Podziel się   

Sport Pokaż wszystkie »

Wydanie 2011-01 · Opublikowany: 2011-03-14 21:14:26 · Czytany 4932 razy · 0 komentarzy
Nowszy Starszy

W drodze z szatni z Tomaszem Adamkiem... Siódmy bieg „Górala”

Nie ma lepszych rozmów ze sportowcami niż te na gorąco, prosto z szatni. Nie inaczej było po zwycięskiej walce Tomka Adamka (43-1, 28 KO) z Vinny Maddalone (33-7, 25 KO), kiedy jeszcze przed oficjalną konferencją prasową w Prudential Center, kilkanaście minut po walce, Adamek opisywał to, co działo się przed chwilą na ringu. Ale najpierw przypomnijmy sobie, czego świadkami było ponad osiem tysięcy kibiców w Newarku...

- Tomek – chowałeś przed nami  na treningach ten potrójny lewy prosty?

Tomasz Adamek: Roger mówił tak: bijesz jeden, drugi, bijesz trzeci i wtedy nikt nie wie, ile będziesz zadawał lewych prostych. Do tego zawsze będę bezpieczny, bo będę w dystansie. Roger to mądry trener, widać przecież jakie poczyniłem postępy od ostatniego obozu.

- Do czego Vinny Maddalone był bardziej nieprzygotowany: szybkości, kombinacji, bicia z kontry, wypracowywanych lewym prostym sytuacji? Jak to czułeś w ringu?

TA: Czułem, że jestem szybszy, jak jesteś szybszy to możesz wszystko. Nigdy nie myśl o zadaniu ciosu nokautującego, bo go nigdy nie zadasz. Masz  być szybki. No i to robiłem.

- Opisz nam ten moment, ten bokserski błysk geniuszu, kiedy Vinny nie wyczuł dystansu i trafiłeś go na lewą kontrę: wiedziałeś, że to koniec walki albo bardzo blisko?

TA: Nigdy nie wiesz, bo zawodnik jest twardy i wstaje. To był kawał wojownika. Myślałem, że sędzia przy tym drugim razie troszeczkę szybciej zareaguje, że zatrzyma walkę. Ale sędzia też był twardy i trzymał go na ringu. Widziałem, że Maddalone był zamroczony, nie był sobą, ale z drugiej strony to też jest sport walki, kontaktowy. Ja szanuję każdego człowieka.

- Jedną z największych różnic w sposobie prowadzenia walki było podkręcanie tempa, tak jak to robiłeś w wadze junior ciężkiej. Różne rozpoczynanie ataków, zaskakujące zmiany pozycji – masz już ten siódmy bieg jak w półciężkiej i junior ciężkiej?

TA: Wszyscy mówią, że robię się taki naturalnie ciężki, praca z Rogerem pokazuje, że jestem coraz lepszym pięściarzem. Sam to czuję, bo przecież czujesz, że albo się rozwijasz albo się cofasz. Nie mówię, że jestem najmądrzejszy na świecie, ale tym, co robię, zajmuję się 20 lat i wiem, kiedy idę do góry. To dobre rokowania przed następnym rokiem.

- 2010 rok – cztery walki, cztery zwycięstwa. Lepszego poczwórnego prezentu nie mogłeś sobie zrobić pod choinkę. To także prezent pod choinkę polskim kibicom boksu. Dziękuję za to w ich imieniu.

TA: Dziękuję bardzo także wam wszystkim i do zobaczenia w przyszłym roku.

Eddie Caminero – Przemek Majewski: Majewski jednogłośnie na punkty

W pierwszej rundzie walki ciągle niepokonanego Przemka Majewskiego kibice zobaczyli więcej wymian ciosów, niż czasami w całych pojedynkach. Obaj pięściarze trafiali często – Przemek Majewski na początku częściej, ale im dłużej trwała walka, tym Eddie Caminero trafiał Majewskiego mocniejszymi uderzeniami – szczególnie lewymi sierpami. Obaj zawodnicy mieli rozkrwawione łuki brwiowe, lecz „Maszyna” Majewski bardziej, po ciosie i przypadkowym kontakcie głowami obu bokserów.

