Podziel się   

Felietony Pokaż wszystkie »

Wydanie 2009-12 · Opublikowany: 2010-03-03 13:37:33 · Czytany 5046 razy · 0 komentarzy
Nowszy Starszy

Moja świecka wigilia

Z ubiegłorocznej Wigilii mam takie oto wspomnienie: Maciek, odwijając bibułkę z prezentu, niechcący kładzie ją na zapaloną świeczkę. Bibułka zaczyna płonąć nad stołem, więc Maciek łopocze nią odruchowo. Ogień staje się jeszcze większy, więc Maciek na bibułkę dmucha.

Palący się papier frunie w stronę Dziadka. Dziadek też na niego dmucha, aby uniknąć poparzeń. Ogniste kawałki spadają na stół i dywan. Rzucam się do gaszenia tych na dywanie, z determinacją walę w płomienie pierwszym lepszym, złapanym w locie prezentem. Dżeruś, zajęty opanowywaniem pożaru na stole, nie rozumie, dlaczego ja w konwulsjach rzucam się po podłodze i myśli, że zwariowałam. Ja nie rozumiem, dlaczego on mi nie spieszy z pomocą, kiedy miotam się koło jego stóp. Całe zdarzenie trwa sekundy, nie odnotowujemy żadnych strat, i – ochłonąwszy – wracamy do otwierania kolejnych upominków.

Z Wigilią i świętami nie mam religijnych skojarzeń. Nie jesteśmy religijną rodziną, jest wśród nas nawet kilka osób niewierzących. Nie ma w naszej tradycji ustawiania szopki, chodzenia na pasterkę, śpiewania kolęd i pogrążania się w zadumie nad narodzinami Pana Jezusa. Pielęgnujemy świeckie zwyczaje: dekorujemy drzewko, zawieszamy świerkowy wianek na drzwiach mieszkania, obdarowujemy się prezentami, a kiedy Maciek był mały, Dziadek przebierał się za Świętego Mikołaja. Chrześcijanin mógłby spytać: „Skoro nie jesteście wierzący, dlaczego obchodzicie Boże Narodzenie? Przecież to nasze, chrześcijańskie święto!” Moja odpowiedź byłaby wówczas taka: Czy to w Stanach Zjednoczonych, czy w Polsce, czy też w wielu innych krajach, Boże Narodzenie to święto dla wszystkich – chrześcijan i nie-chrześcijan. Tak zdecydowały poszczególne władze państwowe, które widocznie doszły do wniosku, że niesprawiedliwe byłoby, gdyby chrześcijanie, którzy w krajach Zachodu są liczną grupą, a w Polsce stanowią ogromną większość, świętowali, a pozostali w tym czasie chodzili do pracy. Godziłoby to wszakże w zasadę równości: wyznawcy jednej religii mieliby lepiej, niż przedstawiciele innych wyznań i ateiści. A przecież demokratyczne państwo gwarantuje wolność światopoglądową i nie faworyzuje jednego wyznania wobec innych.

Tak więc w naszej rodzinie Wigilia to nie tyle oczekiwanie na przyjście Pana Jezusa, co święto rodzinnej bliskości. Zawsze byliśmy ze sobą mocno związani, ale tego dnia widać to szczególnie wyraźnie. Dwudziesty czwarty grudnia to pełna kooperacja: ja gotuję, Dżeruś dowozi produkty ze sklepu (obowiązkowo tradycyjne polskie śledzie i amerykańską szynkę w miodzie krojoną spiralnie), Dziadek kupuje drzewko i zakłada na nie lampki, Maciek odkurza mieszkanie i wiesza bombki na choince, a moja siostra zajmuje się wypiekaniem ciastek i keksów. Pod choinkę wkładamy mnóstwo prezentów, które kolekcjonujemy gdzieś od lipca. Staramy się, aby każdy dostał to, o czym marzy. Jeśli jest to coś przekraczającego nasze możliwości finansowe – w sekrecie przed obdarowywanym robimy składkę. Nasze wigilijne rozmowy to głównie wspomnienia z dawnych lat, także o tych, których już nie ma. Dwa lata temu, dzień przed Wigilią, umarła Mama. Wigilijne przedpołudnie spędziliśmy w Funeral Home, widząc ją po raz ostatni. Wieczorem, na wigilijnym stole postawiliśmy jej fotografię, żeby nadal choć trochę z nami była. Tamta Wigilia połączyła nas ze sobą jeszcze bardziej.

Jedyny religijny zwyczaj zachowany w naszej rodzinie, to dzielenie się opłatkiem. Dla nas to symbol wspólnoty, bycia jedno dla drugiego. Odkąd jest z nami Jerry, ta tradycja stała się jeszcze ważniejsza. Jerry stracił matkę, gdy miał trzy miesiące. Ojciec się nim nie zajmował. Wychowywała go Babcia, która zmarła, gdy był zaledwie nastolatkiem. Od tamtej pory, przez lata – sam. Teraz ma nas! W naszą pierwszą wspólną Wigilię, Dziadek, dzieląc się z nim opłatkiem, poprosił, aby Jerry spędzał z nami wszystkie Wigilie, które i jemu, i nam jeszcze pozostały. Podzielenie się opłatkiem stało się symbolicznym przyjęciem Jerry`ego do naszej rodziny. To wtedy Jerry stał się naszym Dżerusiem.

Pożar przy otwieraniu prezentów... Role aktorskie Dziadka jako Świętego Mikołaja... Fotografia Mamy na wigilijnym stole dla podkreślenia, że Mama nadal z nami jest... Powitanie nowego członka rodziny podczas dzielenia się opłatkiem... Rzeczy błahe, zabawne, i ważne wydarzenia... Takie mamy wspomnienia z dwudziestego czwartego grudnia. To dla nas ważny dzień, chyba najważniejszy w roku. Mam nadzieję, że to, iż my – niereligijni – obchodzimy Wigilię jako święto rodzinnej miłości, nikogo nie uraża. Czekam na Państwa opinie.

Nowszy Starszy

Inne artykuły w kategorii Felietony

Pozostałe kategorie tego artykułu: · Polonia w USA · Polonia na świecie · Tradycje i zwyczaje

Skomentuj artykuł w Hydeparku Polonii

Komentarze zostały tymczasowo wyłączone. Przeprszamy!

Najnowsze artykuły

Magazyn w sieci

Hydepark Polonii

Dawid
25 lip, 15:17
Zapraszamy na forum Polakow w Szwajcarii - https://forum.polakow.ch»
Mia Lukas
21 cze, 05:49
Mój były chłopak rzucił mnie tydzień temu po tym jak oskarżyłem go że spotyka się z kimś innym [...]»
hanna
20 cze, 03:58
Wszystko dzięki temu wspaniałemu człowiekowi zwanemu dr Agbazarą wspaniałemu czaru rzucającemu we mnie radość pomagając mi przywrócić mego [...]»

Najczęściej...