Podziel się   

Sport Pokaż wszystkie »

Opublikowany: 2014-01-06 18:10:45 · Czytany 4876 razy · 0 komentarzy
Nowszy Starszy

Jeśli dobrze gram, lubię grać na wszystkich nawierzchniach...

Michał Przysiężny (Fot: Andrzej Kentla)

Z Michałem Przysiężnym, 11 lipca 2013 roku, po jego przegranym, ćwierćfinałowym pojedynku na turnieju Hall of Fame Tennis Championships w Newport, RI, rozmawia Andrzej Kentla.

Michał, naszą rozmowę muszę zacząć od przeprosin. Kibicując ci w twoim ćwierćfinałowym pojedynku z Nicolasem Mahutem niestety nie zaciskałem kciuków, a to tylko dlatego, że moją pierwszą powinnością na turnieju jest robienie zdjęć i chciałem się jak najlepiej wywiązać z tego zadania. Myślę, że gdybym to uczynił, to wynik tego spotkania mógłby być inny, jeśli nie końcowe zwycięstwo, to przynajmniej o zwycięstwo walczyłbyś w trzecim secie...

Tak, jutro byłoby dokończenie, bo dzisiaj było już za ciemno, aby kontynuować grę.

Powiedz, co bardziej przesądziło o twojej porażce w tajbreku pierwszego seta: chwila dekoncentracji czy złe odbicie piłki na trawie?

Na tej nawierzchni, szczególnie na tego typu trawie, piłki po każdym uderzeniu odbijają się źle, dlatego nie chcę o tym wspominać. To, że popełniłem podwójny błąd serwisowy... no cóż, to się czasami zdarza. Mnie się akurat zdarzyło przy stanie 5:6 w tajbreku i dlatego go przegrałem.

Przez większą część drugiego seta pojedynek był bardzo wyrównany, nie było przełamań serwisu i wszystko zdawało się wskazywać na to, że ponownie o jego rozstrzygnięciu zadecyduje tajbrek. W końcówce seta Nicolas zdołał jednak przełamać twój serw...

To był ciężki gem. Mój przeciwnik zagrał bardzo dobrze tego gema, wszystko wracał, miałem kilka przewag, no szkoda, że się nie udało, bo chciałem zagrać jeszcze jednego tajbreka.

W turnieju w Newport brałeś udział po raz pierwszy w swojej karierze. Podziel się swoimi wrażeniami z tych zawodów, z pobytu w tym mieście... czy chciałbyś przyjechać tutaj ponownie za rok?

Miasto jest bardzo fajne. Wiadomo, że na tego typu kortach gra się ciężko, ale w tych warunkach grają wszyscy zawodnicy. Tego typu nawierzchnia będzie bardziej faworyzować niektórych zawodników, a innych trochę mniej. Myślę, że gram taki tenis, że nawet złe odbicia piłki sprzyjają mojemu stylowi gry. Oczywiście bardzo chętnie przyjadę tutaj w przyszłym roku.

Dotychczas najlepsze wyniki w turniejach wielkoszlemowych osiągałeś na kortach ziemnych i na trawie. Czy to są twoje ulubione nawierzchnie?

Nie mam jednej ulubionej nawierzchni. Jeśli dobrze gram, lubię grać na wszystkich nawierzchniach.

Czy zwycięstwo nad Ivanem Ljubičiciem uważasz za największy sukces w swojej karierze?

Zwycięstwo nad Ljubičiciem w pierwszej rundzie turnieju wimbledońskiego w 2010 roku mogę chyba uznać za największy sukces. Kolejny mecz na tym turnieju przegrałem z Tajwańczykiem Lu, który potem wygrał z Andy Roddickiem i doszedł do ćwierćfinału. Nie jest to może jakieś duże nazwisko w tenisie, ale ten zawodnik wtedy bardzo dobrze grał.

Myślę, że po tym sezonie będziesz mógł napisać w swoim résumé, że kiedyś pokonałeś ćwierćfinalistę tegorocznego turnieju wimbledońskiego, Łukasza Kubota...

Nie tylko ćwierćfinalistę, ale także półfinalistę, ponieważ zanotowałem także zwycięstwo nad Jurkiem Janowiczem.

Jeśli porównasz te dwie nawierzchnie: Wimbledon i trawiaste korty w Newport, to co możesz na ten temat powiedzieć?

Zupełnie różne nawierzchnie, piłka zupełnie inaczej odbija się na kortach w Londynie, a inaczej tutaj, w Newport. Tutaj piłka odbija się bardzo nisko i nierówno. Na Wimbledonie piłka odbija się znacznie wyżej i tamte odbicia są bardziej przewidywalne, co pozwala na granie półwolejów i gra się bardziej automatycznie, w przeciwieństwie do tych kortów, gdzie praktycznie trzeba się starać trafić w kort przy przebiciu piłki na drugą stronę.

