Podziel się   

Tradycje i zwyczaje Pokaż wszystkie »

Wydanie 2010-02 · Opublikowany: 2010-04-19 21:35:14 · Czytany 5474 razy · 1 komentarz
Nowszy Starszy

Polowanie hubertowskie i wigilijne

Tradycyjnym świętem myśliwych jest dzień św. Huberta wypadający 3 listopada. Św. Hubert jest uznawany, między innymi przez polskich myśliwych, za patrona. Kult ten do Polski przyniósł z Zachodu dwór saski. Legenda związana z ukazaniem się jelenia ze świecącym krzyżem między tykami wieńca, który ukazał się Hubertowi, późniejszemu biskupowi Liège, przypadła do gustu polskim myśliwym i jest kultywowana do dziś.

Podobne widzenia mieli rodzimi święci tacy, jak św. Emeryk – legenda świętokrzyska czy św. Eustachy i Julian. Jednak tradycja hubertowska jest tak powszechna, że nie ma potrzeby odcinania się od niej i szukania innej. W Polsce 3 listopada jest umownym terminem otwarcia jesienno-zimowego sezonu polowań. Każdy szanujący się myśliwy ma obowiązek uczestniczenia w tym święcie. Wyjazd na łowiska w tym dniu z reguły poprzedzony jest nabożeństwem kierowanym do patrona myśliwych. Polowanie organizuje się krótkie, z uroczystym pokotem i biesiadą myśliwską. Podczas ogniska hubertowskiego dokonuje się często obrzędów myśliwskich takich, jak ślubowanie lub pasowanie na myśliwego. Zgodnie z przesądem myśliwskim, adept przyjęty do braci myśliwskiej podczas „hubertowin” będzie prawym myśliwym i dobrym kolegą. W czasie trwania imprez hubertowskich, także podczas polowania, nie ma sporów i zwad. Taka jest myśliwska tradycja. Zawieszone są wszelkie żale i pretensje. Mimo, że święto łowieckie ma charakter poważny, to w głębszym przesłaniu ma to być święto radosne, nasycone niefrasobliwym humorem myśliwskim, a samo polowanie traktowane jest z przymrużeniem oka. Podczas polowania daje się fora młodym nemrodom, szczególnie pilnując, aby nie przegapić Króla Pudlarzy. Zgodnie z legendą, wg której św. Hubert opamiętał się w swojej zajadłości myśliwskiej, żaden szanujący się myśliwy w tym dniu nie będzie dążył do wypinania piersi po tytuł Króla Polowania. Znam wielu kolegów, do których i ja należę, celowo unikających strzałów, aby przypadkowo takim królem nie zostać. Za to Król Pudlarzy zbiera nieskończone gratulacje. Oczywiście na takiej imprezie nie może zabraknąć muzyki i myśliwskiego śpiewu.

