Podziel się   

Kultura i sztuka Pokaż wszystkie »

Wydanie 2010-02 · Opublikowany: 2010-04-19 23:03:18 · Czytany 4207 razy · 0 komentarzy
Nowszy Starszy

Polsko-amerykańskiej hybrydy wyjazd do kraju

Znowu byłam w Polsce. Ze dwa razy w roku jeździć muszę. Jak ojciec wykorkował na serce (po odkorkowaniu wielu flaszek), byłam cztery razy. Istny kanał. Dla mnie i dla niego – w postaci wenflonów zmienianych z nową gracją Unii Europejskiej w starym, syfiastym męskim w szpitalu przy Kopernika.

Właśnie sobie myślę, że nieprawda, co psycholog mówił, że będzie lepsze w relacji z moimi rodzicami. Że się niby lepiej z nimi dogadać, jak żyją, bo później jest gorzej, jak już nic nie można. Bo tęsknota po śmierci jeszcze gorsza od dogadania się…

Można, można… pójść sobie bez żadnego halo na cmentarz, spokojnie na ławce podumać. Ptaszków posłuchać i przynajmniej wiadomo, że cię nikt nie wkurzy, bo leży sobie spokojnie, na amen. Cieszysz się tylko, że cmentarz przepiękny, krakowski, zabytkowy. Grobowiec na górce, zawsze w słońcu. Nie to, co ciemności patologicznego życia rodzinnego w blokowisku. Teraz dopiero ma mój stary życie. Dzięki Bogu żadnej już udręki ani jemu, ani dzieciom... Udręki z życia, no i z powodu drugiej, jeszcze bardziej niefortunnej, bazarowej żony. Pani Misia, przez pasierbstwo nazwana Ironem – od angielskiego żelazka (pomimo wielu swoich gospodarnych i równiaszych zalet), z wielką niechęcią spadek dzieciom wypłaciła po stwierdzeniu, że się o krwawicę, jakoby, jej mamusi i tatusia upominamy. Mitomanką na zawołanie, wiemy, że jest, ale tu jeszcze, mimo nadciśnienia, do boju o pokaźną skitraną emeryturę nieboszczyka męża ruszyła. Finanse, w drugiej części pożycia, mieli wspólne i już nie musiał jej prosić o pożyczenie na ćwiartkę, jak mu w środku nocy zabrakło. No i okazało się, że jak w Krakowie w klinice na Kopernika wylądował, wspólne oszczędności okazały się fikcją, no bo się niby wydały, czyli zdematerializowały. Jak ją nastraszyłam, że do usranej śmierci się po sądach włóczyć będziemy, jak nam nie zapłaci za te 5,5 metra mieszkania, to się kasa zaraz znalazła.

Jeżdżę, bo się rozkraczyłam ponad Atlantykiem i zeskoczyć w żadną stronę nie mogę. To na pewno nowa odmiana ADHD – jak coś robię, to się strasznie wciągam, w kilka rzeczy naraz, bo na jednym skoncentrować się nie mogę. Dochodzi do tego nostalgia do miejsca, w którym więcej niż pół roku mieszkam i wszędzie myślę, że moja ojczyzna. Ostatnio zrobiłam wywiad z pewnym VIP-em, który uznał, że tylko dlatego, że ma wnuki, że założył komitet pogodnego dziadostwa i jest jego prezesem nie może wyjechać z Polski, aby się przenieść do uroczej Ameryki, na przykład. Tam bowiem w MacDonaldzie, po 12-godzinnej szychcie, dziewczę, wita go z uśmiechem... Jednak za wnukami za bardzo by tęsknił...

Ja zaś wpadłam w rozkrok, jak po moim amerykańskim ślubie starsza siostra wróciła do Polski. Znów spać mogła w łóżku tylko z mężem, bo jej dzika nastolatka już między nich w łoże się nie pchała. W ciążę zaraz zaszła i dzieciątko niezwykłej urody powiła. Jak mi matka zrozpaczonym głosem na sekretarce nagrała, że „twoja siostra jest w ciąży”, na dwór wybiegłam i cały drive way, bez cudownej maszyny mojego amerykańskiego męża, odśnieżyłam. Mały osiłek się narodził i teraz jeździć muszę...

