Podziel się   

Polonia w USA Pokaż wszystkie »

Wydanie 2010-02 · Opublikowany: 2010-04-19 20:46:59 · Czytany 4510 razy · 0 komentarzy
Nowszy Starszy

Wystawa polskiego plakatu sportowego i olimpijskiego w Muzeum Polskim w Ameryce

W Muzeum Polskim w Ameryce, podczas otwarcia wystawy polskiego plakatu sportowego i olimpijskiego Polish Sports and Olympic Posters Andrzej Kentla rozmawia z Tomaszem Jagodzińskim, Dyrektorem Muzeum Sportu i Turystyki w Warszawie.

Andrzej Kentla: Panie dyrektorze, Muzeum Sportu w Warszawie zorganizowało ponad 200 wystaw polskiego plakatu sportowego i olimpijskiego w różnych zakątkach naszego globu. Dzisiaj gościmy tę wspaniałą wystawę w Chicago. Proszę powiedzieć, w jakich krajach mieliście możliwość zaprezentowania wystawy?

Tomasz Jagodziński: - Praktycznie poza Australią byliśmy z naszą wystawą na wszystkich pozostałych kontynentach, w wielu krajach. Prezentujemy duży dorobek, ponieważ warszawskie Muzeum Sportu jest jedną z największych tego typu placówek na świecie. Liczy sobie już 57 lat. Jest starsze od muzeum Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego w Lozannie. Tutaj dodam jako ciekawostkę, że muzeum MKOL w Lozannie pomagała organizować i otwierać pani Anna Brzezicka, która była pierwszą dyrektorką Muzeum Sportu i Turystyki w Warszawie.  

Plakat jest specyficzną formą sztuki graficznej czy plastycznej. Jego żywot trwa zazwyczaj bardzo krótko. Często plakaty sportowe pojawiają się na tydzień czy na miesiąc przed zawodami, imprezami sportowymi a później umierają niejako śmiercią naturalną, przestają być obiektem naszego zainteresowania. W imieniu wszystkich kibiców polskiego i olimpijskiego sportu chciałem serdecznie podziękować panu i pańskim współpracownikom za to, że kolekcjonujecie tego typu rzeczy w Polsce, ponieważ pozwalają one miłośnikom sportu odświeżyć pamięć o tych wydarzeniach, w których nasi sportowcy bardzo często zapisali się złotymi zgłoskami...

- Dokładnie taka jest rola każdego muzeum, nie tylko Muzeum Sportu i Turystyki. Zdradzę państwu, że w naszych zbiorach znajduje się ponad 5 tysięcy plakatów rożnego rodzaju, plakaty sportowe, turystyczne o tematyce olimpijskiej. Z tych 5. tysięcy wybraliśmy na tę wystawę tylko 70, co jest skromnym ułamkiem naszej wspaniałej kolekcji. Każdy po obejrzeniu wystawy przyzna, że prezentowane w Chicago plakaty potrafią urzec swoją różnorodnością, chociaż wszystkie są ściśle związane ze sportem i każdy z nich ma swój specyficzny urok.

Twórcami plakatów sportowych byli czasami znani, wybitni plastycy, jak chociażby Juliusz Kossak.  Myślę, że polski plakat sportowy ma swoją renomę w świecie. Nasi plastycy specjalizujący się w tej formie przekazu artystycznego odnotowali wiele sukcesów na arenie międzynarodowej, na wielu wystawach, konkursach. Czy mógłby pan wymienić kilka nazwisk twórców, którzy są znani nie tylko w Polsce, ale również poza jej granicami?

- Ma pan rację. Na tej wystawie prezentujemy jedną z prac Kossaka. Z tego, co się orientuję, artyści plastycy tworzący plakaty, specjalizowali się nie tylko w plakacie sportowym czy olimpijskim. Zajmowali się także inną tematyką. Tworzyli, na przykład, plakaty filmowe, teatralne i inne. Tutaj pokazujemy plejadę najwspanialszych polskich artystów, grafików, malarzy, karykaturzystów, bo przecież wśród autorów są Edward Lutczyn, Karol Sawka, Waldemar Świeży, mógłbym długo wymieniać. Każdy może sobie odczytać nazwiska autorów tych wspaniałych prac. Jako ciekawostkę powiem, że autorem plakatu Spartakiada 1951 rok jest niejaki Lucjan Jagodziński, żadna moja rodzina, bo bym wiedział o tym, ale ktoś o takim samym jak moje nazwisku, zajmował się w socrealizmie projektowaniem plakatów. Wszyscy, którzy zajrzą do Muzeum Polskiego w Ameryce, aby obejrzeć tę wystawę przyznają, że jest co oglądać. Każdy plakat ma w sobie coś innego, ale coś co potrafi nas zainteresować. I o to nam właśnie chodziło, aby wywołać tego typu zainteresowanie, pokazując polską szkołę plakatu za oceanem, tu w Chicago.

Panie Tomaszu proszę powiedzieć, kiedy pojawiły się pierwsze polskie plakaty sportowe?

- W naszych zbiorach najstarszy jest plakat z 1894 roku i rzecz jasna, nie oryginał, ale kopia tego plakatu znajduje się również na tej wystawie. To jest może jeszcze nie plakat, nie ma tak barwnej formy artystycznej charakterystycznej dla plakatu, to po prostu afisz zapowiadający wyścigi kolarskie na Dynasach. Bardzo ciekawy afisz informacyjny, ale traktujemy go jako pierwszy w naszych zbiorach plakatów.

