Podziel się   

Rozrywka Pokaż wszystkie »

Opublikowany: 2012-01-19 23:00:53 · Czytany 11784 razy · 2 komentarzy
Nowszy Starszy

American Pie - skrystalizowane doświadczenia pokolenia rock'n'rolla

W roku 1971 Don McLean napisał i zaśpiewał „American Pie”. Powstała ballada, w której skrystalizowane są doświadczenia pokolenia, które dało nam Rock&Roll. W USA „American Pie” jest jedną z najbardziej popularnych piosenek. Ocenia się, że amerykańskie radiostacje nadały ją już przeszło trzy miliony razy.

Stopień skondensowania odniesień i symboli jest w tej piosence tak duży, że aby ją rozumieć potrzebna jest analiza tekstu. Kłopoty z interpretacją zaczynają się już przy próbie wyjaśnienia tytułu tej piosenki. W Ameryce na jabłecznik (apple pie) z lodami i bitą śmietaną mówi się czasami American Pie. Słowa te – wypowiadane z ciepłą ironia – określają również słodką radość amerykańskiego życia. W tytule – w nawiązaniu do refrenu – zawarta jest też aluzja do pierwszej miłości autora. Jego dziewczyną była kandydatka do tytułu Miss America. Zerwanie tej młodzieńczej miłości nastąpiło w lutym 1959 roku.
W tym samym czasie miało miejsce inne ważne wydarzenie – 3 lutego 1959 roku „umarła muzyka”. W lotniczej katastrofie zginęła bowiem „święta trójca” początków Rock&Rolla – Buddy Holly, The Big Bopper i Richard Valens.

           

            A long, long time ago...

            I can still remember how

            that music used to make me smile.

            And I knew if I had my chance,

            That I could make those people dance

            and maybe they’d be happy for a while.

            But February made me shiver,

            with every paper I delivered,

            bad news on the door steps...

            I couldn't take one more step,

            I can't remember if I cried

            when I read about his widowed bride

            but something touched me deep inside.

            The day, the music, died.

            So...

           

            Dawno, dawno temu

            ciągle pamiętam jak

            ta muzyka wywoływała mój uśmiech.

            I wiedziałem, że gdyby los dał mi szansę

            mógłbym poderwać tych ludzi do tańca

            i może byliby przez chwilę szczęśliwi.

            Ale luty przeszył mnie dreszczem,

            z każdą gazetą przynosiłem

            złą wiadomość pod drzwi

            i nie mogłem zrobić następnego kroku,

            nie pamiętam czy płakałem

            gdy czytałem o owdowiałej pannie młodej

            ale coś dotknęło mnie bardzo głęboko.

            W ten dzień gdy umarła muzyka.

            Tak więc...

 

W tamtych czasach McLean rozwoził gazety, a „owdowiała panna młoda” to poślubiona niedługo przed śmiercią żona Buddy'ego Holly.

Refren:

            Bye Bye Miss American Pie

            drove my Chevy to the levee but the levee was dry

            and them good old boys were drinking whiskey and rye,

            singing “This'll be the day that I die,

            this'll be the day that I die”.

           

            Żegnaj żegnaj słodka Miss America,

            pojechałem moim Chevy na groblę, ale grobla była sucha

            i starzy koledzy pili whiskey i żytniówkę,

            śpiewając „To będzie dzień w którym umrę,

            to będzie dzień w którym umrę”.

 

Autor żegna się z dziewczyną – ze słodkim życiem. Niektórzy uważają, że dwie następne linijki odnoszą się do brutalnego zamordowania na tle rasowym trzech aktywistów ruchu na rzecz równouprawnienia Murzynów (znamy te wydarzenia z głośnego filmu „Mississippi Burning”). W kontekście niesprawiedliwości losu lub utraty młodzieńczych złudzeń można przyjąć taką interpretację. Jest to chyba jednak pewnego rodzaju nadinterpretacja. Myślę, że McLean po prostu leczył razem z kolegami – gdzieś na grobli, gdyż na pójście do baru był wtedy za młody – ból umierającej miłości i ból pożegnania z muzyką, która umarła. Refren kończą słowa zaczerpnięte z piosenki „That'll be the Day”, którą Billy Holly śpiewał również na koncercie w dniu swojej śmierci.

           

            Did you write the book of love,

            and do you have faith in God above,

            if the Bible tells you so?

            And do you believe in rock n'roll?

            Can music save your mortal soul?

            And can you teach me how to dance really slow?

            Well I know that you're in love with him

            'Cause I saw you dancing in the gym

            you both kicked off your shoes

            and I dig those rhythm 'n' blues.

