Podziel się   

Polonia w USA Pokaż wszystkie »

Wydanie 2011-03 · Opublikowany: 2011-05-07 20:50:23 · Czytany 4749 razy · 1 komentarz
Nowszy Starszy

Miło szaleć, kiedy czas po temu…

Choć szara, zimowa aura nastraja tylko do filiżanki gorącej czekolady i wygodnego fotela, zaległej lektury lub surfowania wśród znajomych na facebook.com, a myśl o wychodzeniu na zewnątrz w atłasowych, ośmiocentymetrowych szpilkach i odsłaniającej ramiona sukience wydaje się wręcz absurdalna, to właśnie luty jest najbardziej wyczekiwanym zimowym miesiącem każdego roku. Maturzystom polskich szkół w aglomeracji Chicago luty kojarzy się ze słowem, które bardzo często, aż do początku jedenastej klasy, nie budzi żadnych skojarzeń, jest obojętne, czasem nawet nieznane i obce. Studniówka…

Wielu uczniów polskiego pochodzenia styka się z tym słowem dopiero w polskim liceum, kiedy starsi koledzy, wychowawca, czasami rodzice zaczynają mówić na ten temat. Przeciętny dziewiątoklasista, który dopiero zaczyna naukę w liceum, jest raczej pochłonięty myślą, w jaki sposób uda mu się przebrnąć w sposób możliwie bezbolesny przez trzy kolejne lata zafundowane najczęściej nie z własnej woli, ale rodziców. Pod koniec dziesiątej klasy już wie, co go czeka w ciągu najbliższego roku – matura, egzamin certyfikatowy z języka polskiego i sporo stresu, ale zanim to nastanie – studniówka. Początek jedenastej klasy staje się początkiem odliczania tygodni i dni, jakie pozostały do balu, okresem przymierzania dziesiątek sukienek i pantofelków oraz debat nad wyższością krawata nad muchą lub odwrotnie. W miarę skreślania kolejnych dni w kalendarzu, maturzystki planują strategię działania, najczęściej w kolejności: sukienka z dodatkami-manicure/pedicure-fryzjer, a rodzice przeglądają oferty firm z limuzynami, którym powierzą odpowiedzialność zawiezienia na bal i przywiezienia bezpiecznie do domu ich dorastających latorośli. Nagle okazuje się, że sobotnie poranki spędzane w polskiej szkole nie były takie złe, a studniówka, ta egzotyczna i nieznana na gruncie amerykańskim tradycja, jest tym, co polscy maturzyści zapamiętają na całe życie. I oto nadchodzi wyczekany dzień…

Tegoroczna studniówka była osiemnastym już balem zorganizowanym dla maturzystów przez polskie szkoły i Zrzeszenie Nauczycieli Polskich w Ameryce. Tradycją jest, że każdego roku jedna ze szkół staje się gospodarzem i jest odpowiedzialna za zorganizowanie i przebieg balu. W tym roku zaszczyt i obowiązek zorganizowania oraz poprowadzenia balu studniówkowego spoczął na ramionach zarządu i grona pedagogicznego Polskiej Szkoły im. Generała Kazimierza Pułaskiego w Harwood Heights. Szkoła im. K. Pułaskiego należy do  szkół o najstarszym rodowodzie i najbogatszej tradycji w aglomeracji chicagowskiej. W przyszłym roku obchodzić będzie sześćdziesięciolecie istnienia, a zorganizowanie Studniówki 2011 stało się punktem, w którym historia szkoły zatoczyła koło, bowiem Szkoła im. K. Pułaskiego była współorganizatorem pierwszej studniówki w Chicago, blisko dwadzieścia lat temu. Co roku studniówkę uświetniają zaproszeni goście. W tym roku byli to: konsulowie Aleksandra Krystek i Robert Rusiecki z małżonką, pan Frank Spula, prezes Kongresu Polonii Amerykańskiej i Związku Narodowego Polskiego, pan Joseph A. Drobot, Jr., prezes Zjednoczenia Polskiego Rzymsko-Katolickiego, pani Ewa Koch, prezes Zrzeszenia Nauczycieli Polskich w Ameryce, pani Betty Uzarowicz i pani Anna Dunajewska z ramienia Zrzeszenia Nauczycieli Polskich oraz ojciec Jerzy Karpiński, kapelan Zrzeszenia.

Jak każde wydarzenie, Studniówkę 2011 można było obserwować z dwóch perspektyw: perspektywy uczestników i perspektywy organizatorów. Dla jednych była to szampańska zabawa, dla drugich wiele godzin pracy i poświęcenia, trwających przez pół roku, oraz wielka radość obserwowania uśmiechniętych twarzy polonijnej młodzieży.

Studniówka rozpoczęła się o godzinie 6:30 wieczorem uroczystym wejściem szkół na salę bankietową Drury Lane w Oakbrook Terrace. Wiele szkół przyjechało wcześniej, ponieważ od godziny 5:00 profesjonalny fotograf z Victor Studio w Chicago wykonywał pamiątkowe zdjęcia do pamiętnika studniówkowego, który za kilka miesięcy w formie książki trafi do każdego uczestnika balu.

