Podziel się   

Polonia w USA Pokaż wszystkie »

Wydanie 2009-10 · Opublikowany: 2009-11-28 23:23:35 · Czytany 2121 razy · 0 komentarzy
Nowszy Starszy

Uzdrowienie

W kościele św. Trójcy w Chicago między 18 i 20 września b.r. odbyło się pierwsze Forum Charyzmatyczne noszące nazwę: Z grzechu do wolności. Na licznych folderach i plakatach oraz w polonijnych mediach reklamowano forum, jako czas spotkania z Bogiem i drugim człowiekiem, czas zatrzymania się nad swoim życiem w codziennej pogoni za „chlebem”, czas zerwania z tym wszystkim, co złe i chore w człowieku.

W ciągu tych dni wygłoszono wiele świadectw, odbyły się liczne konferencje i msze święte z modlitwą o uzdrowienie. Uczestnicy forum opowiadali, że byli naocznymi świadkami licznych uzdrowień z chorób duchowych, fizycznych i psychicznych. Kościół podczas każdego wieczoru był zapełniony po brzegi.

Rozmowa z jednym z gości forum, franciszkaninem Józefem Witko, kaznodzieją i uczestnikiem ruchu charyzmatycznego, który od ponad dziesięciu lat odprawia msze św. w intencji chorych z modlitwą o uzdrowienie i uwolnienie duchowe. Ojciec Józef mieszka i pełni posługę kapłańską w Krakowie.

Anna Jędrysek: Na plakatach reklamujących Forum Charyzmatyczne w Chicago, których nie sposób było nie dostrzec w mieście, mogliśmy przeczytać o uzdrowieniu. Czymże jest to uzdrowienie w Kościele i kto jest jego sprawcą?

Ojciec Józef Witko: - Zacznę od prostego rozróżnienia, które pomoże nam lepiej zrozumieć tę kwestię. Jeśli chodzi o chorego, możemy mówić o jego uzdrowieniu, jak również o jego uleczeniu. Uzdrowienie dotyczy serca, wnętrza człowieka i jest związane z nawróceniem. Uleczenie natomiast dotyczy konkretnej choroby, na przykład bólu głowy, nerek, raka. W modlitwie o uzdrowienie chodzi zarówno o uzdrowienie, jak i o uleczenie. Kiedy Pan Bóg uzdrawia człowieka, nie zawsze następuje uleczenie z danej choroby. Natomiast, gdy Pan Bóg leczy człowieka z określonej choroby, to takie uleczenie powinno zawsze prowadzić do uzdrowienia duchowego, czyli nawrócenia.

W Księdze Wyjścia jest powiedziane: „bo Ja, Pan, chcę być twoim lekarzem”. W Księdze Psalmów czytamy: „Posłał swoje słowo, aby ich uleczyć”. W Księdze Przysłów w kilku miejscach znajdziemy, że „słowo Boga jest ukojeniem dla ludzkiego umysłu i uzdrowieniem jego ciała”. I tym słowem, jak czytamy w Proroku świętego Jana, jest Jezus – „Słowo ciałem stało się”. Jezus jest tą osobą, która głosząc Dobrą Nowinę o Bożej miłości i zbawieniu człowieka, uzdrawiała chorych na znak objawienia się Królestwa Bożego. Źródłem uzdrowienia jest zatem Bóg, a Jezus jest prawdziwym Bogiem. Dlatego w posłudze Jezusa chory zajmuje bardzo ważne miejsce. Chrystus widząc cierpiącego uzdrawia go, dając wszystkim do zrozumienia, że Bóg jest pośród nas. Bóg, który jest źródłem uzdrowienia, i który pochyla się nad cierpiącym człowiekiem.

Czy uzdrowienie dokonuje się szybko?