            I was a lonely teenage broncin' buck

            with a pink carnation and a pickup truck

            but I know I was out of luck.

            The day, the music, died.

            I started singing...

           

            Czy napisałeś księgę miłości,

            czy wierzysz w Boga nad nami

            jeśli Biblia tak ci mówi?

            I czy wierzysz w Rock&Roll?

            Czy muzyka może zbawić twoją śmiertelną duszę?

            I czy nauczysz mnie tańczyć bardzo wolno?

            Ale wiem już, że go kochasz

            ponieważ widziałem was tańczących w sali gimnastycznej

            oboje zdjęliście buty

            i poczułem ten rytm i melodię.

            Byłem samotnym zbuntowanym nastolatkiem

            z różowym goździkiem i samochodem dostawczym

            ale wiedziałem, że skończyło się moje szczęście

            w dniu, w którym umarła muzyka.

            I zacząłem śpiewać... (Refren)

 

„The Book of Love” to popularna piosenka zespołu Monotones. Następnie padają egzystencjalne pytania, wraca też wyraźnie wątek niespełnionej miłości. Zwrotka ta zawiera również nostalgiczną próbę samooceny. Określenia „pink carnation”, „pickup truck” oraz „out of luck” należy rozumieć jako „romantyczny, przeciętny i nieszczęśliwy”. Dwie ostatnie linijki przypominają „3 luty 1959 roku” oraz zapowiadają powracający refren, czyli niekończący się żal za „umarłą” dziewczyną i muzyką.

           

            Now for ten years we've been on our own

            and moss grows fat on a rolling stone

            but that's not how it used to be.

            When the jester song for King and Queen

            In a coat he borrowed from James Dean

            and a voice that come from you and me.

            Oh, and while the King was looking down

            the jester stole his thorny crown

            the courtroom was adjourned,

            no verdict was returned.

            And while Lennon read a book on Marx,

            The quartet practiced in the park

            and we sang dirges in the dark.

            The day the music died.

            We were singing...

           

            Teraz po dziesięciu latach jesteśmy samodzielni

            i gruba warstwa mchu porosła toczące się kamienie,

            ale nie jest tak jak było.

            Kiedy papuga śpiewał dla króla i królowej

            w kurtce pożyczonej od Jamesa Deana

            głosem twoim i moim.

            Och, gdy król patrzył z góry

            błazen ukradł jego cierniową koronę

            sąd się jednak nie zakończył

            wyrok nie został wydany.

            I gdy Lennon czytał książkę o Marksie

            kwartet grał na stadionie,

            a my śpiewaliśmy treny w ciemnościach.

            W dniu w którym umarła muzyka.

            Śpiewaliśmy... (Refren)

 

Piosenka American Pie powstała około dziesięć lat po wydarzeniach, o których opowiada. Gruba warstwa mchu porosła więc toczące się kamienie. Odnosi się to do gasnącej już gwiazdy Boba Dylana (jeden z jego największych przebojów „Like a Rolling Stone” powstał w roku 1965). „Jester” to błazen, ale słowo to można również przetłumaczyć jako „papuga”. Dylan konkurował wtedy z królem  (Elvis Presley) oraz królową (Connie Francis) i na okładce albumu „The Freewheelin” Dylan ma taką samą kurtkę (papuguje), jak James Dean w filmie „Buntownik bez powodu”. Pomimo tej lekko złośliwej uwagi McLean przyznaje, że Dylan śpiewał wtedy „głosem twoim i moim”, czyli głosem pokolenia. A gdy nadszedł schyłek popularności Presleya, to właśnie Dylan „ukradł” mu często bolesny ciężar sławy. Sąd historii nie wydał jednak jeszcze wtedy wyroku. Dalej jest odniesienie do komunistycznych ciągotek Lennona oraz do sławnego koncertu Beatlesów na Shea Stadium (na stadiony sportowe mówi się często w Ameryce „Ball Park”).
A „my” (zespół Weavers, Peter Seeger, Don McLean i inni) śpiewaliśmy w ciemnych klubach i barach „dirges”, czyli piosenki w stylu art rock – długie, nostalgiczne ballady (treny), które nie nadają się do tańczenia.

           

            Helter Skelter in a summer swelter

            the birds flow off with the fallout shelter

            eight miles high and falling fast

            it landed foul on the grass.

            The players tried for a forward pass

            with jester on the sidelines in a cast.

            Now the halftime air was sweet perfume

            while sergeants played a marching tune

            we all got up to dance.

            Oh, but we never got the chance

            'Cause the players tried to take the field,

            the marching band refused to yield.

