Podziel się   

Historia Pokaż wszystkie »

Wydanie 2009-06 · Opublikowany: 2009-08-10 13:02:04 · Czytany 5501 razy · 0 komentarzy
Nowszy Starszy

Węgiel, sól i nafta. Skarby trzech zaborów.

Powszechne wystawy EXPO, począwszy od pierwszej Wielkiej Wystawy Wytworów Przemysłu Wszystkich Narodów, zorganizowanej w Londynie w 1851 roku, to najważniejsze forum prezentacji osiągnięć w dziedzinie przemysłu, techniki, nauki i sztuki.

Do lat międzywojennych, z oczywistych powodów, Polska nie mogła uczestniczyć w tego typu imprezach, jednak polscy wystawcy zawsze byli na nich obecni. Wystawa wiedeńska z 1873 roku była pod tym względem szczególna. Nieczęsto ekspozycja światowa była organizowana w stolicy kraju zaborczego, a właśnie w monarchii austriackiej Polacy cieszyli się stosunkowo dużą swobodą gospodarczą i polityczną. Polscy wystawcy byli zatem w Wiedniu zauważalni. Obecność ta była szczególnie widoczna w dziedzinie prezentacji działalności górniczej i przemysłowej. Galicja to ziemia bogata w kopaliny, gdzie wcześnie rozwinął się przemysł wydobywczy. Kopalnie soli w Wieliczce i Bochni czy pola naftowe Podkarpacia, to były wówczas znaczące ośrodki wydobywcze, również w skali światowej. Polscy producenci, inżynierowie i wynalazcy ze wszystkich trzech zaborów uzyskali w Wiedniu liczne nagrody, wiele medali i dyplomów, a sama wystawa cieszyła się wielkim powodzeniem wśród Polaków licznie przybywających na tę okazję do stolicy Austrii.

Nafta i sól z Galicji

Najliczniej reprezentowani byli Polacy wystawiający w austriackiej, narodowej części ekspozycji. Stanowili przecież integralną część imperium Habsburgów. Co zgodnie podkreślali zwiedzający wystawę Polacy, w Wiedniu brakowało pawilonu galicyjskiego. Rodzimi wystawcy przypisani byli zgodnie z klasami prezentowanych produktów do austriackich ekspozycji tematycznych, a tym samym rozrzuceni po całym terenie wystawy. W dziedzinie wyrobów górniczych Polacy z Galicji zaprezentowali przede wszystkim produkty naftowe oraz sól kamienną i warzoną.

