Podziel się   

Polonia w USA Pokaż wszystkie »

Wydanie 2011-01 · Opublikowany: 2011-03-14 22:07:30 · Czytany 4473 razy · 7 komentarzy
Nowszy Starszy

Góralka kandyduje!

Z Anną Góral, kandydatką do Rady Miasta Chicago, rozmawia Tatiana Kotasińska

Dlaczego zdecydowała się Pani kandydować?

Kandydowanie na stanowisko radnej miasta rozważałam od dłuższego czasu. A ponieważ, jak większość mieszkańców Chicago, mam dość niegospodarności, korupcji i nadużyć ze strony obecnych władz, było mi dużo łatwiej podjąć taką decyzję. Po prostu przelała się czara goryczy. Uznałam, że najwyższy czas zacząć walkę z powiększającym się deficytem w budżecie miasta, z rosnącym bezrobociem, z problemami z edukacją młodzieży oraz z bezpieczeństwem w moim okręgu! A przede wszystkim czas na odsunięcie od rządów tych, którzy są bardziej zainteresowani władzą, bezsensownym politykowaniem i pieniędzmi niż tymi, których przysięgali reprezentować. „Dzięki” takim osobom mieszkańcy naszego miasta przestali wierzyć w jakąkolwiek poprawę.

Kiedy i jak zrodziło się u Pani zainteresowanie polityką?

Szczerze powiedziawszy, nigdy nie interesowałam się polityką jako taką. Natomiast od zawsze moją uwagę przyciągały sprawy społeczne związane z Chicago, a w szczególności z rejonem, w którym mieszkam od ponad 30 lat. Również siebie nie uważam za polityka, bardziej za społecznika, a urzędu radnego nie traktuję jak stanowisko polityczne. W mojej opinii piastowanie tego stanowiska bliższe jest służbie mieszkańcom swojego okręgu. Oczywiście, jest wiele osób przekonanych, że zasiadanie na stanowisku radnego jest równoznaczne z byciem „panem i władcą” na swoim terenie – nic bardziej błędnego. Radny ma działać przede wszystkim w imieniu i na rzecz mieszkańców swojego okręgu, ma być jednym z nas, a nie jednym z „nich”. Faktem jest jednak, że to stanowisko wiąże się z ogromnym wpływem na kluczowe sprawy w swoim okręgu, np. zmianę zoningu, pozwolenia na budowę, czy naprawę dróg, a to powoduje, że niestety wielu z radnych wykorzystuje swoją pozycję do własnych celów. I to, tak jak powiedziałam wcześniej, należy niezwłocznie zmienić.

Co przede wszystkim chce Pani zrobić dla Polonii?

Myślę, że niezmiernie ważną rzeczą, jaką może zyskać Polonia w wyborach 22 lutego, będzie samo posiadanie przedstawiciela w radzie miasta. Będąc jedną z największych grup etnicznych w Chicago, mamy długą i przebogatą historię. Wiele wspólnie osiągnęliśmy przez ponad 100 lat obecności w życiu społecznym i kulturalnym miasta, jednak nigdy nie udało nam się zaistnieć na większą skalę w jego władzach i strukturach administracyjnych. A to spowodowało, że przez wiele lat Polonia była traktowana dość marginalnie, paradoksalnie będąc jednocześnie jednym z najbardziej prężnych środowisk. Dlatego bardzo budujący jest fakt, że od pewnego czasu coraz więcej Polaków stara się o wybór na stanowiska polityczne i administracyjne. Osobiście trzymam za nich wszystkich kciuki. No i oczywiście za siebie. (śmiech)

Czy czuje się Pani wystarczająco popierana przez Polonię?

