Podziel się   

Podróże i turystyka Pokaż wszystkie »

Wydanie 2011-01 · Opublikowany: 2011-03-14 21:35:06 · Czytany 5720 razy · 1 komentarz
Nowszy Starszy

Na Szlaku Majów

Kto nie zachwycił się kulturą Majów, ten jeszcze nie poznał prekolumbijskiej przeszłości Ameryki. Najwyżej rozwinięta cywilizacja na Nowym Kontynencie fascynuje nie tylko archeologów, astronomów, artystów czy matematyków, ale również poszukiwaczy przygód i zagadek metafizycznych.

Od niedawna lawinę publikacji i domysłów wywołuje Kalendarz Majów, przerwany w grudniu 2012 roku. Od ponad stu lat archeolodzy próbują zgłębić niewyjaśnioną przyczynę nagłego zniknięcia tej wyjątkowo rozwiniętej cywilizacji. Tysiące turystów okupują białe, piaszczyste plaże Morza Karaibskiego, czasami robiąc wypady do dżungli i ruin miast majańskich.

Latem zorganizowałem wyprawę młodzieżową „Szlakiem Kultury Majów” – jako pedagog pragnę bowiem zapoznawać młodych ludzi z innymi kulturami. Pierwszy raz zetknąłem się z Majami w 1979 roku, podczas wyprawy krakowskich kajakarzy „Canoandes79” z Meksyku do Ziemi Ognistej. Monumentalne budowle skryte pod kopułą tropikalnej dżungli fascynują  mnie aż po dziś dzień. Najważniejszymi miastami-państwami na półwyspie Jukatańskim były: Chichen Itza i Palenque, wysunięte najbardziej na zachód – wszystkie w dzisiejszym Meksyku. Należy wspomnieć też o dwóch perłach, ukazujących geniusz Majów: Tikal w północnej Gwatemali i Copan tuż za granicą Hondurasu. Kto pozna te pięć miejsc, ten może uznać, że zgłębił starożytną kulturę Mezoameryki.

Plaże i rafy wyspy Cozumel

Wylądowaliśmy na malowniczej wyspie Cozumel.Wyspa znana jest z białych plaż i dobrych dróg. Na wypożyczonych rowerach pojechaliśmy do ruin piramidy, leżącej 24 kilometry od portu i miasta. Główną atrakcją było nurkowanie z maską i rurką na rafie koralowej. Każdy basen wodny, a zwłaszcza ocean, należy traktować z szacunkiem i ostrożnością, więc nasze pierwsze zetknięcie ze światem podwodnym było sprawdzianem sprzętu i nauką oddychania przez rurkę. Przyzwyczajaliśmy się do działania w małych zespołach, co podnosi stopień bezpieczeństwa. Szykowaliśmy się przecież do nurkowania na światowej sławy rafach w pobliskim Belize. Dostrzegliśmy kolorowe okazy ryb i żółwie morskie.

Zwiedzanie piramid w Coba i Chichen Itza

Wielki prom przerzucił nas na stały ląd do turystycznego resortu Playa Carmen. Mieliśmy zwiedzić miasta Coba i Chichen Itza. Coba jest ogromnym miastem, tylko w małej części odsłoniętym spod porastającej wszystko dżungli. Atrakcją i ułatwieniem w zwiedzaniu  jest wypożyczalnia rowerów, którymi można krążyć wśród piramid, świątyń i gigantycznych drzew. Turystom wolno tutaj więcej niż w głównych centrach kultury majańskiej. Młodzież była zdziwiona, że wolno jej wejść na czubek piramidy i oglądać tropikalny las z góry. Z niemałym wysiłkiem wspinaliśmy się na czterdziestometrową piramidę.

W  Chichen Itza obszerne parkingi, ogromny budynek przed wejściem do ruin i wysokie ceny biletów zapowiadały inny rodzaj zwiedzania niż w Coba. Gdy dotarłem tutaj kamienną drogą w 1980 roku, mogłem wejść na szczyt piramidy, do pałaców i planetarium zwanego El Caracol, czyli Ślimak. Grupy turystów okupowały wtedy wszelkie zakamarki budowli, podziwiając rozmach, z jakim skonstruowano miasto. Dzisiaj piramidę można oglądać tylko z dołu, większość pałaców ogrodzona jest linami, a obserwatorium astronomiczne zwiedza się w grupach.

Za Pałacem Wojowników z kamiennym ołtarzem Chak Mola i zadartymi kamiennymi ogonami dwóch wężów stoją setki białych kolumn – resztki dawnego zadaszenia wielkiego jarmarku. Zwiedziliśmy znajdujące się nieopodal pałace i boisko do peloty, czyli piłki nożnej. Sama pelota, wykonana z kauczuku i rzemieni, ważyła prawie trzy kilogramy i, odbijana tułowiem, nogami oraz głową, musiała wpaść do kamiennej obręczy wmurowanej w pochyłą ścianę boiska. Majowie, podobnie jak współcześni Meksykańczycy, byli fanatykami piłki nożnej. Jak potwierdzili przewodnicy, w kilku majańskich miastach jedna z drużyn bywała zazwyczaj po meczu ścinana na stopniach piramidy – niezależnie od wyniku. Los sportowców całkowicie zależał od humoru władcy. Podobny los spotykał pokonanych wojowników z sąsiednich miast. Te krwawe obyczaje zdecydowanie kontrastują z rozwiniętą architekturą, sztuką dekoracji kamieni i kolorowych fresków, z religią i mitologią czczącą świat podziemi, słońca i powietrza, bliską filozofii buddyjskiej. W Chichen duże połacie ścian zdobią kamienie z wyrzeźbionymi czaszkami ludzkimi, bowiem Majowie wierzyli w przejście do podziemnego świata, rządzonego przez pierzastego węża Quetzalcoatla. W ciemnościach lasów królował jaguar. W jego skórę przyodziewano władców na czas uroczystości. Powietrza bronił orzeł, a w Gwatemali dlugoogoniasty, zielony ptak quetzal. Jaguar, orzeł i quetzal były pod ścisłą ochroną i zabicie któregoś z nich karane było śmiercią. Ich skóry i pióra zarezerwowane były tylko dla władców i ich dworu.

