Podziel się   

Kultura i sztuka Pokaż wszystkie »

Wydanie 2011-12 · Opublikowany: 2012-01-10 15:25:24 · Czytany 4933 razy · 1 komentarz
Nowszy Starszy

Salonik literacki polonek i polonusów (grudzień 2012)

Moja pisarska podróż rozpoczęła się na Bałtyku, kiedy wchodziłem w dorosłe życie. Pierwsze  próbki pisarskie pozostały w szufladzie starej komody, która już chyba dawno poszła w zapomnienie. Z małymi przerwami piszę do dnia dzisiejszego, czyli cztery dekady. W moim zagonionym życiu nie było zbyt wiele czasu na pisanie.

Od dawna publikuję w prasie, zarówno w Polsce, jak i w USA. Moje archiwum publikacji rośnie z tygodnia na tydzień. Ów zbiór jest tematycznie dość urozmaicony, gdyż lubię „zaglądać” do różnych mądrych książek i to jest moja zaleta, a czasami wada. Uważam, że pisanie bez dogłębnego czytania nigdy nie osiągnie zamierzonego celu. Napisałem w swoim życiu wiele książek, wydałem osiem. Czasami pytam sam siebie – dlaczego nie więcej? Najmniej kłopotu w życiu sprawia mi pisanie i chyba dlatego stało się moją małą pasją. Uważam siebie za przeciętnego pisarza i realistę. Twardo stąpam po ziemi i bardzo rzadko przenoszę się w kosmos. Moim marzeniem jest pokój na całym świecie, choć wiem, że to mało prawdopodobne.          

Poezja

Poezja – to wyprzedzanie słowa, złożone piękno abecadła. Poezja to z Bogiem rozmowa, prawdziwa, nieobliczalna. Cząstka życia człowieka i osobowości. To życiorys w skrócie i garstka losu. Wiersz to splot mądrości, filozofia życia i wielkie odkrycie. Poezja – to wzburzone fale, to sen i sposób na życie. To kara i nagroda, to wolność w duszy i swoboda w słowie. To spacer przez wiedzę i krytyki słowo. Poezja jest czymś wybornym, mową najpiękniejszą. Tak być powinno, lecz nam się wdaje, że wystarczy pióro i kawałek kartki, by tworzyć wielkie dzieła...  Prawdziwą poezję spisują bogowie, a ludzie zaledwie tylko ją przeczuwają...  Poezja jest pięknem i anielskim chórem, mową nieba i piekła wyrazem. Poezja jest zarazem milczeniem i mową.

Chłop nad chłopy

Jeszcze wczoraj pasłeś krowy,
a już dzisiaj pana grasz.
Wieś rzuciłeś i masz z głowy,
lecz została twoja twarz. 

Panem nigdy być nie możesz,
bo się wstydzisz swego rodu.
Nadal w myślach pole orzesz,
choć masz klucz do samochodu.

Kołchoźnik

Jesteśmy skłonni wyśmiewać wszystko, w czym i z czym dorastaliśmy. Lata pięćdziesiąte i nieco późniejsze nie oferowały człowiekowi żadnych wyborów. Na niewiele było stać Polskę otrząsającą się z wojennych ruin. Rany były zbyt świeże, by można było zająć się zrujnowanym przemysłem. Zburzone i spalone domy powoli powracały do dawnej „świetności”. Zaorane pazurami czołgów ulice i drogi wołały o pomoc. Wszędzie widać było biedę i jeszcze niewyschnięte łzy. Aż trudno uwierzyć, że tyle łez może przyjąć Ziemia. Polska niepodległa – jak pięknie brzmi, ale kiedy naprawdę taką była? Ciągle komuś podlegamy, zawsze ktoś musi nas skumać z wątłym przyjacielem. Politycznie nie tak daleko zabrnęliśmy, można rzec zmieniliśmy jeno kierunki; ze Wschodu na Zachód, choć i to nie wydaje się być pewnym. Tak mało skorzystaliśmy z lekcji historii...

Urodziłem się w biednym regionie Polski (na Lubelszczyźnie), tam również świeciło słońce i tętniło normalnym życiem. Może ktoś powie, że w połowie XX wieku miał w domu telewizor… Mój dom wyposażony był w radio „kołchoźnik” i na jego audycjach wyrosłem... To coś w rodzaju naszych polonijnych rozgłośni: jeden zakres, no! może w lepszym odbiorze. Doskonale pamiętam głos Tadeusza Fijewskiego, czytającego słuchowiska radiowe. Obok przydługawych i nudnych przemówień Gomułki, królowały doskonałe przeboje tamtych lat. Audycje prowadzone były profesjonalnie. Nie było nudnych, powtarzających się latami tych samych reklam. Szynki też nie reklamowano, gdyż była jedynie w Peweksie. Rozgłośnia utrzymywała się z niewielkich opłat. Kołchoźniki nadawały całą dobę, ale nigdy audycje się nie powtarzały. Każdy dzień był czymś nowym i to był ich geniusz, którego od lat już nie można spotkać.