Muszę przyznać, że od samego początku, czyli od dnia, w którym zdecydowałam, że będę się ubiegać o stanowisko radnej, spotykam się z ogromnym poparciem. I to nie tylko od obecnych mieszkańców 23 okręgu Chicago, ale i od tych, którzy przez wiele lat mieszkali na tzw. południu i stosunkowo niedawno przenieśli się na przylegające do Chicago przedmieścia. Często są to naprawdę ciepłe słowa i muszę przyznać, że bardzo mi to pomaga, dodaje mi siły do działania. Wiele osób również finansowo wsparło moją kampanię wyborczą, za co jestem im ogromnie wdzięczna. Codziennie mój sztab przy ul. Archer odwiedzają osoby zainteresowane umieszczeniem tablicy wyborczej przed swoim domem i tych tablic przybywa z dnia na dzień. Myślę również, że w związku z tym, iż jestem dość znaną osobą na południu ze względu na moją wieloletnią działalność społeczną, dla wielu osób jestem wiarygodnym i godnym poparcia kandydatem. Ogromnie to doceniam i jeszcze raz dziękuję wszystkim, którzy mnie wspierają. 

Co szczególnie należałoby poprawić w Chicago?

Ha! Ta lista jest naprawdę długa! Mamy tyle czasu? (śmiech) A tak na poważnie, to tych spraw jest tak wiele, że bardzo trudno jest uszeregować je w kolejności „naprawiania”. Tym bardziej, że wiele z nich ma bezpośredni wpływ na pozostałe aspekty naszego życia w Chicago. Dodatkowo, przez dość niejasne i zagmatwane „pomysły” serwowane nam przez władze od dłuższego czasu, każdy z problemów musi być dokładnie rozpatrzony, tak, aby móc wybrać najlepsze dla wszystkich rozwiązanie. Będąc radną na pewno skupię się na niwelowaniu tej ogromnej przepaści, jaka dzieli nas, mieszkańców, od „nich”, czyli obecnych władz Chicago. Ukryte podatki, niejasne umowy sprzedaży miejskich zasobów przynoszące miastu milionowe straty, samowola wydziału finansowego miasta, czy ogromne, często wręcz horrendalne sumy wydawane na utrzymanie administracji, to tylko kilka spraw, które z całą pewnością poruszę.

Jak rozwiązać problem deficytu w mieście?

Nie będzie niczym nowym, jeśli powiem, że deficyt budżetowy każdego miasta, nie tylko Chicago, bierze się głównie z niegospodarności i korupcji jego włodarzy. Na obecny stan budżetu bezpośredni wpływ mają sprawy, o których wspomniałam wcześniej, a więc przynoszące ogromne straty kontrakty zawierane przez miasto (np. sprzedaż parkingów prywatnej firmie), zbędne politykowanie tam, gdzie wymagane jest przemyślane działanie, a przede wszystkim traktowanie miasta przez niektórych jak niekończącego się źródełka ogromnych dochodów.  A miasto przecież powinno być traktowane jak nasza własna firma, która ma generować dochód a nie koszty, bo przecież wszyscy wtedy zyskamy. Uważam, że przy dobrze dobranej kadrze zarządzającej każdy problem jest do rozwiązania.

Czy jest sensowna wizja poprawienia kondycji budżetu miasta?

Budżet miasta, jak każdy plan finansowy może być przearanżowany, to kwestia dobrej analizy kosztów i źródeł dochodu, określenia priorytetów w działaniu i właściwego doboru kadr zarządzających. Jak powiedział kiedyś Dan Brown, „wszystko jest możliwe, niemożliwe po prostu wymaga więcej czasu.” Zgadzam się z tym w zupełności.

Czy lotnisko Midway powinno być sprywatyzowane i jak rozwiązać jego problemy?

Dalszy los lotniska Midway jest bardzo specyficznym zagadnieniem, ponieważ jego działanie wiąże się nie tylko z przepływem środków finansowych w kasie miasta, ale ma również bezpośredni wpływ na życie okolicznych mieszkańców oraz osób zatrudnionych przy obsłudze portu. Wierzę, że podobnie jak w przypadku budżetu, przy przemyślanym, ale jednocześnie nietuzinkowym zarządzaniu, Midway może stać się jednym z lepiej generujących dochód zasobem Chicago.

