Podziel się   

Biznes i gospodarka Pokaż wszystkie »

Wydanie 2011-12 · Opublikowany: 2012-01-10 14:17:40 · Czytany 5056 razy · 0 komentarzy
Nowszy Starszy
Artykuł sponsorowany

Tonący nie musi chwytac się brzytwy

Polacy przebywający na emigracji często borykają się z różnego rodzaju przeciwnościami losu, których w dzisiejszych czasach raczej przybywa niż ubywa. Ekonomia nas nie rozpieszcza, a ci, którzy przemierzyli ocean w poszukiwaniu szczęścia i dobrobytu, zderzyli się z rzeczywistością, w której piętrzące się problemy finansowe stały się niemal codziennością.

Utrata domu, bankructwo czy nieszczęśliwy wypadek, a co za tym idzie – niewypłacalne rachunki szpitalne, to tylko niektóre z możliwych scenariuszy pisanych przez życie. Czasami są one wynikiem naszego nieroztropnego działania, a czasami po prostu zrządzeniem losu. W obu jednak przypadkach, dla wszystkich, których dotyczą, są tragedią. Często nie wiemy, jak sobie pomóc, do kogo zwrócić się o poradę.

Dziś rozmawiam z Mecenasem Markiem Lożą, dla którego nasze problemy są „chlebem powszednim”.

Panie Mecenasie, czym głównie zajmuje się Pańska kancelaria ?

Praktyka kancelarii skupia się na dwóch głównych dziedzinach. Pierwsza to obsługa prawna przy różnego rodzaju transakcjach, najczęściej kupnie lub sprzedaży nieruchomości, ale też innych. Druga, to pomoc prawna dla osób, które borykają się z problemami finansowymi, włącznie z umorzeniem długów w procesie bankructwa, modyfikacjami pożyczek hipotecznych, reprezentacją w procesach sądowych o przejęcie nieruchomości (czyli foreclosure), czy też negocjacjami z wierzycielami o częściowe umorzenie długu. W związku z trwającym kryzysem ekonomicznym, który zaczął się od krachu na rynku nieruchomości i te branże gospodarki  najbardziej zdewastował, niestety coraz więcej klientów potrzebuje pomocy w tej drugiej dziedzinie, czyli w rozmaitych kłopotach finansowych. 

Czy klientela to głównie Polacy, czy też z podobnymi problemami borykają się dzisiaj niemal wszyscy, niezależnie od narodowości lub koloru skóry?

Zdecydowanie kryzys nie dyskryminował. W tej recesji pracę straciło wielu ludzi w niemal wszystkich sektorach gospodarki i wielu z nich nadal nie może znaleźć zatrudnienia, lub też pracuje za znacznie niższe wynagrodzenie. Upadło też wiele przedsiębiorstw, a część innych firm nadal walczy o przetrwanie w trudnych warunkach ekonomicznych. Zdecydowana większość naszych klientów to Polacy. Wynika to w dużej mierze z faktu, że zarówno ja, jak i większość pracowników kancelarii, mówimy płynnie po polsku. Prawdą jest również to, że jako grupa etniczna dużo bardziej niż inne grupy koncentrowaliśmy nasze zatrudnienie i naszą działalność gospodarczą w branżach inwestycji w nieruchomościach, handlu nieruchomościami i budownictwie czy remoncie nieruchomości. Z kolei te i pokrewne branże najbardziej ucierpiały w tym kryzysie, czego konsekwencje ponosi obecnie wielu naszych Rodaków. Na szczęście, Polacy często wykazują dojrzalsze podejście do tych trudnych problemów, niż inne nacje.

Co konkretnie ma Pan na myśli?

Nasza kancelaria reprezentuje różnych klientów. Nasi pracownicy poza angielskim mówią płynnie po polsku i po hiszpańsku. Różnica, jaką widzimy między podejściem naszych polskich klientów, a klientów z Meksyku czy innych krajów Ameryki Łacińskiej, jest niesamowita. Dla większości latynoskiej społeczności bankructwo jest nadal tematem tabu,  postrzeganym jako coś, czego za wszelką cenę należy unikać. Polacy w większości rozumieją, że instytucja bankructwa to proces udostępniony przez prawo, z którego w pewnych trudnych sytuacjach można, a nawet trzeba, skorzystać. Nikt nie składa petycji o umorzenie długów w procesie bankructwa, traktując to jako swój życiowy cel. Wielu naszych klientów chce się przed podjęciem decydującego kroku upewnić, czy jest to jedyne i najlepsze wyjście z ich trudnej sytuacji finansowej. Niemniej jednak rozumieją oni, że jest to jedna z opcji, z której można skorzystać w sytuacji kryzysowej, a nie czymś, przed czym trzeba za wszelką cenę uciekać.