- Uzdrowienie, czyli nawrócenie zawsze jest procesem, uleczenie zaś z jakiejś choroby może dokonać się natychmiast. O wiele łatwiej doświadczyć natychmiastowego uleczenia, niż uzdrowienia wewnętrznego, bo uzdrowienie wewnętrzne jest związane z nawróceniem, a to już jest proces i wymaga czasu.

Czy człowiek może ograniczyć swoją szansę na uzdrowienie?

- Myślę, że największą przeszkodą jest grzech. Dlatego ktokolwiek szuka uzdrowienia, powinien zacząć od sakramentu pokuty. Bo ten sakrament uwalnia nas od grzechu, który jest źródłem wszelkich problemów, również i chorób. Wiele chorób ma swoje źródło w braku przebaczenia. Niektórzy nawet mówią, że brak przebaczenia może być przyczyną takich chorób, jak rak, artretyzm, częste bóle głowy, depresja a nawet przyczyną myśli samobójczych czy samobójstw. Dlaczego? Dlatego, że ból w ranie serca jest tak ogromny, iż człowiek zaczyna doświadczać go niemalże we wszystkich swoich komórkach, a te najsłabsze nie wytrzymując tego bólu pękają i dają o sobie znać w postaci chorób. Grzech, brak przebaczenia są ważnymi przeszkodami, na które trzeba zwracać uwagę zanim człowiek przyjdzie po uzdrowienie. Inną barierą jest brak wiary, czyli brak zaufania do Boga, do Chrystusa. Również brak cierpliwości, zwłaszcza gdy ktoś od razu chciałby być uzdrowiony, a Bóg przeznaczył dla niego inną drogę uzdrowienia.

Słyszy się, że w Kościele zdarzają się tzw. cudowne uzdrowienia.

- Tak, zdarzają się. Ja sam jestem świadkiem takich uleczeń z chorób fizycznych i to w wielu miejscach, gdzie sprawuję Mszę św. z modlitwą o uzdrowienie. Podam przykład uleczenia pewnej osoby chorej na raka. Była po paru chemiach i lekarze nie dawali jej żadnych szans. Po przyjeździe do Jarosławia i uczestnictwie we Mszy św. z modlitwą o uzdrowienie, została całkowicie uleczona i uzdrowiona. Niedawno we Wrocławiu na Mszę św. z modlitwą o uzdrowienie przyszła osoba, której lekarz dał trzy miesiące życia, ponieważ chorowała na rzadką odmianę raka. Podczas Eucharystii Pan Jezus jej dotknął i uleczył. Dziś jest zdrowa i żyje. Chwała Panu! Są to takie cudowne uleczenia, wobec których lekarze nie znajdują wytłumaczenia. Jest też niezwykłe uleczenie siedmiomiesięcznego dziecka, które urodziło się z wadą serca – miało dziurę wielkości 7,5 milimetra. Podczas modlitwy Pan Jezus go uleczył. Lekarz sam stwierdził, że nie spotkał się i nie słyszał, a pracował już dwadzieścia pięć lat w zawodzie, o przypadku, by dziura na sercu sama znikła.

Proszę powiedzieć czy zjawisko uzdrowienia/uleczenia istniało już u początków Kościoła?

- Tak, Jezus wysyłając apostołów do głoszenia ewangelii, powiedział „Uzdrawiajcie chorych, wyrzucajcie złe duchy”. I te uzdrowienia w historii Kościoła były zawsze obecne. Z biegiem czasu to świętym przypisywano moc uzdrawiania. W dzisiejszych czasach Pan działa przez grzeszników, przez modlitwę charyzmatyczną o uzdrowienie. Bóg dziś objawia w sposób szczególny miłość do cierpiącego człowieka, dotykając go łaską uzdrowienia. Ta modlitwa charyzmatyczna w Duchu Świętym, jest taką modlitwą, która sprawia, że człowiek chory na duszy czy na ciele, nawet psychicznie, zaczyna doświadczać Bożej miłości, która uwalnia go od choroby, problemów czy ciężkiej sytuacji.