            Do you recall what was revealed,

            the day the music died?

            We started singing...

           

            Helter Skelter w bardzo gorące lato

            ptaki wyfrunęły z atomowego schronu

            osiem mil w górę, ale szybko spadały

            upadły na trawę.

            Muzycy próbowali wyprzedzać

            gdy błazen leżał w gipsie.

            Teraz przerwy pachniały słodko.

            Gdy sierżanci grali marszowa muzykę

            wszyscy znów zaczęliśmy tańczyć.

            Och, nigdy nie mieliśmy szansy

            ponieważ muzycy próbowali zdobyć pole,

            ale orkiestra marszowa nie chciała ustąpić.

            Czy pamiętasz co się ukazało

            w dniu, w którym umarła muzyka?

            Śpiewaliśmy... (Refren)

 

„Helter Skelter” to piosenka z białego albumu Beatlesów i w powiązaniu ze słowami „bardzo gorące lato” jest to być może aluzja do wydarzeń związanych z morderstwem Sharon Tate przez sektę Charlesa Mansona (Manson twierdził, że Bóg i diabeł mówili do niego słowami tej piosenki). „Ptaki pofrunęły osiem mil w górę” – jest to nawiązanie do piosenki zespołu Byrds „Eight Miles High”, a „atomowy schron” służy przypomnieniu, że okres tamtej gorączki nakładał się na czas zimnej wojny. „Upadek na trawę” to przypomnienie głośnego aresztowania „Ptaków” za posiadanie marihuany. W tym czasie inni muzycy starali się skorzystać (wyprzedzać – zdobywać sławę) z nieobecności Dylana, który w 1966 roku leżał długo w gipsie po motocyklowym wypadku – „forward pass” to termin zaczerpnięty z amerykańskiego footballu i oznaczający wyprzedzanie. Przerwy
(w koncertach) pachniały słodkim zapachem marihuany, a gdy sierżanci grali muzykę marszową (Wietnam), to wszyscy (na przekór) zaczęli tańczyć. W doborze słów można się też doszukać odniesienia do „marszowej muzyki” Beatlesów (“Stg. Pepper's Lonely Harts Club Band”). Taka interpretacja ma również wyraźny polityczny podtekst, gdyż wypowiedzi Beatlesów z tego okresu potwierdzają tezę, że był to protest song, skierowany przeciwko prawdziwym sierżantom. Zwrotkę kończy stwierdzenie, że inni muzycy nie mieli wtedy szansy na zdobycie pola oraz retoryczne pytanie o następstwa zmiany kierunku w muzyce, kulturze i nastrojach społecznych po dniu w którym „umarła muzyka”.

           

            And there we were all in one place

            a generation lost in space

            with no time left to start again.

            So come on Jack be nimble Jack be quick

            Jack Flash sat on a candlestick

            'Cause fire is the devil's only friend.

            And as I watched him on the stage

            my hands were clenched in fists of rage

            no angel born in hell

            could break that Satan's spell

            and as the flames climbed high into the night

            to light the sacrificial rite.

            I saw Satan laughing with delight

            The day the music died          

            He was singing...

           

            Byliśmy wszyscy razem

            pokolenie zagubione w pustce           

            i brakowało czasu na zaczynanie od nowa.

            Tak więc cho tu Jack, bądź bystry Jack, bądź szybki

            Jack Błyskawica siedzi na świeczce

            ponieważ ogień jest jedynym przyjacielem diabła

            i jak widziałem go na scenie

            moje dłonie zacisnęły się ze złości w pięści

            nawet anioł urodzony w piekle

            nie mógł złamać tej diabelskiej klątwy

            gdy płomienie sięgały wysoko w noc

            aby oświetlić rytualną ofiarę.

            Widziałem szatana śmiejącego się z zadowoleniem.

            W dniu w którym umarła muzyka

            On śpiewał .... (Refren)

 

