Podziel się   

Sport Pokaż wszystkie »

Wydanie 2009-09 · Opublikowany: 2009-09-27 23:34:52 · Czytany 4975 razy · 0 komentarzy
Nowszy Starszy

Handzel Open po raz dziesiąty

W swoich dorocznych relacjach z największego polonijnego turnieju tenisowego w USA, Handzel Open, ograniczałem się zazwyczaj do przedstawienia sylwetek zwycięzców, komentarza dotyczącego najciekawszych, zazwyczaj finałowych meczów, przybliżenia czytelnikom magazynu „Polonia“ czy innej polonijnej prasy atmosfery, która zazwyczaj towarzyszy tym zawodom. Wyjątkowość dziesiątej, jubileuszowej edycji tego turnieju zmusza do trochę innego spojrzenia na to sportowe wydarzenie, przypomnienia kilku faktów z historii zawodów, podzielenia się statystykami, informacjami nie zawsze znanymi kibicom czy nawet wielokrotnym uczestnikom tego turnieju.

Pierwszą siedzibą turnieju, w 2000 roku, były korty ziemne klubu tenisowego River Trails Tennis Center w Arlington Hights, IL. Startowało wówczas w turnieju 32. zawodników. Z roku na rok ilość uczestników systematycznie wzrastała, osiągając dwa lata temu rekordową liczbę 217. tenisistów. W 2006 roku, po zmianie lokalizacji i przeniesieniu zawodów do Five Seasons Country Club w Nortbrook, IL, ilość uczestników znacznie się zmniejszyła – 151 zawodników. Organizatorzy turnieju przegrali wtedy konkurs popularności z odbywającymi się w dniach 9 czerwca – 9 lipca w RFN XVIII Mistrzostwami Świata w piłce nożnej. Z roku na rok wzrastała ilość zgłoszeń do turniejów deblowych. W tegorocznym turnieju startowało 32. zawodników w amatorskim turnieju deblowym i 28. w deblowym turnieju Pro-Am. Ciągle jeszcze niezrealizowanym zamierzeniem organizatorów turnieju, mimo kilku podejmowanych w przeszłości prób, jest rozszerzenie turnieju Handzel Open o turniej kobiecy. Tenisistki polskiego pochodzenia odnoszą czasami znaczące sukcesy na poziomie juniorskim USTA, w rywalizacji tenisowej ligi międzyszkolnej i w stanowych mistrzostwach szkół średnich w tenisie. Najlepsze z nich otrzymują stypendia tenisowe na prestiżowych amerykańskich uczelniach. Tenis cieszy się, jak widać, znaczną popularnością wśród dziewcząt naszej narodowości i skuteczne wykorzystanie tego potencjału mogłoby zaowocować w niedalekiej przyszłości kobiecym turniejem na naprawdę wysokim poziomie i przyciągnąć dodatkowe rzesze kibiców na te zawody. W ciągu 10. lat turniej kobiecy został przeprowadzony jedynie podczas czterech edycji turnieju Handzel Open. Kolejne zwyciężczynie tego turnieju to Dominika Dąbrowski, Monika Milewski, Lynn Poganesse i Ilinca Cristescu.

Przed losowaniem i ustaleniem drabinki startowej organizatorzy turnieju rozstawiają tych zawodników, którzy w poprzednich edycjach zajęli wysokie pozycje, względnie wygrali turniej w określonej kategorii. Aby nie tracić na widowiskowości, organizatorzy przy rozstawianiu zawodników biorą pod uwagę także tych, którzy grają w turnieju po raz pierwszy, ale grali w przeszłości, względnie grają aktualnie, w międzyuczelnianej lidze NCAA. Ponieważ turniej ten ma już dziesięcioletnią tradycję, czymś normalnym jest fakt zmiany turniejowej kategorii wiekowej poszczególnych zawodników z biegiem lat. W tym roku, znany wszystkim w polonijnym środowisku Kurt Kopp, zagrał po raz pierwszy w kategorii „35 and over“. Wywołało to dreszczyk emocji wśród polonijnych tenisistów i niektórzy z nich nie ukrywali zdziwienia, dlaczego tego typu zawodnik, grający dotychczas w turniejach dla zawodowców, zagrał tym razem w turnieju dla amatorów. Organizatorom trudno było przekonywać czterdziestoletniego Kurta, że powinien nadal grać w turniejach dla zawodowców. Tenisista po tegorocznym doświadczeniu doszedł jednak do wniosku, że w przyszłym roku wraca do turniejów dla zawodowców, ponieważ piłka grana w turnieju amatorskim jest dla niego za wolna.

Do rozegrania turnieju odbywającego się w ciągu sześciu dni (dwa weekendy w czerwcu) używa się około 800. piłek tenisowych.

