im nigdy w twarze złością, żalem, rozpaczą, rozczarowaniem i emocjonalnym dnem. I to jest moje osobiste teraz wyzwanie - nauczyć się szukać, rozpoznawać i cieszyć się towarzystwem ludzi dobrych, ludzi miłych, nie traktując ich podejrzliwie, myśląc, że i tak pewnie mi dowalą w resztkę najlepszej części mojego ja, będą się śmiać za moimi plecami, kiedy już im uwierzę i otworzę się nieco. O ile łatwiej wcześniej uciec, samemu zadać cios lub znieść kopniaka od ludzi wydających się nam kopiami naszych katów, prawda? Wiecie co, czasem mam wrażenie, że lęk przed śmiercią i pogrzebem naszych schematów wyniesionych z dzieciństwa jest tu kluczowy. Ja chyba boję się, że bez tego brzemienia przestanę istnieć w ogóle, stracę punkt podparcia, jedynego "właściwego" odniesienia do siebie i rzeczywistości, kluczowego w życiu gps-a "dobra i zła", który oczywiście jest zrypaną wadliwą atrapą, a niestety mocno ugruntowaną.

do xyz · 2015-03-25 07:25:09

Nigdy nie jest tak źle żeby nie mogło być... lepiej. Nie poddawaj się, nie mów że jesteś do niczego, masz dziecko. Ono cię potrzebuje i wiesz o tym. Nie dołuj się, to bez sensu, tylko spróbuj znaleźć wyjście z sytuacji. Rozmawiaj z partnerem. Pisz pamiętnik i po jakimś czasie wracaj do wpisów,patrz na nie krytycznym okiem. Co byś radziła komuś gdyby zwrócił się do ciebie z takim problemem? Wyciągaj konstruktywne wnioski ze swoich niepowodzeń. Nikt nie jest idealny, ale zawsze można się zmienić. Nawet po kolejnej porażce. Trening czyni mistrza. Życie czasem daje po tyłku, ale takie jest życie. Nie poddawaj się tylko walcz! Serdecznie pozdrawiam

xyz · 2015-03-11 04:34:00

Mam depresje... Mialam dość rodziców ucieklam do Anglii...facet który całe życie zapewniał mnie ze jakoś to się ułoży stracił pracę i od 3 miesięcy nie pracuje zyje jak połączeń z brnefitow mamy małe dziecko nie stać mnie na psychologa od 2 miesięcy czekam na psychologa na kasę chorych... Niszcze swoją rodzinę (partnera i dziecko) swoimi zachowaniami mam tego dość nie potrafię z tym walczyć nie mam przyjaciół zmieniłam się od 2 lat jestem wrakiem człowieka

~Anonim · 2013-04-09 10:07:32

www.pieklo-dziecinstwa.pl

waldek · 2012-12-26 03:05:56

matnia , mumia,macocha ,mamona, momot,ale matką to ona raczej nie jest, wyprowdzam się . Są patologie. Domy dziecka, nie chciane dzieci , rodziny zastępcze,Rodzice alkoholicy i rodzice pedofile, są pogotowia piekuńcze,więc pojęcie ,,bo matka jedyna'' Znaczy tyle co nic, albo jeszcze mniej.To tylko świetnie skonstruowana maskarada , coś na kształt telewizyjnej szopki , od której czasem trudno oderwać oczy ,bo jest pokazem jej życiowej gry w której ty możesz brać udział, tylko że zawsze na straconej pozycji .Hazard ,który powinien się wreszcie skończyć.Kobieta , która walczy o władzę w rodzinie jest obrzydliwością i zochydza życie rodzinne, czyniąc je tym zbyt trudne do zniesienia.