Wiem, że dąży Pani do likwidacji kamer na skrzyżowaniach. Jaka jest szansa, że pozbędziemy się w Chicago tego „ułatwienia”?

Owe niesławne kamery na skrzyżowaniach są jednym z najbardziej kontrowersyjnych tematów w Chicago od kilku ostatnich lat. Z założenia miały one poprawić bezpieczeństwo i wyeliminować kierowców nagminnie łamiących przepisy i przejeżdżających skrzyżowanie na „pomarańczowym”. De facto, owe kamery stały się kompletnie niekontrolowanym źródełkiem łatwego dochodu dla wydziału finansowego miasta (Chicago Department of Revenue – przyp. aut.), który skądinąd wydaje się kompletnie nie nadzorowanym państwem w państwie. Tysiące mandatów nagminnie jest wysyłanych do kierowców, również do tych, którzy nie złamali przepisów, lecz kamera ich zarejestrowała, ponieważ np. nieprecyzyjnie był ustawiony czujnik ruchu. Kasa miasta, poprzez odrzucanie wniosków o anulowanie mandatu i brak fizycznej możliwości odwołania się do innej instancji, znalazła prosty sposób na reperowanie mocno nadwątlonych finansów. Niestety, dzieje się to kosztem zwykłego obywatela, a przecież nie tędy droga. Dlatego będąc radną na pewno zajmę się tą sprawą.

Na szkoły publiczne wydajemy coraz więcej pieniędzy, tymczasem jakość edukacji ciągle pozostawia wiele do życzenia. Mimo wielkich wydatków szkoły publiczne nadal są marne. Jak rozwiązać ten problem?

Publiczna edukacja dzieci i młodzieży jest jednym z trudniejszych zagadnień, z jakimi boryka się nie tylko Chicago, to w ostatnich czasach dość duży problem dla wielu miast. Myślę, że poprawę stanu zarówno finansów jak i poziomu edukacji należy zacząć od eliminacji zbędnych kosztów administracyjnych, zmianę administratorów szkolnych na menedżerów, co dałoby większe możliwości poszczególnym szkołom, i przede wszystkim, podkreślam to z całą stanowczością, dokładne planowanie wszystkich wydatków, tak, aby zaoszczędzone pieniądze mogły zostać przeznaczone stricte na rozwój naukowy uczniów. Można wykorzystać doświadczenia z innych stanów, np. z Teksasu, gdzie już w roku 1991 został wdrożony program Texas School Performance Review i w ciągu 9 lat zaoszczędzono na kosztach administracyjnych ponad 390 milionów (!) dolarów, które następnie zostały przeznaczone na cele rozwojowe dla uczniów. Myślę, że przełożenie ich doświadczeń wraz z połączeniem kreatywności odpowiednio dobranych kadr zaowocowałoby znacznym poprawieniem poziomu szkół publicznych w Chicago. Ten jeden z najstarszych, bo ustanowiony w roku 1837, systemów edukacyjnych w Stanach Zjednoczonych ma ogromny potencjał, który można fantastycznie wykorzystać.

Polonia jest politycznie wciąż uśpiona. Czy i jak uda się obudzić nas z tego snu?