Drugim bardzo ważnym polowaniem jest polowanie wigilijne. Według mnie to ono jest najważniejsze. Łowy w tym dniu rozpoczyna się bardzo wcześnie i muszą trwać krótko, aby był czas na ognisko i połamanie się opłatkiem, ponieważ myśliwi muszą w pełnej sprawności wrócić na czas do swoich rodzin. W tym dniu poluje się przeważnie na zwierzynę drobną i do „wspólnego kotła”. Na ogół polowanie kończy się, gdy liczba upolowanej zwierzyny zrówna się z liczbą strzelb. Obowiązkowe ognisko kończy się wzajemnymi życzeniami, a niekiedy wzajemnymi przeprosinami i pojednaniem, jeżeli wśród kolegów występują jakieś problemy. Obowiązkiem każdego myśliwego jest udanie się do paśników, aby wyłożyć karmę dla zwierzyny. Dlaczego to polowanie jest takie ważne? Otóż w tradycji wielu polskich domów dzień Wigilii Bożego Narodzenia jest dniem wielkiej nadziei i oczekiwania lepszego jutra. Dzieciom tłumaczy się, że w tym dniu muszą być grzeczne, bo inaczej cały rok będą klapsy. Mąż z żoną unikają kłótni, aby przez następny rok żyć w zgodzie, zdrowie w tym dniu gwarantuje zdrowie przez cały rok, itp. Wśród braci myśliwskiej jest podobnie. Każdy myśliwy pragnie w tym dniu coś upolować, bo da mu to szczęście w przyszłym sezonie. Jednak najważniejsze dla myśliwego jest być na tym polowaniu. Daje to wiarę w to, że Kraina Wiecznych Łowów będzie jeszcze musiała poczekać. Dlatego też w moim środowisku na polowanie wigilijne starali się przychodzić wszyscy, którym tylko zdrowie na to pozwalało. Bywało, że ciężka choroba eliminowała kolegów z polowania w tak ważnym dniu. I tak, pamiętam, grubo dwadzieścia lat temu, kiedy powoli zaczynałem moją myśliwską przygodę, jeden ze starszych kolegów myśliwych ciężko zachorował na nieuleczalną chorobę. Odbywało się akurat polowanie wigilijne, w którym ostatnie pędzenie na zające wypadło na polach w pobliżu domu tego kolegi. Kolega Łowczy naszego Koła zaproponował mi, abym zrezygnował z tej końcówki polowania i poszedł z nim odwiedzić chorego. Oczywiście zgodziłem się i poszliśmy w odwiedziny. Przywitał nas człowiek kompletnie zniszczony przez chorobę, zrezygnowany i przygnębiony. Po chwili pocieszającej rozmowy zauważyłem przez okno, że do jego małego sadu koledzy, którzy w tym czasie polowali, podgonili zająca. Nie zastanawiając się wiele, otworzyłem okno i wspólnymi siłami z chorym oddaliśmy strzał z mojej broni. Złamałem wówczas wiele zasad i praw. W zamian za to zobaczyłem oczy z myśliwskim błyskiem i niebywały przypływ sił witalnych. Gdy emocje minęły, nasz kolega spokojnym już głosem powiedział, że jeszcze nie czas i zaprosił nas na następną Wigilię. Niestety, w kilka tygodni później salwą honorową otworzyliśmy mu bramy do Krainy Wiecznych Łowów. A ja do dzisiaj pamiętam pełne nadziei oczy myśliwego, który wąchał łuskę ostatniego wystrzelonego naboju. Czy postąpiłem słusznie? Nie ma to dla mnie żadnego znaczenia. Wiem, że bez wahania zrobiłbym to samo, nawet pod groźbą utraty prawa do polowania. Jest to przykład na to, jaką siłę ma ten czas adwentowego oczekiwania i nadziei z kulminacją w dniu wigilijnym, kiedy to i w starym konającym życiu może choć na chwilę pojawić się iskra.

Szanowni koledzy myśliwi! Szanujmy ten dzień szczególnie. Odwiedzajmy naszych przyjaciół, gdy są w potrzebie i nie zapominajmy odwiedzić choć na chwilę naszą zwierzynę w kniei. Da nam to gwarancję następnych polowań, świąt i wspólnych biesiad. Trzeba tylko w to głęboko wierzyć!

Koniecznie zaglądajcie na: http://fishingandhuntingclub.blogspot.com/

Nowszy Starszy

Inne artykuły w kategorii Tradycje i zwyczaje

Pozostałe kategorie tego artykułu: · Polonia w USA · Rozrywka · Podróże i turystyka

Skomentuj artykuł w Hydeparku Polonii

Dodaj swoją opinię do 1 komentarz w tym temacie.

Imię:
Komentarz:
Dodaj komentarz

Sara · 2017-12-24 21:45:57

Co za wyrzyg bzdur i hipokryzji. Strzelcie sobie zbiorowo w łeb, to będzie największy pożytek dla świata. Brak mi słów, jak obrzydliwi i okrutni potraficie być. Bawi was pozbawianie życia niewinnych zwierząt w imię tradycji? "Dzień wielkiej nadziei i oczekiwania lepszego jutra"? Dla kogo? Chyba dla tych biednych stworzeń, które rok w rok mają nadzieję, że ta rzeź się skończy i bez strachu będą mogły poruszać się po lesie. Wpierniczacie się z buciorami na ich teren, mordujecie, odczuwając dzięki temu niebywałą satysfakcję. Z całego serca mam nadzieję, że natura kiedyś odpłaci wam się pięknym za nadobne. I nie, tradycja nie jest argumentem, który wszystko tłumaczy. Kiedyś normalnym było posiadanie niewolnika, co wcale nie oznacza, że było to w jakikolwiek sposób dobre - tak samo jest z tą obrzydliwą aktywnością, którą tak namiętnie uprawiacie. Obrzydlistwo. Brak mi słów.

Najnowsze artykuły

Magazyn w sieci

Hydepark Polonii

lea
22 sty, 13:25
`Jestem matką dorosłej córki i przestrzegam inne mamy przed nadopiekuńczością. Nie pomagajcie kosztem własnego czasu i pieniędzy. Nie [...]»
Ranking Ośrodków Terapii
20 sty, 06:07
Dodaj swój ośrodek leczenia uzależnień do najlepszego rankingu Ranking ośrodków Terapii to największa baza ośrodków leczenia uzależnienia w [...]»
Agata
18 sty, 03:24
Ja nie chce wracać do Polski. Wyjechałam za ukochanym ale Włochy jako kraj pokochałam. Gdybym tu była wcześniej [...]»

Najczęściej...