Chociaż turniej Handzel Open w ciągu 10. lat rozrósł się z niewielkich lokalnych zawodów o jednolitym zabarwieniu etnicznym w duży turniej międzynarodowy, gdzie obok Polonusów można spotkać tenisistów reprezentujących wiele innych grup narodowościowych, to jednak szkieletem tego turnieju jest grupa kilku czy może nawet kilkunastu tenisistów, którzy wiernie, od dziesięciu lat uczestniczą w tych zawodach, grając w turnieju amatorskim w różnych kategoriach wiekowych. Do tego elitarnego grona głównie polonijnych tenisistów należy zaliczyć: Stanisława Siudyłę, Wojtka Bubienia, Bogdana Lewandowskiego, Ryszarda Hasiaka, Józefa i Andrzeja Harmatę, Adama Magrysa, Pawła Gaińskiego, Ryszarda Mińkowskiego, Waldemara Baraniaka, Jacka Groba, Jacka Grabca, Andrzeja Michalika, Bronisława Orawca, najstarszego polonijnego tenisistę w aglomeracji chicagowskiej, osiemdziesięcioletniego Edmunda Klahsa i kilku innych, których nazwisk nie wymieniłem. Zazwyczaj z grupy tych zawodników wywodzą się też finaliści i zwycięzcy turniejów w poszczególnych kategoriach wiekowych. Co roku przyciąga ich na te zawody możliwość odświeżenia i kultywowania starych tenisowych przyjaźni, niepowtarzalna atmosfera turnieju, a w przypadku niektórych zawodników, nawet wieloletnie, niespełnione marzenia o wygraniu tytułów mistrzowskich w turniejach poszczególnych kategorii wiekowych i, co tu dużo ukrywać, znakomite polskie piwo „Żywiec“ serwowane na tym turnieju od dwóch lat. W ciągu dwóch weekendów tegorocznego turnieju Handzel Open wypito 10 beczek tego znakomitego napoju. Na poprzednich edycjach turnieju jeden z jego sponsorów, firma Stanley Stawski, dostarczała inne, również wyśmienite polskie piwo „Okocim“. Wieloletnie doświadczenia organizatorów turnieju potwierdzają utarte opinie, że cieszące się dużą popularnością, również wśród tenisistów innych grup etnicznych, polskie piwa nie tylko skutecznie gaszą pragnienie spowodowane gorączką czerwcowych dni w Chicago, ale również potrafią nieco ostudzić gorączkę sportowej rywalizacji i zmniejszyć tym samym ilość powstających kontrowersji, dotyczących interpretacji przepisów gry czy ustalania wyniku spotkania.

Pierwsza edycja turnieju w 2000 roku nie miała sponsora sportowego. Pierwszym takim sponsorem – od drugiej do czwartej edycji – została firma „Prince“. Od piątej edycji, przez ostatnie pięć lat, głównym sportowym sponsorem turnieju jest największa japońska firma produkująca sprzęt sportowy „Yonex“. Przedstawiciele firmy, główny menadżer Derek Applegate z Kalifornii czy menadżer w okręgu Midwest, Mike Patrick są obecni na turnieju co roku. W ubiegłym roku na zawody przyjechał nawet prezydent firmy na Amerykę Północną, Hiroaki Ebichara. Mike Patrick grał w kilku edycjach tego turnieju. W turniejach Handzel Open od wielu lat grają też zawodnicy sponsorowani przez firmę „Yonex”: Konrad Zięba, Maciek Jóźwiak, Adam Morgan. W ciągu ostatnich pięciu lat sponsor przeznaczył na nagrody rzeczowe dla finalistów turnieju ponad 40 wysokiej jakości rakiet tenisowych. W 2006 roku, gdy dochód z wpisowego był przeznaczony na rzecz charytatywnej organizacji do walki z rakiem piersi „Amber Coalition“, firma „Yonex” obdarowała wszystkich uczestników turnieju owijkami na uchwyty rakiet w kolorze różowym, oficjalnym kolorze tej koalicji. W tym roku głównym prezentem od „Yonexa” była obecność na turnieju Monicy Seles, która odniosła największe sukcesy w swojej karierze, grając rakietami tej właśnie firmy. Wielu kibiców tegorocznego turnieju zostało obdarowanych firmowymi czapeczkami „Yonexa”, na których tegoroczna laureatka International Tennis Hall of Fame składała autografy podczas spotkania z kibicami. Nie można wykluczyć, że organizatorzy turnieju dołożą starań, aby podobne spotkania ze znanymi zawodowymi tenisistami grającymi sprzętem „Yonexa” odbyły się także podczas kolejnych edycji, aczkolwiek realizacja podobnych przedsięwzięć nie należy do łatwych. Monica Seles za przyjazd na polonijny turniej nie pobrała żadnego honorarium. Propozycje wizyt Chilijczyka Marcelo Riosa (pierwszy zawodnik w rankingu ATP Tour w 1998 roku) czy finalisty turnieju wimbledońskiego w roku 2002, Argentyńczyka Dawida Nalbandiana, nie zostały zrealizowane właśnie ze względu na wysokość honorariów zawodników, które były nie do zaakceptowania dla organizatorów turnieju. Do tradycji turnieju Handzel Open należy przekazywanie dochodów z tzw. wpisowego na jakiś cel charytatywny. Beneficjentami tej akcji były między innymi: organizacja „Dar serca“, koalicja do walki z rakiem piersi „Amber Coalition“, fundacja dra Bronisława Orawca, przeprowadzająca badania kardiologiczne wśród chicagowskiej Polonii.