To, co dziś wiemy o polskim uczestnictwie w tej ekspozycji zawdzięczamy zapiskom, które pozostawił nam Agaton Giller, polski działacz niepodległościowy i dziennikarz, który na bieżąco relacjonował wszystko to, co ciekawego działo się wówczas w Wiedniu i co miało cokolwiek wspólnego z Polakami. Jego relacje w formie listów drukowała wychodząca we Lwowie „Gazeta Narodowa”. Niedługo po zamknięciu ekspozycji Giller wydał wszystkie swoje relacje, zebrane w dwóch tomach. Wiele miejsca w tej pracy zajmowała troska o stan polskiego przemysłu i jego przyszłość w obliczu wzmożonej ekspansji ekonomicznej zaborców. Jak ze smutkiem zauważał, niemal całe górnictwo naftowe w Galicji znajdowało się w rękach cudzoziemskich i fakt ten miał odzwierciedlenie na wystawie wiedeńskiej. Naszym wystawcom w Wiedniu Agaton Giller zarzucał wielokrotnie, że stronią od używania języka ojczystego i że niedostatecznie dbają o promowanie polskości. „Żaden z nich nietylko nie umieścił polskiego napisu, ale nawet słowem jednem nie dał poznać, że przedstawia produkta polskiej ziemi” – pisał rozżalony. Do nielicznych polskich przedsiębiorstw naftowych obecnych na wystawie, należy zaliczyć Galicyjskie Towarzystwo Akcyjne Oczyszczania Nafty w Przemyślu. Firma ta wystawiała ozokeryt (tzw. wosk ziemny), a ponadto oczyszczoną ropę naftową, smary techniczne oraz świece parafinowe. Za swoje wyroby spółka była już dwukrotnie nagradzana na krajowych wystawach przemysłowych. Teraz jej pozycja została potwierdzona przez nagrodę przyznaną przez jury wystawy wiedeńskiej. W dziale naftowym zwracała również uwagę ekspozycja, którą nadesłał Karol Klobassa z kopalni w Bóbrce. Dyrektorem był tam Ignacy Łukasiewicz, który w osobnej gablocie wystawiał próbki benzyny, nafty i olejów maszynowych pochodzących z jego rafinerii w Polance. Na tym samym stoisku znalazła się ponadto kolekcja skał i pokładów ziemnych, w których najczęściej występują pokłady ropy galicyjskiej, a także próbki wosku ziemnego z kopalni przy wsi Ropiance, gdzie eksploatację prowadziła m.in. firma Łukasiewicz, Stocker et Comp. Jury wystawy wiedeńskiej doceniło osiągnięcia słynnego polskiego wynalazcy – za zasługi dla przemysłu naftowego otrzymał dyplom uznania. Z kolei pracujący z Łukasiewiczem inżynier A. Fauk, został nagrodzony medalem uznania za ulepszenie urządzeń wydobywczych. Innowacja polegała na zastosowaniu wiercenia udarowego w systemie pensylwańskim, przy użyciu przewodu linowego. Fauck zastosował tę metodę po raz pierwszy w 1867 roku w Klęczanach, jako źródło napędu wykorzystując maszynę parową. Kolejna ekspozycja produktów naftowych z Galicji, to zbiorowa reprezentacja producentów z Borysławia. Wystawiali oni okazy wosku ziemnego, surową i oczyszczoną ropę naftową, parafinę i świece. Podobnie wyglądała ekspozycja nadesłana przez J.H. Altmana, również prezentującego wosk ziemny z kopalni w Drohobyczu i Borysławiu. Za swoje wyroby uzyskał on dyplom uznania. Próbki surowej ropy naftowej wydobywanej we wsi Słoboda koło Kołomyi, nadesłał Franciszek Wolfart, a P.J. Tarnowski z Płowiec, oprócz samych produktów, prezentował plany i profile kopalni oraz fotografie zakładów. Wśród wystawców prezentujących gotowe wyroby, wymienić należy Jana Okołowicza z Sanoka, który na postumencie ustawił szklaną banię wypełnioną białym smarem maszynowym wyprodukowanym na bazie ropy.

W 1874 roku wydobycie ropy naftowej w Galicji wyniosło 21 860 ton, co przy zatrudnieniu 11 890 osób dało niezbyt wysoką wydajność 1,84 tony na robotnika (w szczytowym okresie wydobycia ropy galicyjskiej w 1910 roku, wydajność była ponad 200-krotnie większa – 5,5 tysiąca robotników wydobyło ponad 2 miliony ton ropy). Warto dodać również parę słów na temat ozokerytu, wystawianego na wielu galicyjskich stoiskach. Ten tak zwany wosk ziemny, będący mieszaniną stałych węglowodorów metanowych, występował w złożach naftowych, wypełniając szczeliny skał osadowych, głównie w Borysławiu, Truskawcu, Staruni i koło Drohobycza. Były to jedyne złoża w Europie, a jego produkcja w 1870 roku wynosiła 1500 ton (wydobycie osiągnęło pułap 13 tysięcy ton w 1885 roku – później, wraz z wyczerpywaniem się złóż, produkcja ozokerytu znacznie zmalała). Wosku ziemnego, zgodnie z jego nazwą, po oczyszczeniu używano jako namiastki białego wosku do produkcji świec, a także w przemyśle kosmetycznym, farmaceutycznym i elektrotechnicznym. Był produktem kilkakrotnie droższym od surowej ropy naftowej.

Po sąsiedzku z produktami naftowymi znajdowało się stoisko Towarzystwa do Wyrabiania Potasu i Soli w Kałuszu. Ta ekspozycja szczególnie oburzyła Gillera. Rozdawane na stoisku ulotki na temat zalet stosowania nawozów produkowanych w Kałuszu, wydrukowane były po niemiecku i czesku. Brak było jakiejkolwiek informacji w języku polskim. Wystawiano bryły sylwinu i kainitu, poza tym saletrzan sody, saletrę rafinowaną i sproszkowaną, azotan potasu, sól glauberską, itd. Niektóre z tych produktów zdobyły medale i wyróżnienia na wystawach powszechnych w Wiedniu w 1862 roku i w Moskwie w 1872 roku. I tym razem producenci soli z Kałuszu nie wrócili bez nagrody. Za prezentowane sole oraz za świetnie wykonane plany kopalni, otrzymali medal zasługi.