ewelina09 · 2012-11-26 13:05:54

Mam 35 lat i matka ciągle chce mnie kontrolować,ciągle wytyka mi moje błędy z przeszłości. Chcialabym sie wyprowadzić ale nie wiem czy dam radę : mam dziecko niepełnosprawne - na które otrzymuję zasiłki i alimenty na dziecko - jestem po rozwodzie. Myślę, że nie będzie mnie stać na wynajem swojego mieszkania - opieka nad chorym dzieckiem zajmuje mi dużo czasu - po za tym otrzymuję świadczenie pielęgnacyjne i nie mogę według obowiązującej ustawy podjąć pracy zarobkowej. Matka - przez cały czas mi wypomina, że jestem nieudacznicą, że niepotrzebnie mnie przygarnęła - gdy uciekłam od byłego męża alkoholika - który bił mnie i moje dziecko. Obwinia mnie ciągle - że wybrałam sobie takiego byłego męża. A tak naprawdę ja weszłam w pierwszy lepszy związek by uwolnić się od toksycznej matki - a mój były mąż okazał się tak samo zaborczy jak ona. Matka ma pretensje,że za dużo czasu zajmuje się rehabilitacją -i nie mam czasu zajmować się jej osobą, że jestem leniwa. Nie widzi albo nie chce widzieć jak - moje dziecko jest chore tylko użala sie nad soba, jaka jest nieszczęśliwa - jak to musiała urodzić mnie- wyrodną córkę i zmarnowała sobie karierę i musiała zrezygnować z pracy aby mnie wychować. Mówi, że żałuje, że mnie nie oddała. Najgorzej jest - kiedy zbliża się czas - w którym odbieram alimenty i zasiłki na dziecko - matka wtedy krzyczy - że taka marnotrawna osoba jak ja - nie zasługuje na tyle pieniędzy. (Matka odbiera rentę w wysokości ok.600 złotych) i zaczyna wtedy użalać się nad sobą i wtedy jeszcze bardziej mi dogryza ,że nic nie wartna córka ma około 1400 złotych.Nie może do mojej matki dotrzeć - że rehabilitacja dziecka kosztuje.Pomimo, że jesteśmy na osobnych gospodarstwach domowych i sama opłacam rachunek za prąd, wodę i wywóz nieczystości - matka wykrzykuje - że i tak trwonię pieniądze. Matka nie może przeżyć - że jej ukochany synuś a mój brat wyprowadził się parę lat temu z domu i zamieszkał z dziewczyną. Naobiecywał matce kiedyś - jeszcze przed studiami - że ją weźmie na mieszkanie - a teraz ma dziewczynę i tego nie zrobi. Matka zawsze porównywała mnie z nim - on był ten najlepszy - a ja najgorsza. Przymykała oczy na brata większe przewinienia a moje najmniejsze wyolbrzymiała Teraz też jeszcze mnie do niego porównuje i upadla mnie na każdym kroku. Cieszę się, ze brat z nami nie mieszka - gdyż zawsze trzymał stronę matki i obydwoje mnie szykanowali, ubliżali , podkreślali moją gorszość . Wiele razy matce wykrzyczałam, że wolałabym mieszkać z daleka od niej, ona wtedy mówi,że jestem nic nie wartną córką, że z pieluch os....nych mnie wychowała,więc nie powinnam się pyskować. Mówi - że mało to najadłam się już samodzielności? Zostałam przecież sama z dzieckiem, jak pójdę się wyprowadzić - to napewno znajdę sobie fagasa - który wyrobi mi kolejnego bachora. Straszy mnie - że jeśli się wyprowadze - to już mnie więcej nie odwiedzi i skóci mnie z wszystkimi sasiadami i znajomymi( z rodziną już nie może- bo kiedy rozwodziła się z moim ojcem to odcięła kontakty z wszelką rodziną ze strony ojca, ze swojej strony z resztą też). Czasami już nie wytrzymuję i wolałabym uciec z dzieckiem naprawde daleko od niej :(

~Anonim · 2012-11-21 12:12:51

Mam toksycznych rodziców, ojciec alkoholik i niegdyś tyran, do dziś ma odchyły, a mama nadopiekuncza, niszczycielsko nadopiekuńcza, wydzwania do mnie, kontroluje, wiecznie pyta czy bym cos zjadla, jak sie czuje itp, zarzuca mi, ze mam depresje kiedy np. mam zły dzień i robi afere, że trzeba jechać do psychiatry, wszystko za mnie zalatwia, wydzwania do urzedów w mojej sprawie, przez co czesto czuje nienawiść do niej, robi ze mnie spolecznego durnia. cokolwiek zdecyduje to mowi, ze nie dam sobie rady, o wyprowadzce nie chce slyszec i robi wszystko bym ani ja ani moja siostra sie nie wyprowadziły [ja mam 23 lata, siostra 26], kiedy np biore prysznic, albo spie,albo cokolwiek i nie moge odebrac telefonu to dzwoni do skutku, nawet kilkadziesiat polaczeń nieodebranych, a gdy juz moge oddzwonic, to po prostu chciala zapytac co porabiam....nienawidze tego, to mnie wyniszcza, boje sie zycia, boje sie doroslosci, wiele razy jej to wykrzykiwalam,ale nic sie nie zmienia, a ojciec wiecznie narąbany chodzi,a jak trzezwy to zły i on ma chorą manię posiadania wladzy, wielokrotnie powtarzał wszystkim [mnie, siostrze, mamie, szwagrowi], ze bez jego finansow [a nie pracuje,mama zarabia] to wszyscy idą na dno, jedno jego słowo i juz zadnego z nas nie ma, jestesmy bez niego niczym.... ja mam toksyczna rodzine ...