Czy bankructwo jest w takim razie najlepszym wyjściem dla każdego, kto boryka się z problemami finansowymi?

Na pewno nie zawsze i nie dla każdego. Założenie numer jeden, to oczywiście fakt, że mamy do czynienia z klientem nie będącym w stanie spłacać swoich długów. Jedną z opcji może być umorzenie długów w całości w procesie bankructwa w Chapter 7, czyli potocznie siódemce. To często jest najlepsze wyjście, zakładając, że klient się kwalifikuje. W tym celu trzeba wykazać, że nasze zarobki są poniżej pewnych progów, wytyczonych przez przepisy. Progi te zależą od liczby współdomowników osoby, która będzie składała petycję. Należy wykazać, że zarobki pochłaniają koszty utrzymania domostwa i nie zostają nam po tych kosztach żadne fundusze na opłacenie wierzycieli, oraz że nie posiadamy majątku, który (poza pewnymi ulgami, na które przepisy pozwalają) można spieniężyć na poczet wierzycieli. Jest to pewne uproszczenie kryteriów, ale jeżeli to się zgadza, to, raz jeszcze, siódemka często będzie najlepszym wyjściem. Nie przeszkadza też, jeżeli mamy znacznie zadłużony dom czy samochód, a chcemy ten dom czy samochód zachować i te pożyczki po bankructwie nadal spłacać. Jeżeli ktoś nie kwalifikuje się na siódemkę, wtedy można rozważyć umorzenie części długów w procesie bankructwa w Chapter 13, czyli pospolicie – trzynastce. Tu, niestety, te długi, które nie będą umorzone, trzeba spłacić w miesięcznych ratach w okresie od 3 do 5 lat. Dlatego, jeżeli klient nie kwalifikuje się na siódemkę, należy się poważnie zastanowić, czy lepiej złożyć trzynastkę, czy też uporać się z długami w programie konsolidacji długów.

Nie należy zastanowić się, czy nie lepiej jest utopić długi w bankructwie, czy uporać się z nimi w programie konsolidacji długów na samym początku? Wielu specjalistów od konsolidacji długów uważa to za lepsze wyjście, które pomaga uniknąć bankructwa.

Kiedy przychodzi do nas klient z poważnymi problemami finansowymi, to najpierw musimy zapoznać się dokładnie z całą jego sytuacją, trzymając wszystkie opcje otwarte. Czasami zdarzają się takie czy inne wyjątkowe sytuacje, w których standardowe ogólniki nie będą pasowały. Mogę jednak powiedzieć, że jeżeli klient, mający poważne zadłużenie, którego nie jest w stanie spłacać, kwalifikuje się na całkowite umorzenie długów w siódemce, to bankructwo przynajmniej w 95% przypadków będzie lepszym wyjściem od konsolidacji długów. Będzie to najczęściej rozwiązanie tańsze, szybsze i znacznie bardziej skuteczne. Powtórzę: bankructwo będzie zazwyczaj rozwiązaniem tańszym, szybszym i skuteczniejszym. Dlatego w momencie, kiedy specjalista od konsolidacji długów uważa, że konsolidacja będzie korzystniejsza, z racji takiej, że pomoże uniknąć bankructwa, to nasuwa się pytanie: dlaczego klient miałby bankructwa za wszelką cenę unikać? Umorzenie długów w siódemce będzie tańsze, szybsze i skuteczniejsze, niż alternatywne rozwiązania. Przede wszystkim, pomoże szybciej zrzucić z siebie jarzmo długów, stanąć na nogi i zacząć odbudowywać kredyt. Więc przed czym uciekać w takiej sytuacji? Specjalista od konsolidacji, który radzi klientowi unikać bankructwa za wszelką cenę, nie ma na myśli dobra klienta, a raczej swoją własną korzyść materialną.

Jeżeli natomiast klient nie kwalifikuje się na siódemkę, to wówczas dopiero, uwzględniając specyficzną sytuację klienta, należy rozważyć wybór pomiędzy konsolidacją a trzynastką.

Kiedy lepsza jest konsolidacja, a kiedy trzynastka?

Tu już naprawdę nie powinniśmy uogólniać, ponieważ odpowiedź będzie zależała od konkretnej sytuacji klienta. Jedną z sytuacji, gdzie trzynastka może okazać się bardziej pomocna, jest taka, w której klient, dotychczas nie spłacający pożyczki hipotecznej, teraz znalazł się w lepszej kondycji finansowej, chce ocalić dom i jest w stanie tę pożyczkę spłacać, ale bank nie godzi się na przywrócenie starych spłat i postępuje ze sprawą sądową o odebranie domu, czyli foreclosure. Jeżeli w trzynastce klient wykaże, że może spłacać pożyczkę hipoteczną i dodatkowo, według planu bankructwa, spłaci zaległe opłaty za tę pożyczkę (plus potencjalne inne nie umorzone długi) w miesięcznych ratach w przeciągu 3 do 5 lat, a sąd taki plan zatwierdzi, to bank nie będzie miał nic do powiedzenia i dom zostanie ocalony.