Całe „zagubione w pustce” pokolenie było (wszyscy razem) na festiwalu w Woodstock  – „lost in space” (spaced-out) oznacza w slangu bycie pod wpływem narkotyków. Dalej zwrotka ta zawiera odniesienia do Micka Jaggera i zespołu Rolling Stones – znany przebój Jaggera to „Jumpin' Jack Flash”. Pisząc o „świeczce”, autor przypomina koncert Stonesow w Candlestick Park. Pomaga to też McLeanowi porównywać Jaggera do diabła. Dla potwierdzenia tej tezy warto przypomnieć inspirowane satanizmem piosenki Stonesów; „Sympathy for the Devil” oraz „Their Satanic Majesties' Request”. Autor nawiązuje również do koncertu Stonesów w Altamont Speedway (1968). Do ochrony tego koncertu zatrudniono – z rekomendacji zespołu Grateful Dead (Jerry Garcia też był w tym czasie zafascynowany satanizmem; „Friend of the Devil”) – „Anioly Piekla”, czyli gang motocyklowy Hell's Angles. Skończyło się to tragiczną śmiercią (rytualna ofiara) jednego
z uczestników koncertu. W kontekście tego, co napisałem powyżej, ostatnie trzy linijki tej zwrotki interpretować można nieco inaczej. „He” (on), czyli szatan śmiał się zadowolony i śpiewał, gdy umarła dobra, pełna miłości muzyka. Pamiętać bowiem należy, że McLean był zawsze religijny i drażniła go diabelska inspiracja widoczna wtedy w części muzyki rockowej.

           

            I met a girl who sang the blues

            and I asked her for some happy news

            but she just smiled and turned away.

            I went down to the sacred store

            where I'd heard the music years before

            but the man there said the music wouldn't play.

            And in the streets the children screamed

            the lovers cried and the poets dreamed

            but not a word was spoken.

            The church bells all were broken

            and the three men I admire most

            the Father, Son and Holy Ghost

            they caught the last train for the coast

            the day the music died

            and they were singing...

           

            Spotkałem dziewczynę, która śpiewała bluesa

            i prosiłem ją o trochę dobrych wieści

            ale ona się tylko uśmiechnęła i odeszła.

            Poszedłem do świętego sklepu,

            w którym wiele lat temu słyszałem muzykę

            ale sprzedawca powiedział, że muzyki już nie można grać.

            A na ulicach dzieci krzyczały

            zakochani płakali i poeci marzyli

            bez słów.

            Pękły wszystkie kościelne dzwony

            i trzech ludzi których podziwiałem najbardziej

            Ojciec, Syn i Duch Święty

            odjechali ostatnim pociągiem w stronę granicy.

            W dniu gdy umarła muzyka

            i oni śpiewali...

 

Spotkana dziewczyna to Janis Joplin, której piosenki przynosiły echo ciepłej muzyki. Ona odeszła (Joplin przedawkowała i umarła 4 października 1970 roku), nie spełniwszy jednak pokładanej w niej nadziei. Święty sklep to sklep muzyczny Fillmore West w San Francisco, w którym można było przesłuchiwać najnowsze płyty – czasami nawet przed ich oficjalnym wprowadzeniem do obiegu (po pewnym czasie zrezygnowano jednak z tej tradycji i zlikwidowano służące do tego kabiny). A na ulicach demonstracje, miłość
i poezja, co w głównym nurcie amerykańskiego życia starano się zbywać milczeniem. Pęknięte kościelne dzwony to najprawdopodobniej alegoria zanikającego mistycznego podejścia do muzyki lub żal za wieloma zmarłymi przedwcześnie na skutek nadużywania narkotyków muzykami. I podziwiana przez McLeana, „święta trójca” odjechała już bezpowrotnie w stronę granicy zapomnienia („coast” to też brzeg – np. rzeki Styks) w dniu, w którym umarła muzyka.

I oni śpiewali... 

Bye bye Miss American Pie...

Nowszy Starszy

Inne artykuły w kategorii Rozrywka

Pozostałe kategorie tego artykułu: · Kultura i sztuka

Skomentuj artykuł w Hydeparku Polonii

Komentarze zostały tymczasowo wyłączone. Przeprszamy!

migath · 2012-08-04 07:26:58

NIE BILLY HOLLY!!!!!!!!!!!!! TYLKO B U D D Y H O L L Y !!!!!!!!!! Ogólnie całkiem niezła interpretacja,lecz jest też dużo rozbieżności i mylisz niektóre fakty. W sumie duży + dla Ciebie!!!

poeta · 2012-01-20 00:08:25

niezła zakrętka koleś, ale dobre!

Najnowsze artykuły

Magazyn w sieci

Hydepark Polonii

Dawid
25 lip, 15:17
Zapraszamy na forum Polakow w Szwajcarii - https://forum.polakow.ch»
Mia Lukas
21 cze, 05:49
Mój były chłopak rzucił mnie tydzień temu po tym jak oskarżyłem go że spotyka się z kimś innym [...]»
hanna
20 cze, 03:58
Wszystko dzięki temu wspaniałemu człowiekowi zwanemu dr Agbazarą wspaniałemu czaru rzucającemu we mnie radość pomagając mi przywrócić mego [...]»

Najczęściej...