## · 2012-08-24 02:57:32

Moi marza teraz o wnuku ,ktorym zapewne by sie zajeli(nudzi im sie).Dodatkowo ,to by i mnie uwiazalo.'Niech cie w koncu ktos osaczy.' inne'badz mezatka jeden dzien itp.Im dalej to tylko gozej.Nie chcac prowokowac awantur po prostu pewne sprawy sie znosi w milczeniu i w ten sposob nie wyznacza sie wlasnej granicy a potem jest tylko trudniej.Po za tym ,chce sie czasem z kims porozmawiac .W takim ukladzie to nie ma sensu,wszystko moze sprowokowac awanture oparta o jakies absurdy.jednym z wiekszych dramatow bylo dowiedzenie sie ,ze corka juz nie jest dziewica (30l)-

~Anonim · 2011-10-24 16:33:58

"Dzieci toksycznych rodziców nie muszą być toksycznymi rodzicami"- hmmm tak bardzo sie tego boje, nieraz wydaje mi sie ze panuje nad sobą i tym czego chce i wiem co mnie uszczesliwia....a wystarczy kilka minut rozmowy z matką i ta pewność znika...i przychodza złe myśli, a niebawem bede mamą.....ciężki temat

LO · 2011-09-26 13:49:30

Najwazniejsze, zeby nie mieszkac z takimi rodzicami, bo predzej czy pozniej zeby nie wiem jak nad tym pacowac beda problemy.

edu · 2011-09-24 11:06:17

Witam.Moja mama też jest toksyczna ,ale odcięłam się ,może nie do końca bo ona zawsze będzie moją matką.Jak macie ochotę o tym problemie pogadać moje gg21879367

zosia · 2011-03-16 03:11:25

czy moge poprosic o adres terapeuty w Łodzi,który pomaga rozwiazać problem z toksycznymi rodzicami?Zosia

CK · 2010-12-02 05:55:20

witam przez dłuższy czas myślałam,że tylko ja mam taki problem z matką...ja mam 25 lat i jest między nami 20 lat różnicy.moja matka nie umie zaakceptowac mojego chłopaka wymyśla rózne rzeczy na jego temat, łapie fochy jak pozno wracam do domu,wydzwania na tel..kazda decyzja ktora podejmuje jest zla bo ona podjelaby inna..nie wiem co robic jak to przerwac jak z nia rozmawiac... gg 3370954

wentyl · 2010-11-08 21:37:44

@Ktoś - przede wszystkim popelniłeś błąd nie wyprowadzając się z domu wtedy kiedy już mogłeś, czyli np. po osiągnięciu pełnoletności. "Uciekaj" z domu jak najszybciej, bo to działa w dwie strony. A nuż się przyzwyczaisz? I nie przejmuj się gadaniem rodziców - przeżyją :) Pozdrawiam.

Ktosia · 2010-11-07 04:43:28

Mi stuka 40stka i ciagle wymiotuje swoich... mieli dodatkowy argument nie do obalenia: ich drugie dziecko bylo nieuleczalnie chore. Sluzylam im do zawsze jako pojemnik na wszystkie zyciowe frustracje. Jako powiernik calej wzajemnej nienawisci... Bylo jasne, ze ich zdrowie jest tak kruche, ze kazda forma buntu z mojej strony zabije ich, a ja zostane nieporadna sierota z ich drugim smiertelnie chorym dzieckiem na utrzymaniu... Lars von Trier po prostu.