Nie widziałem twojego meczu deblowego. Jak skomentujesz swój występ w turnieju deblowym?

Z moim partnerem, belgijskim zawodnikiem Rubenem Bemelmansem, grałem po raz pierwszy. Niewiele brakowało, a byśmy tego meczu nie zagrali. Mój partner, grając w singlowym turnieju kwalifikacyjnym, doznał kontuzji łydki i przez 4 dni nie trenował, nie trzymał rakiety w ręku. Byłem bardzo zdziwiony, kiedy wygraliśmy pierwszego seta, bo naszym przeciwnikiem była dobra para deblowa Querrey i Amritraj. Ostatecznie mecz przegraliśmy 64, 36, 5-10.

Twój pogromca, Nicolas Mahut, gra bardzo dobrze zarówno w turnieju singlowym, jak i w debla. Ma z pewnością sporo doświadczenia w grze na tej nawierzchni, ponieważ przyjeżdża na ten turniej co roku od kilku lat, a dwa lata temu osiągnął nawet finał, przegrywając po wyrównanej walce ze swoim rodakiem, Fabrice Santoro. Czy twoim zdaniem Nicolas ma szanse na wygranie tego turnieju, czy przewidujesz, że wygra ktoś inny?

Z pewnością będzie finalistą, a w finale prawdopodobnie zagra z Isnerem lub Karlovicem. Na tej nawierzchni trudno przewidzieć zwycięzcę.

Już niedługo, w połowie września, męską reprezentację Polski w tenisie czeka bardzo trudny egzamin w ramach rozgrywek o puchar Davisa: walka z zespołem Australii o wejście do grupy światowej tych rozgrywek. Jak widzisz swoje szanse na zakwalifikowanie się do drużyny narodowej?

W tej chwili już raczej wiadomo, że singlistami w drużynie narodowej będą Łukasz Kubot i Jerzy Janowicz. Nie wiadomo jeszcze, jaką formę będzie prezentował we wrześniu Mariusz Fyrstenberg, wracający do gry po kontuzji. Jeśli wróci do formy, to z pewnością on w parze z Marcinem Matkowskim będą nas reprezentowali w deblu.

Jakie szanse ma reprezentacja Polski na zwycięstwo w tym meczu i wejście po raz pierwszy w historii polskiego tenisa do grupy światowej rozgrywek pucharu Davisa?

Uważam osobiście, że szanse są większe niż 50%. Moim zdaniem Janowicz wygra dwa mecze. Jeśli będzie grał na poziomie, jaki reprezentuje ostatnio, to nie wyobrażam sobie, co musiałoby się stać, aby przegrał któryś z tych dwu meczów. Jeśli chodzi o Łukasza, to również, jeśli wyjdzie mu mecz, powinien wygrać dwa pojedynki albo przynajmniej jeden. Tak więc liczę przynajmniej na trzy punkty zdobyte przez naszych singlistów.

Michał, nie wszyscy twoi kibice wiedzą, od czego pochodzi twój przydomek „Ołówek”...

Kiedyś, w czasach mojego dzieciństwa, była pokazywana polskim dzieciom bajka zatytułowana „Zaczarowany ołówek”, w której występował chłopczyk z fryzurą „na grzybka”. Jak byłem mały, miałem właśnie taką fryzurę, i stąd ten przydomek.

Po turnieju w Newport twój ranking powinien się poprawić. Dotychczas zajmowałeś 113 pozycję, czy twoja pozycja rankingowa poprawi się na tyle, abyś mógł zagrać na US Open bez grania turnieju kwalifikacyjnego?

Po tym turnieju powinienem wskoczyć prawdopodobnie na 104 pozycję w rankingu ATP. Gdyby tak się stało, to przy odrobinie szczęścia powinienem załapać się do głównego turnieju singlowego US Open bez kwalifikacji.

Dziękuję za rozmowę.

Nowszy Starszy

Inne artykuły w kategorii Sport

Pozostałe kategorie tego artykułu: · Ludzie · Polonia w USA

Skomentuj artykuł w Hydeparku Polonii

Komentarze zostały tymczasowo wyłączone. Przeprszamy!

Najnowsze artykuły

Magazyn w sieci

Hydepark Polonii

Dawid
25 lip, 15:17
Zapraszamy na forum Polakow w Szwajcarii - https://forum.polakow.ch»
Mia Lukas
21 cze, 05:49
Mój były chłopak rzucił mnie tydzień temu po tym jak oskarżyłem go że spotyka się z kimś innym [...]»
hanna
20 cze, 03:58
Wszystko dzięki temu wspaniałemu człowiekowi zwanemu dr Agbazarą wspaniałemu czaru rzucającemu we mnie radość pomagając mi przywrócić mego [...]»

Najczęściej...