Walka zmieniała się za każdym razem, kiedy Majewski trafiał lewe proste, trzymając Caminero na dystans. Robił to jednak zbyt rzadko i zbyt często zamachowe, bite z obu rąk ciosy rywala osiągały cel. Caminero, który w czwartej rundzie bardzo przyspieszył tempo walki, bił co prawda kombinacjami, ale wyraźnie chciał „chwycić” Majewskiego na jeden, nokautujący cios. Walka zmieniła się, kiedy wyraźnie zmęczony Caminero nie miał już sił bić ani silnie, ani precyzyjnie. Trafiał mniej dokładnie, miał większe luki w obronie i przyjmował praktycznie każdy prawy prosty Polaka. W szóstej rundzie ciosy rywala były tak sygnalizowane, że Przemek mógł prawie wybierać, którą ręką go trafić. Podobnie było w spokojnie wygranym przez Majewskiego siódmym starciu, a kiedy kilka minut później rozległy się okrzyki: „Majewski, Majewski!”, metoda „na doping” natychmiast podziałała – zmęczony Caminero nie miał gdzie uciekać, nadział się ma lewy sierpowy oraz kilka ciosów z prawej, i tylko dzięki interwencji sędziny nie wyleciał przez liny. „Biłem zbyt mało lewych prostych, zdaję sobie z tego sprawę” – mówił po walce Majewski. „Dawałem mu zbyt wiele szans na to, by mnie trafiał, polowałem na głowę trochę niepotrzebnie. Ale Caminero był twardzielem, bił mocno i był dobrze przygotowany, dlatego to była trudna walka. Ale wygrałem u prawie wszystkich sędziów prawie wszystkie, pokazałem kondycję i ciągle jestem niepokonany. To kolejna lekcja, z której wyciągnę wnioski” – mówił Przemek.

Tomasz Adamek – Vinny Maddalone: Adamek przez nokaut w 5 rundzie.

Maddalone od początku miał atakować i nie zostawiać Polakowi ani centymetra miejsca – w rzeczywistości jednak Adamek był o tyle szybszy, że już w pierwszej rundzie mógł pokazać prawe proste, podwójne kombinacje na korpus mające osłabić kondycję, czy silne lewe proste rozpoczynające serie kończoną zwykle na głowie Maddalone. W drugiej rundzie, kiedy Adamek trafiał nie tylko podwójne, ale nawet potrójne lewe proste, różnica między zawodnikami była już taka, że zacząłem się zastanawiać, czy Maddalone w ogóle trafi Adamka. Trafił – pod koniec starcia, kiedy Polak zaczął się czuć zbyt pewnie, opuszczając lewą rękę. Mimo tego Tomek wygrał i tę rundę bez problemu, choć Maddalone pokazał dwie rzeczy – że może przyjąć cios i oddać, oraz że będzie chciał wykorzystać każdy brak koncentracji ze strony Polaka.

W trzecim starciu Tomek wyciągnął wnioski z ciosów Maddalone – nie stał już przed  rywalem, ale szybko zmieniał pozycję, frustrując przeciwnika lewymi prostymi, po których Vinny nie miał już w co trafiać. Pojawiło się mniej ciosów Polaka, ale były mocniejsze, a co najważniejsze – dosięgały celu. Na początku czwartej rundy Vinny nie wyczuł dystansu i za bardzo uwierzył, że Tomek zostawił mu miejsce do ataku, przez co trafił go lewy sierpowy. Maddalone zachwiał się, a Tomek uderzył go jeszcze sześć razy. Wydawało się, że walka zakończy się przed czasem, ale Vinnie potwierdził, dlaczego uznawany jest za ringowego twardziela. Przetrwał i jeszcze potrafił dwa razy mocno oddać przeciwnikowi. Rundę później miała miejsce podobna sytuacja, ale po kontrze z lewej Adamka  Maddalone oberwał jeszcze trzy dodatkowe ciosy i padł na deski. Był już liczony, ale wstał, jednak w tym momencie na jego twarz i korpus spadł grad ciosów. Maddalone słusznie poddał narożnik. Czwarta z rzędu w tym roku wygrana Tomasza Adamka w wadze ciężkiej zakończyła się więc znokautowaniem Maddalone. Aż strach się bać, co będzie w roku 2011...

Nowszy Starszy

Inne artykuły w kategorii Sport

Pozostałe kategorie tego artykułu: · Polska · Polonia w USA · Ludzie

Skomentuj artykuł w Hydeparku Polonii

Komentarze zostały tymczasowo wyłączone. Przeprszamy!

Najnowsze artykuły

Magazyn w sieci

Hydepark Polonii

Dawid
25 lip, 15:17
Zapraszamy na forum Polakow w Szwajcarii - https://forum.polakow.ch»
Mia Lukas
21 cze, 05:49
Mój były chłopak rzucił mnie tydzień temu po tym jak oskarżyłem go że spotyka się z kimś innym [...]»
hanna
20 cze, 03:58
Wszystko dzięki temu wspaniałemu człowiekowi zwanemu dr Agbazarą wspaniałemu czaru rzucającemu we mnie radość pomagając mi przywrócić mego [...]»

Najczęściej...