Gdyby na nabożeństwo uzdrawiające przyszedł muzułmanin, buddysta lub żyd, czy miałby szansę być uleczonym?

- Tak, zapewne tak. W ewangelii czytamy, że Jezus uzdrowił sługę setnika z Kafarnaum i uwolnił od ducha nieczystego córkę poganki Syrofenicjanki. Ci ludzi nie byli Żydami. Ale byli dziećmi Boga, którzy potrzebowali konkretnej pomocy. Jezus takiej pomocy im udzielił.

Dotykając tematyki innych religii lub odłamów chrześcijaństwa, nie sposób nie zapytać o zjawisko uzdrowienia. Czy i u nich zdarzają się uzdrowienia?

- Na pewno tak! Przecież wszyscy jesteśmy dziećmi jednego Boga, a Bóg nie ma względu na osoby. Duch Święty działa tam, gdzie chce i jak chce. Dlatego też możemy spotkać Boże uzdrowienia poza chrześcijaństwem. Uzdrowienie jest odpowiedzią na modlitwę wiary. Tam, gdzie ludzie się modlą, tam są uzdrowienia. Skoro człowiek się modli, Bóg odpowiada. Istnieją też tzw. „uzdrowienia”, których dokonuje się na przykład za pomocą bioenergoterapii, przez osoby, które twierdzą, że mają uzdrawiającą energię. Gdyby rzeczywiście to działało, nie byłoby chorych. Jednak ludzie coraz bardziej chorują i mają jeszcze więcej problemów. W tym uzdrowieniu za pomocą jakichś energii czy innych sił niepochodzących od Boga, tak naprawdę nie chodzi o uzdrowienie, tylko o przesunięcie symptomów choroby z jednego miejsca na drugie. A później mogą być konsekwencje duchowe tego tzw. „uzdrowienia”.

Weszliśmy na teren tzw. pseudouzdrawiania, zatem czy ci uzdrawiacze mają jakiekolwiek kwalifikacje do uzdrawiania?

- Na pewno nie mają pojęcia o Bożym uzdrowieniu, które dokonuje się podczas modlitwy i związane jest z nawróceniem, a nie z energią. Bioenergoterapeuci nakładają ręce, aby przekazać energię, która gdzieś tam w człowieku została zaburzona i w ten sposób powstała choroba. Przez swoje dłonie sprawiają, że następuje jakby prawidłowy przepływ energii przez chory organ i on zdrowieje. Tak prawdopodobnie jest to tłumaczone. Zatem nie uzdrawia Bóg, tylko energia. A my wiemy, że nasz Bóg jest Osobą, a nie energią i że to on uzdrawia, a nie energia.

Jeżeli tak, dlaczego tak wielu ludzi, w tym wierzących i praktykujących katolików, w trudnych i beznadziejnych sytuacjach ucieka się do takich źródeł, a nie idzie do kościoła? 

- Mówi się, że tonący chwyta się brzytwy. Myślę, że tutaj jest z jednej strony problem niewiedzy, ludzie nie wiedzą z czym tak naprawdę mają do czynienia, a z drugiej strony jest problem niewiary. My tak naprawdę nie wierzymy w Jezusa, który jest wciąż ten sam, a więc jest on Jezusem, który uzdrawia w taki sam sposób, jak czynił to dwadzieścia jeden wieków temu. Przyzwyczailiśmy się do takiego Jezusa, który jest bez mocy.  Zatem człowiek nie oczekuje już uzdrowienia od Boga, bo nawet mu to na myśl nie przyjdzie, lecz idzie do ludzi, którzy mówią, że uzdrawiają. A Bóg nam mówi: „Ja, Pan, chcę być twoim lekarzem”. Poza tym, kiedy Bóg uzdrawia, człowiek musi z nim współpracować. To nie jest tak, jak u bioenergoterapeuty, gdzie siada się wygodnie na krześle i oczekuje na położenie rąk i przekazanie energii. Na drodze uzdrowienia jaką proponuje Bóg, człowiek musi być zaangażowany, choćby przez przygotowanie się do sakramentu pokuty, wyrzeczenie się grzechów, wejście na drogę nawrócenia. Często jest to związane z rezygnacją z grzechu, z korzyści jakie daje, a ludzie nie chcą tak łatwo z niego rezygnować, bo bywa, że jest im z nim dobrze. Poza tym, jeśli muszą w to włożyć wysiłek, trud i jeszcze czekać nie wiadomo jak długo, to łatwo się poddają, rezygnują z Bożego uzdrowienia i idą szukać uzdrowienia u bioenergoterapeutów. 