Hybryda przygląda się polskiej polityce...

A tam, w Polsce, ze dwie polityki rządzą. Jedna mnie wpieprzyła, pardon za mój polski, bo wciąż dojść nie mogę czy polska łacina w pismach dziennikarskiego dorobku to grzech, czy przyjemność niezastąpiona…, czyli też grzech. Nie mam też nic przeciwko okazjonalnemu zgorszeniu pruderyjnych przedstawicielek starej Polonii, które aby pozostać damami, nieźle się tu musiały w Ameryce nagimnastykować i wiele obiadów dla towarzystwa nasmażyć. W każdym razie polityka, jak to się mówi w Polsce – „w realu”, używając do tego Biura Ochrony Rządu, „wylała” się na mój wywiad z rządowym Vip-em...

Spośród Polonii pewnie wyborców nie mają. Żyją w takim samouwielbieniu, jak jeden przedstawiciel polskiej kultury powiedział, że „im chyba staje do środka”! Pomimo stosowania różnych środków manipulacji, pytania czy pan X wie, że wywiad dla magazynu „Polonia” się nie odbędzie – czelność mieli! Na początku myślałam, że sprawdzają mnie lepiej niż ministra Czumę, ale że żadnych długów ani napadów rabunkowych na sumieniu nie mam... Nie doszłam końca. Oliwy dolał prezydent królewskiego miasta, którego świta najpierw pytania do wywiadu wyciągnąć chciała, żeby nie było potem znów gadania o jego prywatnym pokoju w motelu Krak albo coś, a potem cisza. Obiecanki cacanki: „Staramy się zdążyć przed pani wyjazdem”. I NIC. Czego się boją? Prezydent ów z braku kandydatów wybrany na drugą kadencję przecież jest, wieżowiec-szkieletor jak brzydotą świecił w mieście, tak świeci, a wywiadów dla zachodnich inwestorów magistrat nie chce...

To kupiłam „Politykę”, żeby się w tej polityce rozsmakować. „Dziennikarski majstersztyk” – mówi starszy brat, „oni są najlepsi” – mówi ten od odgrzewanych naleśników, (o nim później)… Siadłam w ogródku na Rynku i czytam. A tu za plecami dwa bufony, świńskie ryje mówią o pani prezes, nie powiem czego, która dzwoni do ich nowej gazety, żeby się pożalić na artykuł. Jeden ją odesłał, żeby przeczytała całość, drugi jej wyjaśnił w jakim samorządzie politycy lepiej zarabiają, niż ona im płaci. Aż ją niby zatkało. Rechoczą. Czytam chyłkiem ten majstersztyk, naszpikowany personalnymi wycieczkami, oskarżeniami, polską pasją opiniotwórstwa. Swoisty podręcznik dziennikarstwa dla polskiej studenckiej, studiującej ten kierunek inteligencji. W końcu szlag mnie trafia, bo „Polityka” daje paszport uznania jakiejś dwudziestoletniej wielkiej pisarce, a ja amerykańskiego jeszcze nie mam. Łaski bez. Zamykam. Politycznie idę na gorącą czekoladę do Wedla.

Cdn.

Nowszy Starszy

Inne artykuły w kategorii Kultura i sztuka

Pozostałe kategorie tego artykułu: · Polonia w USA · Rozrywka

Skomentuj artykuł w Hydeparku Polonii

Dodaj swoją opinię do komentarzy jako pierwszy!

Imię:
Komentarz:
Dodaj komentarz

Najnowsze artykuły

Magazyn w sieci

Hydepark Polonii

Marek
21 maj, 03:04
Chwilówki nie są złym rozwiązaniem pod warunkiem że przestrzegamy okresu na jakie są udzielane. Wiele firm oferuje pierwszą [...]»
Kate Igor
19 maj, 04:57
Dziękuję panu dr Isikolo za prawdziwe czary. Natknąłem się na wiele świadectw zeznań DR ISIKOLO rzucającego zaklęcia voodoo [...]»
Renata.37
17 maj, 06:27
Odkryłam jogę dość późno ale może to i lepiej bo teraz mam sprawdzone sposoby na walkę z bólem [...]»

Najczęściej...