Wśród producentów soli wystawianych w pawilonie austriackiego ministerstwa rolnictwa, najbardziej okazale prezentowała się kopalnia w Wieliczce. Na stoisku eksponowano gustowny obelisk, wykonany z różnych gatunków wydobywanej tam soli. Sam obelisk wyrzeźbiono z jednej bryły soli szybikowej. Ustawiony był na płycie z soli spiżowej, ta zaś na piedestale z soli zielonej. Na obelisku umieszczono trzy herby. Od góry były to: austriacki, galicyjski i w końcu godło Wieliczki. Do ścian piedestału przytwierdzone były kryształy z wielickiej „groty Gizeli”, a na rogach tej podstawy ustawiono szklane wazony wypełnione tłuczoną solą. Jak pisał zachwycony Agaton Giller „wyrób tego obelisku czyni zaszczyt naszym górnikom, którzy należą niezawodnie do najpracowitszych kopaczy na świecie.” Oprócz brył soli z kopalni w Wieliczce i Bochni, wystawiano również próbki soli warzonej z Lacka, Drohobycza i kilku innych warzelni galicyjskich. Na stoisku nie zabrakło także modeli urządzeń i planów kopalni oraz tabeli, które pokazywały poziom produkcji i jej wartość w poszczególnych zakładach. I tak w 1872 roku wydobycie soli w Wieliczce osiągnęło 67 300 ton przy zatrudnieniu sięgającym 850. pracowników (w tym 809. górników). W Bochni 372. górników wyrabiało rocznie 17 000 ton. W Lacku, w tym samym roku, uwarzono 5 000 ton soli (przy 62. zatrudnionych), w Stebniku 6 300 ton, w Bolechowie 6 100 ton, a w Drohobyczu 4 200 ton.

Dużym zainteresowaniem cieszyło się stoisko Konstantego Orłowskiego, który prezentował wyroby z alabastru i gipsu, wydobywanych w Brzozdowcach pod Lwowem. W złożu tym odnotowano blisko 40 odcieni alabastru, jednak większość występującego tam kamienia była koloru białego. Niedaleko stoiska Orłowskiego, występującego – co podkreślał Giller – pod dumnie rozpiętym szyldem w języku polskim, ulokowali się wystawcy prezentujący marmur z kamieniołomów z okolic Krzeszowic. Dobra te należały do hrabiego Adama Potockiego, którego spadkobierców reprezentował w Wiedniu Dyzma Chromy. Jemu z kolei Giller wytknął brak informacji w ojczystym języku. Spośród innych wystawców, kopaliny znajdujące zastosowanie w budownictwie prezentowali: Józef Słoma (gips naturalny i palony z Podgórza), Jakub Romaszkan (gips z Horodenki), hrabia Mieczysław Dunin Borkowski (czarny marmur z Mielnicy), Aulich (wapniak z Dobrzenicy), hrabia Kazimierz Wodzicki (glinę) oraz Jan Rychter (ochrę z Lichwina pod Tuchowem).

W porównaniu z górnictwem naftowym i pozyskiwaniem soli i kamienia, wydobycie rud metali w zaborze austriackim przedstawiało się dość skromnie. Prezentowano m.in. rudę cynku, pochodzącą z kopalni w Sierszy pod Chrzanowem, również w dobrach rodziny Potockich. Rudę przerabiano w hucie Artura uzyskując rocznie 1250 ton cynku i 15 ton kadmu. Eksponowano również okazy galmanu z kopalni Katarzyna pod Ligotą oraz model pieca do wytopu cynku. Na stoiskach austriackich, spośród Polaków, rudę żelaza wystawiał jedynie książę Eustachy Sanguszko. Była to ruda ze wsi Grudna Dolna pod Tarnowem. Obok, zobaczyć było można bryły węgla brunatnego z pobliskiej kopalni. Eksploatację rozpoczęto tam ledwie rok wcześniej. Poza tym galicyjskie górnictwo węglowe reprezentowali: Edward Prager, który przesłał próbki w imieniu towarzystwa eksploatującego kopalnie w Sierszy i Trzebini, Szymon Strychalski wystawiający węgiel z Tenczynka, Mirowa i Grojca. Ponadto wystawiono okazy węgla brunatnego z Kniazia i ze Skwarzawy pod Żółkwią – te przesłał Apoloniusz Jaworski.