Piramida Kukulcan, zwana również El Castillo (zamek), słynna jest na cały świat i przyciąga setki tysięcy ludzi w dzień przesilenia wiosennego i jesiennego. Tylko przez te dwa dni w roku promienie słoneczne, oświetlając profil schodów, łączą pasmem światła kamienną głowę węża u podstawy z jego ogonem na szczycie piramidy. Święty wąż „ożywa”. Fenomen astronomiczny wykorzystywano podczas uroczystości państwowo-religijnych, aby utrzymywać lud w wierzeniach i gotowości do służby. Sama piramida, z pokojami na szczycie, jest majstersztykiem architektury, matematyki i sztuki dekoratorskiej. Jest świetnie zachowana, pochodzi ze schyłkowego okresu kultury Majów.

W pobliskim kolonialnym miasteczku Valladolid zjedliśmy egzotyczne meksykańskie potrawy, zwiedziliśmy kolonialny rynek, kolorową katedrę św. Gerwazego i muzeum sztuki współczesnej w ratuszu. Na malowidłach widać było głębokie przywiązanie Meksykańczyków do historii wojen o niepodległość. Autobusem udaliśmy się na odpoczynek w pobliże miasta Tulum nad oceanem.

W majańskich jaskiniach cenote i nad kopułami drzew

Nieopodal ruin Chichen Itza znajdują się jaskinie wypełnione wodą, zwane cenote. Są to ogromnych rozmiarów komnaty, wymyte w wapiennym podłożu i wypełnione wodą. Kiedyś stanowiły rezerwuar na czas kilkumiesięcznej suszy, jak również rytualne miejsce straceń wojowników z sąsiednich miast, których ciała wrzucano do stawu przez otwór w ziemi. Był to też symboliczny akt odprowadzenia własnych zmarłych do państwa podziemia. Archeolodzy podwodni natknęli się w wielu jeziorach na setki szkieletów ludzkich.

Ubrani w stroje do snorkingu wsiedliśmy na ciężarówkę, prowadzoną przez piękną, skromnie odziana Argentynkę. Po przybyciu na miejsce, zeszliśmy po drabinie w czeluść ziemi. Ukazała się ogromna jaskinia i rzędy światełek dyskretnie znaczących szlak, którym mieliśmy płynąć do kolejnych komnat. Zanurzyliśmy się w chłodnej, krystalicznej wodzie i wolno płynęliśmy wśród stalaktytów i stalagmitów, które, niekiedy połączone, stanowiły kolumny podpierające sklepienie. Gra światełek i cieni, echo odbijające głosy od ścian i lekki plusk wody tworzyły atmosferę tajemnicy. To był cudowny, choć nierealny świat. Cofnęliśmy się w czasie o kilka tysięcy lat.

Ta sama ciężarówka zawiozła nas w inne miejsce, gdzie po drabinie wyszliśmy na platformę zbudowaną wokół ogromnego drzewa. Tam wpięto nas w uprzęże i pojedynczo spychano w przestrzeń. Pędziliśmy do następnego drzewa. Operator stojący na platformie docelowej dawał znak, aby zacząć używać hamulca. Przemierzyliśmy osiem odcinków, szybując nad kopułami drzew, podziwiając krzyczące papugi, kolorowe ptaki i przeróżnych kształtów liście. Wokół panowała cisza, można było się zatrzymać aby zrobić fotografię i poczuć się cząstką tropikalnego lasu.

Najwięcej adrenaliny zachowano na koniec dnia. Opisany wcześniej pojazd podwiózł nas w pobliże stalowej wieży. Znowu wpinaliśmy się w uprzęże i sunąc po linie z zawrotną szybkością spadaliśmy jeden po drugim w otwór jaskini, do momentu, kiedy nie zanurzyliśmy się w wodzie, hamującej impet ciała.  Przeżyliśmy piękny dzień, pełen nieoczekiwanych przygód w egzotycznym świecie, którego istnienia nikt w dalekim Chicago nie mógł sobie nawet wyobrazić.

Nowszy Starszy

Inne artykuły w kategorii Podróże i turystyka

Pozostałe kategorie tego artykułu: · Polonia w USA · Kultura i sztuka

Skomentuj artykuł w Hydeparku Polonii

Komentarze zostały tymczasowo wyłączone. Przeprszamy!

irka · 2011-06-24 11:58:59

Ciekawy artykuł:-)

Najnowsze artykuły

Magazyn w sieci

Hydepark Polonii

Dawid
25 lip, 15:17
Zapraszamy na forum Polakow w Szwajcarii - https://forum.polakow.ch»
Mia Lukas
21 cze, 05:49
Mój były chłopak rzucił mnie tydzień temu po tym jak oskarżyłem go że spotyka się z kimś innym [...]»
hanna
20 cze, 03:58
Wszystko dzięki temu wspaniałemu człowiekowi zwanemu dr Agbazarą wspaniałemu czaru rzucającemu we mnie radość pomagając mi przywrócić mego [...]»

Najczęściej...