Trzeba zgodnie przyznać, że w porównaniu do innych grup etnicznych w Chicago, a w szczególności do Włochów, Irlandczyków i ostatnio Meksykanów, Polonia jeszcze do niedawna niezbyt udzielała się politycznie. I mam tu na myśli zarówno potencjalnych kandydatów na różne stanowiska, jak i samych wyborców. W mojej opinii, taka sytuacja była i w dalszym ciągu jest spowodowana naszym ogromnym przywiązaniem do ojczyzny i niezmiernie silnym poczuciem polskości. Dlatego wielu z nas, nawet tych od lat mieszkających w Chicago, czuje silniejszy związek ze sprawami Polski, niż z lokalnymi problemami. Najlepszym przykładem jest porównanie frekwencji wyborczej podczas wyborów lokalnych a wyborów do władz w Polsce. Ale tak, jak wspomniałam wcześniej, i podkreślam to za każdym razem, bardzo budujący jest fakt, że coraz więcej Polaków stara się o wybór na stanowiska polityczne i administracyjne i to jest fantastyczne! Również coraz więcej naszych rodaków bierze udział w głosowaniach lokalnych. Czyli budzimy się z politycznego letargu i to jest świetne, ponieważ głosując mamy bezpośredni wpływ na naszą najbliższą przyszłość. Jest taki stary, włoski dowcip, o pewnym mężczyźnie, który przez wiele lat, codziennie przychodził do kościoła i pod figurą świętego błagał o wygraną w loterii. W końcu ów święty nie wytrzymał i powiedział do niego: „Bardzo chętnie ci pomogę, synu, ale kup najpierw los!” I właśnie dla nas, głosujących, pójście na wybory jest takim losem, który musimy najpierw kupić, żeby cokolwiek zmienić. 

Jest Pani matką, żoną i kobietą biznesu. Jak to wszystko godzić? Czuje się Pani super-kobietą?

Tak, muszę Ci szczerze wyznać, że jestem super-kobietą i nawet kupiłam sobie pelerynkę super-bohatera! Naprawdę! (śmiech) Wiesz, to, że przez wiele lat mogłam łączyć te wszystkie obowiązki bez większego uszczerbku na mojej karierze i życiu rodzinnym, zawdzięczam w ogromnej mierze przede wszystkim samym zainteresowanym, czyli mojemu mężowi i synom. Praktycznie, od kiedy pamiętam, wspierali mnie we wszystkim, a to zawsze dodawało mi siły i determinacji nawet przy najbardziej szalonych i pozornie niewykonalnych pomysłach. Szczególnie mój mąż powinien dostać medal za wieloletnią, anielską cierpliwość do mnie. Kiedyś mu zamówię taki. (śmiech)

Dziękuję za rozmowę!

Dziękuję również.

Nowszy Starszy

Inne artykuły w kategorii Polonia w USA

Pozostałe kategorie tego artykułu: · Polityka · Ludzie

Skomentuj artykuł w Hydeparku Polonii

Komentarze zostały tymczasowo wyłączone. Przeprszamy!

Rattata · 2017-03-30 10:02:46

Jest 2017 i w ogóle słuch o niej zaginał. Nawet juz jej firmy nie ma a tak sie reklamowała...

bro · 2012-10-04 22:06:30

i sie skonczyla kariera, zaleski drugi raz zaskoczyc sie niedal i ukrecil jej kark na starcie. i bardzo dobrze bo wybranie jej na jakie kolwiek stanowisko to bylby ogromny blad. wystarczy popatrzec jak na polvision nie ma nic do powiedzenia.

RafałG · 2011-06-25 12:51:52

dołoży w kolejnym roku

omni · 2011-05-28 11:01:49

Mam nadzieję, że wygra w następnym roku, ma bardzo duże szanse!

wojtek67 · 2011-04-29 15:07:53

ale dolozyla zalewskiemu hehehe

~Anonim · 2011-04-29 14:57:44

No i nie wygrala niestety

Anna · 2011-04-19 16:08:29

nice

Najnowsze artykuły

Magazyn w sieci

Hydepark Polonii

Dawid
25 lip, 15:17
Zapraszamy na forum Polakow w Szwajcarii - https://forum.polakow.ch»
Mia Lukas
21 cze, 05:49
Mój były chłopak rzucił mnie tydzień temu po tym jak oskarżyłem go że spotyka się z kimś innym [...]»
hanna
20 cze, 03:58
Wszystko dzięki temu wspaniałemu człowiekowi zwanemu dr Agbazarą wspaniałemu czaru rzucającemu we mnie radość pomagając mi przywrócić mego [...]»

Najczęściej...