ktoś · 2010-10-26 16:19:58

Ja jestem synem nadopiekuńczych rodziców. Nienawidzę ich za tę nadopiekuńczość i wiele innych rzeczy. Nie potrafię im wybaczyć. Za kilka lat stuknie mi 30stka, a moj ojciec nadal traktuje mnie tak, jakbym miał 5 lat. Zamierzam sie wyprowadzic z domu, moze nawet w tym roku, na kilka miesiecy, aby sie usamodzielnic i nieco odizolowac od najblizszej rodzinki. To chyba jedyna metoda - odciac sie od nich, bo inaczej zwariuje. Aż mnie palce świerzbią, aby wypisac tu cala mase bluzgow, skierowanych pod adresem rodzicow. To by doskonale oddzwierciedlalo moje emocje.

Katarzyna Pilewicz/Autorka artykulu · 2010-09-08 11:07:55

To bardzo pozytywne, ze potraficie mowic o niezdrowych wiezach z rodzicami i innymi toksycznymi ludzmi w Waszym zyciu. Odkrycie, w czym jest problem jest podstawa do zmiany. Otwarte wyrazanie swoich mysli ulatwia poznanie samego siebie. Budowanie emocjonalnej niezaleznosci i tym samym poczucia wlasnej tozsamosci to dlugi i trudny proces. Wsparcie ze strony osob, ktore przechodza lub przeszly droge "odciecia mentalnej pepowiny" jest bezcenne. Zycze Wam powodzenia. Wierze, ze sie uda, bo przeciez walczycie o swoje szczescie.

Tomek · 2010-09-06 22:09:54

@Toksyczni rodzice - a nie myślalaś o pójściu do psychologa? W końcu musisz zacząć żyć sama, prawda?

toksyczni rodzice · 2010-09-05 05:00:27

Jestem córko toksycznych rodzicow.Nie moge wychodzic z domu poniewaz martwio sie o mnie,a jak juz mi pozwola gdzies wyjsc to czuje sie jak bym cos zrobila zlego i wtedy chce jak najszybciej wracac do domu.Jestem juz dorosla i mam pierwszego partnera w swoim zyciu i wiem ze bardzo im to nie pasuje,wiec jak przebywam z nim dluzej czuje sie bardzo zle.On zauwazyl ze dzieje sie ze mna zle bo ciagle zachowuje sie jak nastolatka,ktora ciagle boi sie rodzicow.jak wracam do domu po 24;00 czuje straszny strach,ze zawsze placze.wiem ze jak moje zachowanie sie nie zmieni to strace osobe,ktora naprawde kocham a z nim spedzilam najpiekniejsze chwile w moim zyciu.Nie wiem jak poradzic sobie z moimi rodzicami,napewno im sie nie sprzeciwie bo sie po prostu ich boje

julia · 2010-08-28 07:14:00

Jestem niemal "emrytowana" corka toksycznej matki, mam 51lat i dopiero 7 lat temu uwalonilam sie od niej; chcialabym nawiazac kontakt z corka toksycznej gg202539 ale nie wiem jak to sie robi

Lila · 2010-08-27 12:41:16

Niestety rodzice potrafia byc tacy, a potem dzieciaki maja problemy w zyciu doroslym rowniez, wszystko przechodzi z dziecinstwa...

Toksopracownik · 2010-07-14 15:25:40

Kiedyś pracowałem z toksyczną koleżanką. Musiałem odejść z pracy, pomimo że ją lubiłem. To było nie do wytrzymania.

Córka toksycznej · 2010-07-13 02:40:38

Jestem córką toksycznej matki, jestem na etapie odcinania się i budowania własnej wartości na nowo, wytyczania granic. Chętnie porozmawiam o tym z kimś na gg 2027539

Najnowsze artykuły

Magazyn w sieci

Hydepark Polonii

Bożena
26 kwi, 05:10
To zawsze dobra wiadomośc jak ktoś wygra z nałogiem. Wiem jak to straszna choroba bo mój mąż brał [...]»
57KerenOr
12 kwi, 04:17
WYJDŹCIE Z BABILONU LUDU MÓJ... * Gdybym tam był to każdy kamień przywołałby łezkę w oku... Gdybym tam [...]»
57KerenOr
12 kwi, 04:14
WYJDŹCIE Z BABILONU LUDU MÓJ... Gdybym tam był to każdy kamień przywołałby łezkę w oku... Gdybym tam był [...]»

Najczęściej...