Największe sportowe niespodzianki w historii turnieju

Pierwszym wydarzeniem w tej kategorii było stosunkowo łatwe, dwusetowe zwycięstwo w turnieju Pro-Am absolwenta DePaul University Roberta Kurka nad faworytem zawodów Tomkiem Hanusem, grającym w przeszłości w drużynie tenisowej Nortwestern University. W historii spotkań pomiędzy tymi zawodnikami było to pierwsze zwycięstwo Roberta nad znacznie bardziej utytułowanym przeciwnikiem. Zwycięstwo Roberta nad Kurtem Koppem, we wcześniejszej rundzie zawodów, było również sporą niespodzianką, ponieważ Kurt serwował piłkę meczową i przegrał spotkanie ze znakomicie dysponowanym w tym dniu Robertem. Wydarzeniem na podobną skalę było zwycięstwo w 2005 roku w turnieju Pro-Am „jeźdzca znikąd“, młodego ukraińskiego tenisisty Vadyma Demchyshyna, który w finale pokonał tenisistę z Polski, Karola Zaruckiego. Zarucki we wcześniejszej fazie turnieju sprawił olbrzymią niespodziankę, eliminując z zawodów głównego faworyta Tomka Hanusa. Dużą niespodzianką tegorocznego turnieju Pro-Am było zwycięstwo czternastoletniego Konrada Zięby nad znacznie bardziej doświadczonym bułgarskim tenisistą, trenerem tenisa z Midtown Tennis Club w Chicago, byłym reprezentantem Bułgarii w zawodach o puchar Daviesa, Stefanem Stefanovem. Zwycięstwo Amerykanina Ryana Prestona w ubiegłorocznym turnieju było również niespodzianką, ponieważ Preston dostał się do turnieju głównego z listy rezerwowych, zgłaszając się do zawodów już po losowaniu i zamknięciu list startowych. Jego udział w turnieju stał się możliwy po wycofaniu się z zawodów jednego z uczestników. Finałowy pojedynek Prestona z Argentyńczykiem Javierem Llanasem stał na bardzo wysokim poziomie i został rozstrzygnięty na korzyść Amerykanina w trzech setach.

Najbardziej dramatyczne pojedynki finałowe, najbardziej kontrowersyjne momenty 10. turniejów Handzel Open