Co zatem myśleć o tzw. bioenergoterapeutach?

- Doświadczenie księży-egzorcystów przestrzega przed takimi osobami, dlatego że potem są bardzo poważne duchowe konsekwencje. Ludzie doświadczają ataków złego, obecności złych duchów, lęków, stanów depresyjnych, myśli samobójczych. Dzieje się tak dlatego, że ludzie otwierają się na coś czego nie znają, z czym nigdy nie mieli do czynienia. Wiele osób, które chodziły czy chodzą do bioenergoterapeutów nadal choruje. Niektóre z nich uczęszczają na modlitwę o uwolnienie, jeszcze inne borykają się z problemami zdrowotnymi, bo choroba, która miała zniknąć, rozwinęła się i teraz jest trudniejsza do uleczenia. Dlatego każdy kto to wybiera, musi brać pod uwagę pewne konsekwencje, które później poniesie on sam, a nie bioenergoterapeuta.

No dobrze, ale często ludzie wierzący tłumaczą się, że przecież w domu wróżki lub bioenergoterapeuty wisi święty obrazek, różaniec lub zdjęcie papieża. 

- Bardzo często po to, aby się uwiarygodnić. Obraz Pana Jezusa, Matki Bożej czy nawet krzyż często nie są poświęcone. A jeśli nie jest poświęcony, to może sobie wisieć. Niech każda osoba, która idzie do wróżki lub bioenergoterapeuty, weźmie ze sobą różaniec i wspólnie pomodli się przed seansem, a bardzo szybko przekona się z czym lub kim ma do czynienia.

Często można usłyszeć, że ludzie uzdrawianie przypisują księżom...

- Myślę, że przyczyną tego jest myślenie okultystyczne. Zbyt wielu jest uzdrawiaczy czy bioenergoterapeutów, którzy wykorzystują gesty biblijne, choćby nałożenie rąk i tym samym wprowadzają zamieszanie. Później ludzie widząc kapłana, który wyciąga ręce myślą, że to on uzdrawia, przekazując energię. A jest to wierutne kłamstwo. Tylko Bóg uzdrawia. Kapłan jedynie się modli o uzdrowienie.

Uczestnicy forum charyzmatycznego opowiadają o licznych uleczeniach i uzdrowieniach, które dokonują się podczas tych dni.   

- Na pewno jest wiele uzdrowień duchowych, jak również fizycznych, o których jeszcze nie wiemy, ale dowiemy się w momencie, kiedy ludzie będą składać świadectwa. Niektóre osoby już w dniu wczorajszym dawały świadectwo. Jedna z nich została uzdrowiona z problemów związanych z kręgosłupem, inna z bólów głowy, które miała od dawna. Myślę, że wcześniej czy później przeczytamy o tym na stronie internetowej parafii lub forum, bo ludzie będą pisać i składać świadectwa.

Zjawisko uzdrowienia wzbudza często sensację. Jak zachować zdrowy stosunek do uzdrowień?