Czy jest to jedyna metoda uratowania domu przed foreclosure?

Nie, są również inne opcje. Jedna z nich to modyfikacja pożyczki hipotecznej. Oczywiście, jest to możliwe, jeżeli klient zakwalifikuje się na modyfikację według kryteriów rządowego programu Making Home Affordable lub też wewnętrznego programu banku. To jest następna z sytuacji, gdzie ciężko jest cokolwiek uogólniać i odpowiedź na pytanie, czy modyfikacja jest do zrealizowania, czy też nie, będzie możliwa jedynie po dogłębnej analizie sytuacji finansowej klienta. Jeżeli jednak klient zakwalifikuje się na modyfikację, to w rezultacie miesięczna spłata pożyczki hipotecznej będzie często drastycznie obniżona, a sprawa sądowa o odebranie nieruchomości zostanie przez bank wycofana.

Modyfikacje zdają się jednak nie mieć najlepszej opinii. Dlaczego?

Z dwóch powodów. Po pierwsze, ostateczna decyzja o tym, czy modyfikacja zostanie przyznana czy nie, zależy od banku. Nie ma nigdy gwarancji, że modyfikacja przejdzie. Dotychczas banki znacznie utrudniały jej przebieg. Brak przepisów lub absurdalne przepisy ze strony banków komplikowały proces, a niekompetentni pracownicy banków o stokroć to pogarszali. Modyfikacje były niezmiernie żmudnym procesem, który trwał miesiącami lub nawet dłużej. Ta sytuacja na szczęście uległa znaczącej poprawie. Po kilku latach, wiele banków nareszcie zdołało ustanowić procedury, które do jakiegoś stopnia działają, a ich pracownicy są bardziej kompetentni. Nie zawsze to się sprawdza i banki w dalszym ciągu mają dużo pracy w celu usprawnienia przebiegu modyfikacji. Jednakże, porównując proces modyfikacji sprzed 2, 3 lat z obecną sytuacją, można powiedzieć, że różnica to jak niebo a ziemia.

Drugi problem to firmy, które ogłaszały się, oferując pomoc w modyfikacjach pożyczek hipotecznych. Wiele takich firm, zamiast wykwalifikowanych pracowników, rozumiejących proces modyfikacji i gotowych te modyfikacje procesować, zatrudniało sprzedawców, których zadaniem było namówić klienta na modyfikacje bez względu na jego sytuację i pobrać na ów cel pieniądze. Czasami te modyfikacje były wysyłane do banku i procesowane, często jednak nie robiono z nimi nic. Nieustannie słyszymy w mediach o kolejnych aktach oskarżenia, wytyczonych przez prokuratora stanowego właścicielom firm, którzy pobierali od klientów pieniądze na poczet modyfikacji, i nie procesowali ich.

A jak to wygląda w waszej kancelarii?

Zasadniczą kwestią jest zacząć od solidnej analizy sytuacji finansowej klienta. Klient ma prawo wiedzieć, jakie ma szanse na modyfikacje, albo że żadnych szans po prostu nie ma. Jeżeli klient się kwalifikuje i zdecyduje się złożyć wniosek o modyfikacje przez naszą kancelarię, to pozostaje jeszcze tylko kwestia rzetelnego procesowania tego wniosku. Banki często proszą o dodatkowe dokumenty, zdarza się, że gubią dostarczone im dokumenty, dlatego też trzeba cały czas „trzymać rękę na pulsie”. Niemniej jednak, dzięki systemowi, jaki stworzyliśmy w naszej kancelarii, pomogliśmy wielu klientom, wśród których modyfikacje pożyczek hipotecznych nie mają wcale takiej złej opinii. Jeżeli już, to złą opinię mają banki, z racji komplikowania i przedłużania tegoż procesu.

Wielu ludzi nie jest zadowolonych z faktu, że rząd skupił się w głębi kryzysu na ratowaniu banków i znalazł dla nich miliardy, a bankierzy troszczą się tylko o siebie.

Wydaje się, niestety, że taka jest prawda. Rząd potrafił podjąć szybką decyzję w momencie, gdy trzeba było ratować największe banki przed upadkiem i zrobił to za wszelką cenę, natomiast w ciągu ostatnich kilku już lat niewiele przyczynił się do obniżenia stopy bezrobocia, odwrócenia niekończącego się spadku wartości nieruchomości, czy też zatrzymania fali foreclosures.