Kiedy foyer zapełniło się ponad pięcioma setkami maturzystów z trzydziestu trzech szkół, przyglądano się sobie nawzajem z niepewnością, trochę wrogo, trochę hardo i nieśmiało zarazem, aby już za dwie godziny, po części oficjalnej, obiedzie i wspaniałym występie polonijnego zespołu tanecznego Wici, ruszyć tłumnie na parkiet i zgodnie falować w rytmie najnowszych klubowych hitów granych przez DJ-a z Marszałek Band. Przez kilka następnych godzin parkiet nie pustoszał. Jedynym wyjątkiem, dla którego DJ zatrzymał muzykę, było losowanie stypendiów dla maturzystów, ufundowanych przez Zrzeszenie Nauczycieli Polskich, oraz tradycyjne przejście przez „setkę”. Stypendia trafiły w ręce maturzystów z trzech szkół polonijnych: Magdaleny Landowski z Polskiej Szkoły im. Henryka Sienkiewicza, Katarzyny Tomanek z Polskiej Szkoły im. Królowej Św. Jadwigi oraz Adama Woźnego z Polskiej Szkoły im. Gen. Kazimierza Pułaskiego. Adam podzielił się otrzymanym stypendium z koleżankami i kolegami z klasy, z którymi spędził większość sobotnich poranków w swym dotychczasowym życiu. Jeden skromny gest, a wyraził tak wiele: oto dorasta kolejne pokolenie polonijnej młodzieży, która potrafi się zintegrować, wspomagać i dzielić czymś ze względu wspólne przeżycie pokoleniowe.

Przejście przez „setkę”, każdego roku wzbudzające wiele emocji i śmiechu, polega na przechodzeniu maturzystów przez jedno z wielkich, srebrnych zer ustawionych w liczbę 100. Przejście przez „setkę”, podobnie jak czerwona bielizna i zakaz obcinania włosów, ma działanie magiczne i zapewnia pomyślne zdanie egzaminów maturalnych, co, biorąc pod uwagę dobre wyniki maturalne absolwentów szkół polonijnych, jest rytuałem jak najbardziej pożądanym. Nic dziwnego, iż „setka” obrosła legendą, a przejście przez nią jest najbardziej wyczekiwanym momentem wieczoru.

Bardzo szybko, po zakończeniu oficjalnej części i wspaniałym odtańczeniu poloneza w asyście profesjonalnych tancerzy z Wici, kiedy zgasło światło, wysokie obcasy i atłasowe pantofelki, porzucone i zapomniane, znalazły swoje miejsce pod stołami i krzesłami. Falujący, kolorowy tłum, w którym wymieszały się wszystkie szkoły, zatracił się w zabawie do samej północy. Wychowawcy, dyrektorzy i prezesi szkół, wspominając swoje studniówki, pełnili dyżury w wyznaczonych punktach, a nad wszystkim czuwali organizatorzy, którzy do chwili opuszczenia balu przez ostatniego z uczestników pozostali na swych stanowiskach, aby się upewnić, iż każdy z nich może bezpiecznie wrócić do domu. Kiedy wszystko ucichło, światła zalały opustoszałą salę, a „setka” została rozmontowana i schowana na przyszły rok, wśród ścian rozbrzmiewało jeszcze echo śmiechu i dobrej zabawy. W kolejną sobotę mury wszystkich polskich szkół będą tętniły echem wspomnień i przeżyć ze studniówki, egzotycznej imprezy w środku zimy, o wielkim rozmachu i wspaniałej intencji, której nie ma w ośrodkach amerykańskich. W czerwcu zaś kolejna ze szkół zgłosi swoją gotowość do przejęcia obowiązku zorganizowania studniówki. Od września przygotowania ruszą pełną parą – ze strony organizatorów oznacza to ciężką pracę i starania na rzecz jak najlepszego zorganizowania i przebiegu imprezy, ze strony uczestników – polowanie na sukienki, pantofle i najnowsze kroje garniturów.

Miło szaleć, kiedy czas po temu”, pisał ponad czterysta lat temu w swoich pieśniach Jan Kochanowski. Mimo upływu wieków, wiele nie zmieniło się w tej kwestii. Początek roku kalendarzowego to czas studniówek i należy cieszyć się, że polonijna młodzież, wychowywana w zupełnie innym kręgu kulturowym niż rodzice, uwielbia tę tradycję i chętnie bierze w niej udział. „Dla tej imprezy warto chodzić do liceum przez trzy lata” – zdanie to słyszy się jak mantrę powtarzaną co roku, kiedy światła zostają zapalone i kolejna studniówka przechodzi do historii.

Nowszy Starszy

Inne artykuły w kategorii Polonia w USA

Pozostałe kategorie tego artykułu: · Rozrywka · Tradycje i zwyczaje

Skomentuj artykuł w Hydeparku Polonii

Dodaj swoją opinię do 1 komentarz w tym temacie.

Imię:
Komentarz:
Dodaj komentarz

maturzystka · 2011-05-20 20:45:31

bylo fajnie

Najnowsze artykuły

Magazyn w sieci

Hydepark Polonii

Antonia Filip
20 lip, 08:02
Jestem bardzo zaskoczony cudownymi doświadczeniami i cudami DR ISIKOLO które zostały rozpowszechnione w Internecie i na całym [...]»
Nora
19 lip, 06:49
Nazywam się Nora Zvonimir jestem tu aby podzielić się świadectwem o tym jak dr Isikolo mi pomógł. Po [...]»
Franka Mauro
17 lip, 03:47
To najwspanialsza rzecz jakiej kiedykolwiek doświadczyłem w swoim życiu i muszę podzielić się tym wspaniałym świadectwem. Moje podziękowania [...]»

Najczęściej...