Głośnik radiowęzłowy (kołchoźnik) składał się z prostej obudowy, transformatora regulującego spadek napięcia, regulatora natężenia dźwięku i przewodu zakończonego wtyczką. Była więc regulacja głosu i możliwość wyłączenia z gniazdka. Wszyscy wychowaliśmy się w towarzystwie kołchoźników, niektórzy nawet w kołchozie, ale takie były czasy. Zanim powstały PGR-y, na Kresach w latach 50-tych istniały jak w ZSRR kołchozy. Moi rodzice swego czasu pracowali w kołchozie i tym sposobem zarabiali na chleb... Dzisiaj nie ma kołchozów, PGR-ów ale nie ma też alternatywnej możliwości zatrudnienia. Wiele rodzin żyje w Polsce w nędzy, podobnie jest w Ameryce.
Nie bójmy się zmian, ale bójmy się głodu, który prowadzi do zagłady. Co z tego, że posiadamy wspaniałe radia i telewizory, w których dominują kłamstwa, propaganda i kicz artystyczny? Czy nie tęsknimy do wspaniałych słuchowisk, do słuchania prawdziwej poezji...?

Dzisiaj ogromny procent rodaków zobaczył na własne oczy i spróbował tego dobrobytu i chętnie powraca do tej zacofanej Polski.

Kiedy przyjechałem do USA dwadzieścia parę lat temu, patrzyłem z przerażeniem na telefon komórkowy, przypominający ciężarem i gabarytami cegłę. Później były coraz lepsze telewizory, magnetofony, CD, itp. Patrzyłem również na te staroświeckie domy i piwnice często pełne wody i wiązek rur, jak na podwodnym okręcie. Spoglądałem na wręcz posągowe, monolitowe schody i te czasami odsuwane okna tramwajowe. Przez ćwierć wieku nic tu w budownictwie nie drgnęło, prócz tych zwariowanych cen. Przed kryzysem zwyczajna buda kosztowała tyle, co pałac w Wilanowie... Nie pamiętamy skąd wyjechaliśmy, jeśli podziwiamy te prymitywne starocie.

Technika ruszyła (całą parą) właśnie w połowie XX wieku i ten start doskonale pamiętam. Żyjemy na podróbach, które oferuje nowoczesny, ale wciąż biedny świat. Ziemia leży odłogiem, obok powstają „prywatne kołchozy”, gdzie ludzie pracują za pół darmo, są wykorzystywani przez bogatego obszarnika. To już nie PGR-y, to pańszczyzna, a więc wracamy do dawnej świetności. Nawet przywrócono tytuły hrabiowskie, bo jakby wyglądał obszarnik bez tytułu?

Dzisiaj przydałyby się kołchoźniki, by przypominać o podstawowych prawach człowieka. By wołać na cały głos i przez całą dobę o obowiązkach pracodawcy, przypominać o comiesięcznym wynagrodzeniu. W ŻADNYM KOŁCHODZIE NIE CZEKANO NA WYPŁATĘ PÓŁ ROKU! Wyraźnie zatarły się granice, gdzie kończy się standard, a gdzie luksus zaczyna. Nie tylko cofnęliśmy się w czasie, ale również w jakości. Dość mamy wypowiedzi ekspertów i ciekawych ludzi, uzdrowicieli i magów, często chyba mylimy epoki, których nie pamiętamy. Schodzimy do chałupnictwa, może podnieca nas średniowiecze? Dlaczego nie robimy tego co potrafimy...? Każdy otrzymał od Boga jakiś talent, czyżby nieprawidłowo go odczytał?

Nowszy Starszy

Inne artykuły w kategorii Kultura i sztuka

Skomentuj artykuł w Hydeparku Polonii

Komentarze zostały tymczasowo wyłączone. Przeprszamy!

Adam · 2012-02-24 22:33:56

cytat: "Dzisiaj przydałyby się kołchoźniki, by przypominać o podstawowych prawach człowieka." ...co za BZDURY ? ( OMG)

Najnowsze artykuły

Magazyn w sieci

Hydepark Polonii

Dawid
25 lip, 15:17
Zapraszamy na forum Polakow w Szwajcarii - https://forum.polakow.ch»
Mia Lukas
21 cze, 05:49
Mój były chłopak rzucił mnie tydzień temu po tym jak oskarżyłem go że spotyka się z kimś innym [...]»
hanna
20 cze, 03:58
Wszystko dzięki temu wspaniałemu człowiekowi zwanemu dr Agbazarą wspaniałemu czaru rzucającemu we mnie radość pomagając mi przywrócić mego [...]»

Najczęściej...