- Trzeba podejść do tego w sposób normalny. Przychodzimy na spotkanie z Jezusem i on nam głosi słowo przez posługę kapłana, a później dotyka naszych problemów zdrowotnych, fizycznych czy psychicznych. I to wszystko. Nasz Bóg ma moc. I wszędzie, gdzie się pojawia czy to w Starym, czy w Nowym Testamencie, tam dzieją się pewne znaki, m.in. uzdrowienia i uwolnienia. Dlatego każdy wierzący człowiek, jeśli zdrowo do tego podchodzi, to wie, że Jezus nakazał swoim uczniom głoszenie Dobrej Nowiny i uzdrawianie chorych. I wcale nie powinna mieć tu miejsca jakaś sensacja. To tylko ludzie na sposób sensacyjny podchodzą do takiej modlitwy, bo być może nigdy się z nią nie spotkali. Na czym rzecz polega? Na sprawowaniu sakramentów. Między innymi Eucharystii, podczas której jest głoszone słowo. Po niej jest adoracja Najświętszego Sakramentu. A później modlitwa o uzdrowienie i uwolnienie. A Pan Jezus odpowiada na nasze modlitwy znakami uzdrowień i uwolnień.

Osoba została uzdrowiona i co dalej?

- Powinna dziękować Panu Bogu i go uwielbiać. Powinna także się nawrócić, zmienić swoje życie. A jeśli istnieje taka potrzeba, to złożyć świadectwo o uzdrowieniu.

Niestety, nie każdy człowiek zostaje uleczony z choroby...

- Jest to tajemnica, na którą tylko Bóg zna odpowiedź. Cierpienie, choroba często stają się przyczyną nawrócenia. To właśnie chorzy szukają Jezusa, to zniewoleni szukają Jezusa, to ci, którym jest ciężko szukają Jezusa. Bóg wyprowadza z choroby dobro, choć trudno nam jest je dostrzec. Po tamtej stronie zobaczymy, jak wiele tego dobra zrodziło się z naszego bólu i cierpienia.

To o czym Ksiądz mówi wiąże się z cierpieniem, a człowiek nie chce cierpieć.

- Tak, to racja. Ludzie nie chcą cierpieć. Ale urodziliśmy się po grzechu pierworodnym, zło istnieje na świecie, czy chcemy, czy nie chcemy, idziemy przez cierpienie. Możemy się buntować, nie zgadzać, ale to nie zmienia faktu, że cierpimy i będziemy cierpieć. Jeżeli jednak spojrzymy na cierpienie z punktu widzenia naszej wiary, to wówczas o wiele łatwiej będzie nam sobie z nim poradzić. Poza tym miłość jest związana z ofiarą, a krzyż jest znakiem nie tylko ofiary, ale przede wszystkim miłości. Więc przyjęcie krzyża może stać się doświadczeniem Bożej miłości, uzdrawiającej i uwalniającej. Często ludzie chorzy doświadczający uzdrowienia są szczęśliwi, choć pozostają nadal ludźmi chorymi.  I odwrotnie, ludzie zdrowi często są nieszczęśliwi, choć nie mają żadnych chorób.

Dziękuję Ojcu za rozmowę.

Nowszy Starszy

Inne artykuły w kategorii Polonia w USA

Pozostałe kategorie tego artykułu: · Polska · Ludzie · Psychologia i rozwój człowieka · Zdrowie i uroda

Skomentuj artykuł w Hydeparku Polonii

Dodaj swoją opinię do komentarzy jako pierwszy!

Imię:
Komentarz:
Dodaj komentarz

Najnowsze artykuły

Magazyn w sieci

Hydepark Polonii

^up
09 wrz, 03:50
^up ma finansowanie pożyczek»
Tomasz
08 wrz, 10:43
Pan Raul odszedl 07/09/2014 w Santiago Chile. Pokoj jego duszy.»
HonorPL
05 sie, 08:19
Byłem w tym raju ponad 10 lat. Od 1 dnia legalnie. Mógłbym pisać długo ale napisze krótko: USA [...]»

Najczęściej...

Blogerzy piszą »