Jednym z najbardziej dramatycznych finałów w historii zawodów był niewątpliwie tegoroczny finał singlowego pojedynku w turnieju Pro-Am pomiędzy Amerykaninem Brianem Livingstonem i Argentyńczykiem Javierem Llanasem. W trzecim decydującym secie, przy wyniku 5:5, 40:40, kiedy żaden z zawodników nie miał przewagi, Livingston musiał przerwać mecz z powodu skurczów mięśnia czterogłowego uda prawej nogi. Po przegraniu tego gema, mimo uzyskania pomocy medycznej, Brian nie był w stanie kontynuować pojedynku i musiał skapitulować. Dramat Livingstona polegał również na tym, że przegrał nie tylko finałowy pojedynek singlowy, ale musiał także zrezygnować z finałowego pojedynku deblowego, który miał rozegrać po krótkiej przerwie po finale singla. W kategorii sytuacji kontrowersyjnych, chciałbym przypomnieć zdarzenie z finałowego meczu w 2004 roku pomiędzy Tomkiem Hanusem i Maćkiem Jóźwiakiem. Podczas rozgrywania pierwszego punktu w tie-breaku trzeciego seta, po serwie Tomka, odbierający podanie serwisowe Maciek Jóźwiak, nie sygnalizując autu, odegrał piłkę. Tomek po serwie poszedł do siatki, zagrał woleja, na którego skuteczną odpowiedzią ze strony Maćka było bekhendowe uderzenie mijające po prostej. Tomek nie był w stanie obronić tej piłki. Po zakończeniu akcji Tomek domagał się prawa do drugiego podania serwisowego, twierdząc, że jego pierwszy serw nie trafił w kort. Maciek nie zgadzał się z tą interpretacją, uważając, że wygrał punkt. Arbiter sędziujący spotkanie, Dominika Dąbrowski, przyznała rację Maćkowi, wskazując na ślad piłki, która, jej zdaniem, trafiła w pole serwisowe. Sędzia główny zawodów, Jacek Dąbrowski, który w tym samym czasie rozgrywał swój mecz deblowy na sąsiednim korcie, po wysłuchaniu argumentów obu zawodników, zmienił decyzję arbitra Dominiki Dąbrowski i polecił zawodnikom ponowne rozegranie spornego punktu. Maciek nie do końca przekonany o słuszności tej decyzji, stracił tak istotną w tym sporcie koncentrację, przegrał tie-break i cały mecz. W końcowej fazie ubiegłorocznego finału turnieju singlowego Pro-Am, Argentyńczyk Javier Llanes, dając upust frustracji z powodu niekorzystnego dla siebie wyniku, uderzył rakietą tenisową w kort. Ponieważ było to jego drugie podobne wykroczenie w tym meczu, został, po uprzednim ostrzeżeniu, ukarany przez arbitra Leszka Kocjana stratą punktu kończącego gem i w konsekwencji przegrał cały mecz. Nie ulega jednak wątpliwości, że najbardziej kontrowersyjny był finał pojedynku w turnieju Pro-Am z 2006 roku, pomiędzy czarnoskórym Amerykaninem Jeremym Sonkinem i obrońcą tytułu mistrzowskiego z roku 2005, ukraińskim zawodnikiem Vadymem Demchyshynem. Zdaniem organizatora i głównego arbitra zawodów Jacka Dąbrowskiego, Sonkin od początku turnieju „był naładowany taką elektryką, że bardziej chciał się boksować, niż grać w tenisa i powinien już wcześniej być zdyskwalifikowany za niesportowe zachowanie“. Było to tym bardziej dziwne, że Sonkin, który jest bardzo dobrym tenisistą, swoim doświadczeniem oraz umiejętnościami tenisowymi znacznie górował nad przeciwnikami. W końcowej fazie meczu i tuż po jego zakończeniu, omal nie doszło do bójki pomiędzy rywalami. Zwycięzca pojedynku Jeremy Sonkin, po wygraniu piłki meczowej, zszedł z kortu, nie podając ręki rywalowi i arbitrowi prowadzącemu spotkanie, Jackowi Dąbrowskiemu. Obecny na trybunach ojciec zwycięzcy był tak zbulwersowany zachowaniem syna, że po krótkiej rozmowie wymógł na nim powrót na kort i wymienienie uścisków dłoni z rywalem i arbitrem spotkania, oświadczając jednocześnie, że nie wyraża zgody na odebranie przez syna nagrody pieniężnej w wysokości tysiąca dolarów i zadecydował dokonać donacji nagrody rzecz fundacji do walki z rakiem piersi „Amber Coalition”.

W przeciągu minionych dziesięciu lat pogoda nie zawsze sprzyjała uczestnikom turnieju. W czasie czterech edycji turnieju jego organizatorzy byli zmuszani, ze względu na opady deszczu, przenieść zawody do znajdującej się w pobliżu hali sportowej. Tegoroczny turniej nie był wyjątkiem od tej reguły i w czasie sześciu dni aż trzykrotnie przenoszono mecze do hali. Loteria fantowa przeprowadzana tradycyjnie w ostatnim dniu zawodów, po dekoracji finalistów, miała w tym roku wyjątkowy charakter, ponieważ główną nagrodą był samochód sportowy marki Hyundai Tiburon, ufundowany przez właściciela firmy MG Elite Motors w Des Plaines, IL, Marka Guzowskiego, który był także uczestnikiem turnieju. Szczęśliwym posiadaczem auta został zwycięzca turnieju Amateur Open, Bogdan Hersztek.

Nowszy Starszy

Inne artykuły w kategorii Sport

Skomentuj artykuł w Hydeparku Polonii

Dodaj swoją opinię do komentarzy jako pierwszy!

Imię:
Komentarz:
Dodaj komentarz

Najnowsze artykuły

Magazyn w sieci

Hydepark Polonii

Anita
25 maj, 06:36
No to teraz mam zagwozdkę czy lepszy będzie ekspres do kawy saeco czy de longhi ale na pewno [...]»
Marek
21 maj, 03:04
Chwilówki nie są złym rozwiązaniem pod warunkiem że przestrzegamy okresu na jakie są udzielane. Wiele firm oferuje pierwszą [...]»
Kate Igor
19 maj, 04:57
Dziękuję panu dr Isikolo za prawdziwe czary. Natknąłem się na wiele świadectw zeznań DR ISIKOLO rzucającego zaklęcia voodoo [...]»

Najczęściej...