Podziel się   

Podróże i turystyka Pokaż wszystkie »

Wydanie 2011-01 · Opublikowany: 2011-03-02 23:31:09 · Czytany 5224 razy · 2 komentarzy
Nowszy Starszy

Podróż kulinarna - Część 1: Prowansja

Choć w przeciwieństwie do ubiegłego roku, lato Anno Domini 2010 jak na razie nie rozpieszcza nas upałami, to pomimo niezbyt sprzyjającej aury łatwo dostrzec zwiastuny nadchodzących wakacji. Ulice miasta wyraźnie pustoszeją, rytm życia ulega spowolnieniu, obwodnice pełne są samochodów z Niemiec, Belgii i Holandii z turystami udającymi się na mityczne południe Francji.

Zmiany widoczne też są w dziedzinie gastronomii i to nawet na „dalekiej północy”, gdzie mieszkam. Kto tylko ma ogródek czy taras, umieszcza w nim grilla, który staje się ośrodkiem życia rodzinnego i towarzyskiego. Wieczorem wydobywają się z tych miejsc smakowite zapachy pieczonego mięsa i kiełbasek z Afryki Północnej, zwanych „merguez” przyprószonych ziołami z Prowansji. Jeśli dobrze przyjrzeć się zawartości sklepowych półek czy lodówek w prywatnych domach, łatwo stwierdzić, że szczególnie w okresie letnim ta mała, leżąca gdzieś na głębokim południu kraina, wykazuje ogromną dynamikę handlową, wysyłając do całej Francji zioła, melony, oliwki, ryby, pastis oraz last but not least różowe wina o dźwięcznie brzmiących nazwach takich jak Costières de Nîmes czy Côtes de Provence.

Może warto więc wybrać się na krótką wycieczkę do tego sławionego przez pisarzy i malarzy regionu, aby przybliżyć czytelnikom jego potencjał gastronomiczny i kulinarny. Z Lotaryngii wiedzie do niego Autostrada Słońca, stanowiąca strategiczną oś łączącą Europę Północną z basenem Morza Śródziemnego. Na południe od Lyonu w szacie roślinnej zaczynają występować znaczące zmiany w porównaniu z przyrodą północy: coraz częściej pojawiają się palmy, platany, gaje oliwne, błękitne pola lawendy, dając konkretną formę obrazom zapamiętanym z książek czy filmów. Kilometrów na liczniku szybko przybywa i nie wiadomo kiedy docieramy na przedmieścia położonego na północy Prowansji miasteczka Gap. Ponieważ dochodzi południe, nadeszła pora na wypicie słynnego prowansalskiego aperitifu, pastisu, zwanego tutaj „pastaga”. Wytwarza się go przez macerowanie zielonego anyżu, anyżu gwiaździstego i lukrecji w alkoholu, a podaje najczęściej wraz z karafką wody, którą konsument rozcieńcza trunek według swojego uznania. Niektórzy wolą „mumię” serwowaną w małym kieliszku, inni piją pastis z sokami owocowymi: z orszady i wtedy mamy „mauretankę”, z granatu „pomidor” oraz z mięty, czyli „papugę”. Na zakąskę zaserwowano nam tosty z tapenadą, czyli masą z czarnych oliwek, sardeli i kaparów zgniecionych w moździerzu z dodatkiem kilku kropli oliwy z oliwek.

Zmęczenie podróżą oraz wpływ alkoholu powodują, że myśli nasze coraz częściej zaczynają krążyć wokół tak przyziemnej sprawy jak suto zastawiony stół. Na szczęście dla nas, restauracja znajduje się po przeciwnej stronie placu, wystarczy tylko przejść przez rynek. Rynki w Prowansji to miniaturowa witryna tej ziemi, w której skupiają się wszystkie skarby ziemi i morza oraz ujawniają talenty jej mieszkańców. To także miejsce spotkań i dyskusji okolicznych mieszkańców prowadzonych w takt oratorskich popisów handlarzy o śpiewnym prowansalskim akcencie. Stragany kupieckie mienią się od kolorowych warzyw i owoców, by wymienić tu cebulę, czosnek, pomidory, paprykę czy mniej znane w Polsce kardy, koperek włoski, cukinie, bakłażany i szparagi. Słynna trufla hodowana jest na dużą skalę w departamencie Vaucluse. Kobiałki pękają w szwach od truskawek z Carpentras, melonów z Cavaillon, zielonych fig z Marsylii, gruszek, moreli i brzoskwiń z doliny Rodanu. Oliwki stanowią osobny rozdział w ofercie handlowej prowansalskich rynków - mówiąc w sposób ogólny jest ich obfitość i to we wszelakich odmianach: zielone, brązowe lub czarne mające czasem lekki odcień fioletu lub czerwieni. Wśród najlepszych gatunków warto wymienić: la tanche, l’aglandau, la grossane, la salonenque.