Węgiel i rudy z Górnego Śląska

Wydobycie węgla kamiennego na ziemiach polskich, z oczywistych powodów, najlepiej prezentowane było na stoiskach kopalni górnośląskich, a zatem w pruskim oddziale wystawy wiedeńskiej. Ale tak, jak w przypadku zdominowanego przez Niemców przemysłu naftowego w Galicji, również wśród producentów węgla na Górnym Śląsku trudno było znaleźć rodowitych Polaków. Dominowali oni oczywiście jako siła robocza w kopalniach zarządzanych przez Niemców, którzy – jak wieszczył Giller – „nie przeczuwają, że kiedyś ktoś się o tę ziemię upomni, jako polską, i przez Polaków zamieszkałą”. Niemieckie eksponaty górnicze wystawione były w osobnym drewnianym pawilonie, w którym umieszczono wyroby, które nie zmieściły się na przyznanej Niemcom powierzchni w pałacu przemysłowym. Przed niemieckim budynkiem wzniesiono obelisk z węgla kamiennego przyozdobiony figurami z cynku i żelaza. Monument przygotowały kopalnie i huty należące do Hugona Hohenlohe-Oehringen, księcia na Ujeździe i Sławęcicach. Były to m.in. kopalnia Hohenhole pod Katowicami (zatrudniająca 1400. górników) i Nowa Helena (600. robotników) dostarczająca rud żelaza, cynku i ołowiu. Na połączonej ekspozycji Królewskiej Huty i Huty Laura ułożono kolumny z lanego żelaza i bloki węgla wydobywanego w należących do kompanii szybów. Kopalnia i huta Fryderyka pod Tarnowicami, założone jeszcze w 1786 roku, posiadały gustownie urządzoną ekspozycję, na której prezentowano przekroje pokładów oraz tablice przedstawiające proces wydobycia oraz produkcji ołowiu i srebra. Za swoje produkty wystawione na ekspozycji, huta Fryderyka otrzymała medal postępu. Podobne ekspozycje edukacyjne urządzone zostały na innych stoiskach. Radca górniczy Kreński wystawiał rysunki górniczych pomp oraz modele innych maszyn. Ponadto prezentował bryły węgla z kopalni w Rozdziniu. Inne eksponaty pochodziły od Oskara Kościelskiego, właściciela dóbr Ponoszawy (węgiel, koks, rudy żelaza i wyroby hutnicze) czy Witowskiego z Zawiścia (węgiel kamienny). To tylko niektóre z eksponowanych w niemieckim pawilonie kopalin pochodzących z Górnego Śląska. Zwracała uwagę nie tylko ich ilość, ale i różnorodność. Zwiedzający pawilon oraz główną ekspozycję niemiecką w pałacu przemysłowym, mieli okazję oglądać eksponaty rud cynku i ołowiu, żelaza, miedzi, ponadto gipsu, wapienia i dolomitu.

Wśród wystawców kopalin zabrakło przedstawicieli innych ziem polskich, wchodzących w skład zaboru pruskiego, przede wszystkim zauważalna była nieobecność producentów soli z niedawno odkrytych złóż w okolicach Inowrocławia. Tam wydobycie dopiero się rozpoczynało.

Królestwo Polskie – wszystkiego po trochu

Najskromniej prezentowały się stoiska polskich przedsiębiorstw górniczych w sektorze rosyjskim, ale i tu można było znaleźć ciekawe eksponaty. Z Zachodniego Okręgu Górniczego w Dąbrowie obejmującego m.in. kopalnie węgla, kopalnie galmanu w Będzinie i Sławkowie czy huty żelaza Bankowa i Panki, na wystawę nadesłano węgiel kamienny, rudę żelaza oraz takie wyroby, jak garnki żelazne i płyty cynkowe. Poza tym zaprezentowano karty geologiczne, profile kopalni oraz tablice statystyczne. Zarząd Zachodniego Okręgu Górniczego w Królestwie Polskim otrzymał medal zasługi za udoskonalenia wprowadzone w swoich kopalniach węgla. W 1873 roku wydobycie węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim wynosiło 267 tysięcy ton. Wydobywano go przede wszystkim w kopalniach prywatnych, głównie w szybach Grzegorz, Edward, Ignacy i Zygmunt należących do spadkobierców Gustawa von Kramsty, w kopalni Hrabia Renard noszącej imię swojego właściciela, w kopalni Wiktor należącej do pruskiego radcy handlowego Szymona Kuźnickiego oraz w kopalni Jana Ciechanowskiego. Kopalnie będące własnością rządową dostarczały minimalnych ilości węgla.

