Podziel się   

Polska Pokaż wszystkie »

Opublikowany: 2014-05-21 23:36:24 · Czytany 4452 razy · 0 komentarzy
Nowszy Starszy

Jest dobrze, mogłoby być lepiej

Fot: Internet

Nikt, kto Polsce dobrze życzy, nie może powiedzieć, że gdyby jego kraj 10 lat temu nie wstąpił do Unii Europejskiej, wyglądałby tak samo. Że podobnie wyglądałyby polskie drogi, w większości koleje, budownictwo, w tym budownictwo mieszkaniowe, usługi, handel, szkolnictwo, a nawet służba zdrowia, nie wspominając już o rolnictwie. Dlatego jeżeli poparcie dla tych ważnych decyzji wyraża aż 72 proc. Polaków, a ze statusem wyższego wykształcenia nawet 89 proc., oznacza to, iż decyzje władz polskich były wtedy słuszne.

Od tej pory dokonany został prawdziwy cywilizacyjny skok. Kiedy dekadę temu Polska wraz z dziewięcioma innymi krajami stała się członkiem UE, byliśmy daleko w tyle i to pod każdym względem. Wciąż patrzono na nas jak na gospodarczego bankruta, jak na zaścianek Europy. PKB na głowę mieszkańca, z uwzględnieniem wysokości cen, sięgał w 2004 roku 51 proc. średniej unijnej, a w 2012 był już na poziomie 67 proc., co udało się osiągnąć właśnie dzięki szybszemu wzrostowi gospodarczemu. Od 1 maja 2004 do lutego tego roku do Polski
z unijnego budżetu napłynęło 94,3 mld euro. Za te pieniądze pobudowano nowe drogi, linie kolejowe, sieć szerokopasmową, oczyszczalnie ścieków, zakupiono nowe tramwaje i autobusy, zreformowano szkolnictwo, częściowo służbę zdrowia, etc. Obniżone zostało bezrobocie z 24 do 14,5 proc. i wyraźnie wzrosły zarobki, zwłaszcza w sferze administracji centralnej i samorządowej. Obecnie przeciętna pensja urzędnika wynosi 4,5 tys. zł (w przemyśle niecałe 3,9 tys.) – rząd stworzył 60 tys. bardzo dobrze płatnych miejsc pracy. Dziś każdy chciałby mieć tam etat. Ważne jest i to, że w latach 2008-13, czyli w czasie światowego kryzysu gospodarczego, łączny wzrost PKB Polski wyniósł ponad 20 proc. Był to bezapelacyjnie najlepszy wynik w całej Unii i nie bez racji nazywano nas „zieloną wyspą”.

Polska i Polacy umiejętnie wykorzystali daną im przez historię szansę. W 2012 roku skumulowaną wartość zagranicznych inwestycji w Polsce szacowano na blisko 178 mld euro. To prawie czterokrotny wzrost w porównaniu z 2003 rokiem, kiedy to zainstalowano tam około 46 mld euro. W ciągu ostatnich dziesięciu lat członkostwa naszego kraju w Unii powstały w Polsce dwa miliony nowych miejsc pracy. Że w tym samym czasie druga taka liczba naszych rodaków wyjechała za pracą za granicę, to już inna sprawa, ale
trzeba też pamiętać, że gdyby siedem lat temu taka szansa się nie nadarzyła, osób bez pracy byłoby jeszcze więcej. Prawdopodobnie nawet 45 proc.

Na integracji, nie ma co ukrywać, zyskali też nasi partnerzy, i to głównie tacy, którzy do budżetu UE najwięcej dopłacali i dopłacają, głównie Niemcy, Wielka Brytania, Francja i Włochy. Nie jest tajemnicą, iż w niektórych sektorach gospodarki aż ponad 60 proc. pozyskanych przez Polskę z Unii środków finansowych trafiło właśnie do firm niemieckich. Za najlepsze technologie i wszelakie rozwiązania techniczno-organizacyjne trzeba płacić, bo w tym wciąż jesteśmy słabi. Przykładów podawać chyba nie trzeba, widać to gołym okiem. Głównym źródłem korzyści dla wszystkich państw, czy przyjmujących, czy przystępujących, jest wykorzystanie potencjału rynku wewnętrznego. Swoboda przepływu towarów i osób odbywa się na niespotykaną skalę i niech trwa dalej.