Po tym ciekawym spacerze, który tylko wzmocnił apetyt, nadszedł wreszcie czas, by zaspokoić głód. Na pierwsze danie zamawiamy słynną zupę z ryb „bujabez”, materię której stanowi cała kolekcja ryb morskich. W prawdziwej „bujabez” konieczne są trzy podstawowe ryby - karmazyn, cierniogłów oraz węgorz morski - do których dodać można okonia morskiego, flądrę, solę, kurka czerwonego, miętusa lub małże. Cebula, pomidor, szafran, czosnek, tymianek, liść laurowy, szałwia, koper włoski, skórka pomarańczy oraz kieliszek białego wina dopełnią całości. Zupę wlewa się na grzanki, a „rdza”, czyli ostry sos z hiszpańskiej papryki wnosi do niej ostatni kolorowy i pikantny akcent! Po tak wykwintnym i pożywnym daniu, na drugie zadawalamy się karczochem duszonym na białym winie z dodatkiem czosnku, oliwy z oliwek i kawałków boczku. Po tak smacznym posiłku nie trzeba długo czekać, aby odczuć przypływ energii i ruszyć w dalszą drogę, która prowadzi nas w kierunku wybrzeża Morza Śródziemnego.

Jeśli zjechać z autostrady w prowansalski „interior”, łatwo zgubić drogę w tamtejszym stepie, będącym prawdziwą botaniczną skarbnicą, w której w stanie dzikim rośnie cała gama ziół z Prowansji: cząber, tymianek, laur, bazylia, szałwia, rozmaryn, macierzanka, jałowiec, majeranek i estragon - by wymienić tylko te najbardziej znane. Jeszcze kilka kilometrów i dostrzegamy w dali „wielki błękit”, nad którym szybują mewy i fregaty. Już po chwili biegniemy w jego kierunku, tonąc po kostki w mokrym piachu. Dwa traktory z mozołem ciągną sieci, zarzucone przez rybaków, wypełnione po brzegi mieszkańcami morskich głębin i owocami morza. Los, który je czeka, nie jest godny pozazdroszczenia, bowiem za kilka czy za kilkanaście godzin wylądują na straganach rynków w prowansalskich miastach lub w kotłach restauracji.

Nowszy Starszy

Inne artykuły w kategorii Podróże i turystyka

Pozostałe kategorie tego artykułu: · Polonia na świecie · Ludzie · Zdrowie i uroda

Skomentuj artykuł w Hydeparku Polonii

Dodaj swoją opinię do 2 komentarzy w tym temacie.

Imię:
Komentarz:
Dodaj komentarz

Jara · 2011-04-04 22:26:35

oh jestes sentymentalny, to ja zosia B. Zadzwon do mnie.

anna n. · 2011-03-24 14:28:39

cudne, zatesknilam, pomarzylam i przypomnialy sie zapachy Prowansji - achecam, pojedziecie raz i bedziecie tam wracac :)

Najnowsze artykuły

Magazyn w sieci

Hydepark Polonii

Bogdan Domeracki
17 mar, 15:58
„POLACY w kraju Helwetów”… Zapraszamy także do nas...! »
Marie Elizabeth
09 mar, 14:34
Oh je me sens de nouveau en vie après avoir subi beaucoup de traumatismes et de chagrin. Je [...]»
rodric camela
08 mar, 19:02
Cześć przyjaciele chcę podzielić się moim świadectwem i powiedzieć jak cudownie byłem odkąd mój mąż wrócił do mnie [...]»

Najczęściej...