Właśnie – foreclosures. Pan również reprezentuje klientów w sprawach sądowych o odebranie nieruchomości przez banki?

Tak jest. Czasami nasi klienci tracą dom, ponieważ są w tak ciężkiej sytuacji finansowej, że nie są w stanie więcej uiszczać miesięcznych spłat pożyczki hipotecznej; czasami, mimo że nadal mogliby pożyczkę spłacać, nie chcą tego robić ze względu na znaczny spadek wartości nieruchomości. Wolą po prostu uniknąć złej inwestycji. I trudno im się dziwić. Jeżeli bankierzy troszczą się tylko o siebie, dlaczego ludzie mieliby robić inaczej? W sytuacji, kiedy nieruchomość jest na foreclosure, moim zadaniem jest upewnić się, że ten proces sądowy odbędzie się ściśle zgodnie z prawem i że w procesie sądowym nie będzie żadnych nadużyć ze strony banków czy ich adwokatów, o czym też tak często słyszy się w mediach. W praktyce będzie to znaczyło, że proces foreclosure przedłuży się o przynajmniej kilka miesięcy i nasi klienci będą mogli o tyle dłużej pomieszkać w swoim domu, zanim stracą go na rzecz banku i będą zmuszeni wyprowadzić się. Dla tych z naszych klientów, którzy stanęli w obliczu perspektywy utraty domu, ten dodatkowy czas jest często drogocenny.  

Wydaje się, że Pana kancelaria jest przygotowana praktycznie na każdą sytuację, w której w grę wchodzi pomoc klientom z problemami finansowymi różnego rodzaju.

Oferując tak szeroki wachlarz usług prawnych w tej dziedzinie, staramy się służyć pomocą klientowi w każdej sytuacji, jeśli taka pomoc jest tylko możliwa. Należy jednak pamiętać, że najważniejszy jest możliwie jak najszybszy kontakt z prawnikiem już w momencie, gdy przestajemy sobie radzić ze spłatami kart kredytowych, pożyczek czy rachunków medycznych. Jeżeli znamy swoje prawa i opcje, łatwiej będzie przejść przez ten trudny okres, kiedy zaczynają nas nękać wierzyciele, a ich prawnicy zakładają sprawy sądowe. Szybki kontakt z adwokatem może też ograniczyć straty, jakie poniesiemy w najgorszym okresie trudnego położenia finansowego.

Ale to nie wszystko, prawda?

Tak, jak wspomniałem na początku naszej rozmowy, druga główna dziedzina naszej praktyki to obsługa prawna przy różnego rodzaju transakcjach, w tym transakcjach kupna czy sprzedaży nieruchomości, transakcjach kupna czy sprzedaży biznesu, zakładaniu korporacji czy spółek z ograniczoną odpowiedzialnością, sporządzaniu umów komercyjnych, itd. Punktem łączącym obie dziedziny naszej praktyki jest zakładanie funduszy powierniczych (tzn. living trusts oraz land trusts) i innych metod zabezpieczania majątku przed potencjalnymi roszczeniami wierzycieli. Trzeba pamiętać, że trudne sytuacje finansowe powstają nie tylko w związku z kryzysem ekonomicznym, ale niezależnie, wskutek wypadków losowych, np. ciężkiej choroby czy spowodowania wypadku, gdzie roszczenia o odszkodowania nie są w pełni pokryte przez ubezpieczenie. Ci z nas, którzy się czegoś dorobili, powinni skorzystać z metod zabezpieczenia swojego majątku, zanim jeszcze dojdzie do sytuacji kryzysowych. To tak, jak z ubezpieczeniem, które wykupujemy przed wypadkiem; po wypadku jest już za późno.

Na koniec proszę powiedzieć naszym Czytelnikom, jak najprościej umówić się z Panem na rozmowę konsultacyjną.

Proszę o kontakt ze mną lub z moimi asystentkami, Anną lub Magdą, pod numerem telefonicznym kancelarii (847) 297-9977.

Nowszy Starszy

Inne artykuły w kategorii Biznes i gospodarka

Skomentuj artykuł w Hydeparku Polonii

Komentarze zostały tymczasowo wyłączone. Przeprszamy!

Najnowsze artykuły

Magazyn w sieci

Hydepark Polonii

Dawid
25 lip, 15:17
Zapraszamy na forum Polakow w Szwajcarii - https://forum.polakow.ch»
Mia Lukas
21 cze, 05:49
Mój były chłopak rzucił mnie tydzień temu po tym jak oskarżyłem go że spotyka się z kimś innym [...]»
hanna
20 cze, 03:58
Wszystko dzięki temu wspaniałemu człowiekowi zwanemu dr Agbazarą wspaniałemu czaru rzucającemu we mnie radość pomagając mi przywrócić mego [...]»

Najczęściej...