Z innych wystawców, niejaki Jan Zeitler z Michałowa pod Sławkowem prezentował węgiel i wapieniak. Jerzy Kramsta reprezentujący kopalnie w Bolesławiu i Zagórzu (okręg olkuski) wystawiał próbki galmanu, galenu oraz węglanu ołowiu. Na stoisku można było również obejrzeć plany kopalni oraz modele wykorzystywanych tam maszyn i pieców. W 1871 roku produkcja w obu kopalniach wyniosła 8 440 ton galmanu, z którego w hutach Romana i Pauliny w Sosnowicach wyprodukowano 1 340 ton ołowiu o wartości 188 500 rubli w srebrze. Natomiast całe wydobycie galenu było kierowane do Prus. Za wystawiany cynk i ołów, Jerzy Kramsta został nagrodzony medalem zasługi.

W dziale rosyjskim, na stoisku wyrobów górniczych znalazło się jeszcze kilku producentów wywodzących się z Królestwa Polskiego, m.in. hrabia Marceli Sołtyk z Chlewiska pod Końskiem. Na wystawę nadesłał żelazo lane i kute pochodzące z jego fabryk. Kopalnie rudy i hutę założono w Chlewiskach w drugiej połowie XVIII wieku. W roku poprzedzającym wiedeńską ekspozycję, zakłady zatrudniały blisko 500. robotników i wyposażone były we własne siłownie – wodną i parową. Wartość rocznej produkcji wynosiła 300 000 srebrnych rubli. Poza Sołtykiem warto wymienić również Alfonsa Welke z Kielc, który przesłał próbki różnokolorowego marmuru ze swoich kamieniołomów. Co znamienne, był on jedynym wystawcą reprezentującym ten ważny region wydobycia kamienia budowlanego. Co podkreślano, w Wiedniu zabrakło m.in. eksponatów ze znanych kamieniołomów chęcińskich, skąd pochodził materiał, z którego wykonano kolumnę Zygmunta III w Warszawie.

Posłowie

Wystawa powszechna w Wiedniu była ważnym wydarzeniem w historii Europy i świata. Rozmiarami terenów ekspozycyjnych i długą listą wystawców przewyższyła wszystkie imprezy tego typu, które dotychczas zorganizowano. Nie dorównały jej nawet wystawy światowe w Filadelfii, trzy lata później, czy paryska z 1878 roku. Listy Agatona Gillera i inne relacje Polaków odwiedzających w tych dniach Wiedeń, nie pozostały bez echa. Zdawano sobie sprawę z roli, jaką takie imprezy odgrywają w rozwoju przemysłu, nauki i techniki, a także w upowszechnianiu kultury technicznej w społeczeństwie. Ponad dwadzieścia lat później, w setną rocznicę Insurekcji Kościuszkowskiej, zorganizowano we Lwowie Powszechną Wystawę Krajową. Okazała się ona wielkim wydarzeniem gospodarczym i kulturowym o zasięgu daleko wykraczającym poza Galicję i miała duże znaczenie dla wzmocnienia więzi narodowych Polaków ze wszystkich trzech zaborów.

Nowszy Starszy

Inne artykuły w kategorii Historia

Skomentuj artykuł w Hydeparku Polonii

Dodaj swoją opinię do komentarzy jako pierwszy!

Imię:
Komentarz:
Dodaj komentarz

Najnowsze artykuły

Magazyn w sieci

Hydepark Polonii

Marek
21 maj, 03:04
Chwilówki nie są złym rozwiązaniem pod warunkiem że przestrzegamy okresu na jakie są udzielane. Wiele firm oferuje pierwszą [...]»
Kate Igor
19 maj, 04:57
Dziękuję panu dr Isikolo za prawdziwe czary. Natknąłem się na wiele świadectw zeznań DR ISIKOLO rzucającego zaklęcia voodoo [...]»
Renata.37
17 maj, 06:27
Odkryłam jogę dość późno ale może to i lepiej bo teraz mam sprawdzone sposoby na walkę z bólem [...]»

Najczęściej...