Polska przeprowadziła w minionym czasie wiele reform (choć z pewnością można było więcej) i w wielu wypadkach wszystko urządzone zostało od nowa. I ci, którzy swe poparcie dla przystąpienia do UE wyrażają, wiedzą to i są tego beneficjentami. Ale równocześnie: czy ma to oznaczać, że ilość środków finansowych skierowanych na rozwój kraju została wydatkowana prawidłowo i niczego w tym czasie nie zmarnowano? Czy można się pogodzić z tezą, iż wszystkie zaplanowane inwestycje wykonane zostały w czasie, albo że nie można by jeszcze ich realizacji przyspieszyć? Czy można potwierdzić, że osoby zatrudnione w państwowych i samorządowych urzędach, agencjach i spółkach Skarbu Państwa są tymi najwłaściwszymi, najbardziej kompetentnymi? Czy można przytaknąć, iż w rodzimej służbie zdrowia= już wszystko gra i ubywa kolejek do lekarza? Czy wreszcie należy pogodzić się z faktem, że blisko dwa miliony naszych rodaków musiało w tym czasie opuścić kraj i szukać dla siebie pracy poza granicami kraju? (Od momentu wejścia do Unii sama liczba rozwodów zwiększyła się o 50 %; do tego dochodzą inne kwestie: kto zajmie się starymi rodzicami i dziećmi, gdy dorośli przebywają za granicą?) Nie, nie i jeszcze raz: nie!!! Powodów tego stanu rzeczy jest znacznie więcej.

Wymienić – niestety – należy przede wszystkim zadomowione już w kraju (oby nie na stałe!) partyjniactwo, kolesiostwo, koterię, panoszącą się korupcję i ciągle jeszcze – relikt przeszłości – marnotrawstwo. Kto należy do rządzącej koalicji, lubo tylko jej wiernie służy, może być spokojny o byt swojej bliższej i dalszej rodziny. Znajomości zapewnią każdemu to, co najważniejsze – pracę, a praca to pieniądze, kolejne nowe auto, większe mieszkanie, miejsce dla dziecka w przedszkolu, itp., itd. Ten, kto z racji przynależności do koalicji sprawuje urząd, może potrzebującym załatwić wszystko. Znane polskie zapytanie: „nie znasz przypadkiem kogoś, kto mógłby mi, wiesz?… naturalnie nie za darmo…” wciąż robi furorę. Rączka rączkę myje, rodzi się oczywiście łapówkarstwo. Media bez przerwy przepełnione są informacjami o popełnianiu wielorakich przestępstw i nadużyć, i to we wszystkich dziedzinach życia, a przecież jest to tylko kilka, góra kilkanaście procent ujawnionych kryminalnych dokonań. Zjawiskom szerzącej się patologii nie ma końca. Tymczasem o
sprawowanej w kraju kontroli, o zapobieganiu, karaniu, przy okazji tego ważnego jubileuszu lepiej nie mówić. Nie wypada.

Powie ktoś: a jednak dzięki tym unijnym miliardom euro i miliardom złotych wiele się udało. I będzie miał rację. I pewnie dalej, aż do 2020 roku, też będzie nam się udawało, ponieważ kolejne lata również będą dla Polski bardzo dobre, bo znowu dostaniemy dużo pieniędzy od Unii Europejskiej, a te pieniądze to przecież dla nas wielka szansa. Nowe środki ponownie przeznaczymy na dalszy rozwój infrastruktury, modernizację, restrukturyzację, innowację, bezpieczeństwo energetyczne, surowcowe, klimatyczne, demograficzne i – co znów staje się priorytetem – bezpieczeństwo militarne. Będą kolejne drogi, mosty, ścieżki rowerowe, przedszkola, boiska, aquaparki, parki technologiczne, itp., itd.

Problem w tym, by z tych nowych pieniędzy poszło na „szare sprawy”, czy modne dziś w Polsce „kręcenie lodów” – różnorakie przekręty i marnotrawstwo – jak najmniej, jak najmniej. Zaraz, zaraz… A może stanie się cud i wszystko odbędzie się jak należy? Tak czy inaczej, trzeba w to wierzyć. A co do reszty: pożyjemy – zobaczymy…

Nowszy Starszy

Inne artykuły w kategorii Polska

Pozostałe kategorie tego artykułu: · Biznes i gospodarka · Polityka

Skomentuj artykuł w Hydeparku Polonii

Dodaj swoją opinię do komentarzy jako pierwszy!

Imię:
Komentarz:
Dodaj komentarz

Najnowsze artykuły

Magazyn w sieci

Hydepark Polonii

Ana Filipova
22 lip, 12:24
Jak mogę wyjaśnić to światu że jest człowiek o imieniu DR ISIKOLO który pomógł mi przywrócić mojego byłego [...]»
Antonia Filip
20 lip, 08:02
Jestem bardzo zaskoczony cudownymi doświadczeniami i cudami DR ISIKOLO które zostały rozpowszechnione w Internecie i na całym [...]»
Nora
19 lip, 06:49
Nazywam się Nora Zvonimir jestem tu aby podzielić się świadectwem o tym jak dr Isikolo mi pomógł. Po [...]»

Najczęściej...