Od wielu lat odbywają się w Polsce Międzynarodowe Igrzyska Polonijne. Tradycja tych zawodów sięga lat 30. ubiegłego wieku. Czy również ta impreza sportowa znalazła swoje odbicie w plakacie sportowym?

- Dokładnie tak. Z każdych igrzysk polonijnych jest co najmniej jeden plakat, zapowiadający to wydarzenie sportowe. Igrzyska polonijne odbywały się w Polsce już przed wojną. Mamy taki plakat poświęcony pierwszym igrzyskom w 1927 roku, jak również wiele plakatów związanych z igrzyskami polonijnymi, w których startowali po zakończeniu II wojny światowej Polonusi z całego świata. Całe szczęście, że te plakaty były produkowane, bo teraz uczymy się na nich historii różnych imprez, zawodów sportowych, które w tym czasie były rozgrywane w Polsce.

Polski plakat sportowy, podobnie jak inne formy sztuk plastycznych na przestrzeni wieków, ulegał ewolucji, był podatny na różne mody, style, w pewnych okresach było go więcej, w innych był mniej rozpowszechniony. Proszę powiedzieć coś na ten temat?

- Wiadomo, że przed wojną plakaty były bardziej informacyjne niż artystyczne, chociaż mnie osobiście najbardziej urzekł plakat Polacy na IX olimpiadę. Ten plakat też jest tutaj pokazany i jest to w mojej ocenie najwspanialszy polski plakat sportowy. Później bywało różnie. Lata powojenne to oczywiście okres kryzysu i tych prac w tym czasie nie było zbyt wiele, ale później realny socjalizm stworzył pole do popisu różnego rodzaju autorom, którzy tworzyli prace plakatowe o tematyce sportowej pod ówczesną propagandę, propagandę sukcesu, propagandę tamtych lat. Są to ciekawe prace i oczywiście oglądając je, trzeba podchodzić z pewnym dystansem do tamtej epoki, ciesząc się, że już dawno, szczęśliwie i bezpowrotnie się skończyła, ale można też znaleźć w tych pracach swoistego rodzaju artyzm.

Jeśli chodzi o formę artystyczną, często są to zazwyczaj bardzo ogólne przekazy, ale z pewnością macie też odzwierciedlone na nich sylwetki najwybitniejszych polskich sportowców. Czy mógłby pan przytoczyć przykłady właśnie takich plakatów?

- Powiem szczerze, że jest na pewno tak, jak pan mówi, aczkolwiek w tej chwili nie przychodzi mi do głowy konkretny przykład takiego plakatu, ponieważ tych plakatów jest mnóstwo i o bardzo różnorodnej tematyce. Wiem, że w naszych zbiorach jest wiele plakatów z Henrykiem Chmielewskim, jeden z nich prezentujemy na chicagowskiej wystawie, z Bronisławem Malinowskim, z Wojtkiem Fibakiem, z Kazimierzem Dejną. Nie wszystko da się pokazać. Zainspirował mnie pan tym pytaniem, bo być może z tej plejady 5500. plakatów sportowych już na miejscu, w Muzeum Sportu i Turystyki zrobimy kolejną wystawę, która będzie pokazywała bohaterów polskiego sportu na plakatach.

Plakat jako forma przekazu plastycznego z całą pewnością jest nauczana czy wykładana na polskich uczelniach, w Akademiach Sztuk Pięknych. Czy w tej chwili mamy jakichś wybitnych plastyków, grafików, którzy zasłynęli w tej właśnie formie przekazu?

- Z pewnością tak, jestem o tym święcie przekonany, chociaż nie specjalizuję się w tej dziedzinie i w tym momencie nie wymienię państwu nazwisk, ale jestem pewien, że tak jest. Dwa lata temu zorganizowałem wystawę prac studentów piątego roku Akademii Sztuk Pięknych o tematyce Euro 2012.  Wystawa obejmowała nie tylko plakat, ale również inne formy sztuki: rzeźbę, grafikę, malarstwo, biżuterię związaną z Euro, z piłką nożną. Najwięcej było oczywiście prac malarsko-plakatowych. Ta wystawa była prezentowana również w Kijowie na stadionie, na którym mają odbywać się mecze grupowe Euro 2012. Na jej otwarciu była obecna delegacja UEFA. Wszystkim się te prace podobały. Mamy bardzo zdolnych artystów, którzy wywodzą się nie tylko z warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych, ale również z innych ośrodków w Polsce.

Proszę powiedzieć, czym się sugerowaliście, wybierając na chicagowską wystawę 70 plakatów z tysięcy, które znajdują się w waszej kolekcji?

- Poprosiłem o selekcję panią Agatę Grabowską, która jest starszym kustoszem i głównym inwentaryzatorem zbiorów. O wyborze określonych plakatów zadecydowało kilka argumentów. Przede wszystkim chcieliśmy pokazać plakaty olimpijskie, bo wiadomo, Chicago kandydat do igrzysk i te plakaty stanowią 1/3 wystawy. Poza tym plakaty związane z Ameryką, oprócz tego plakaty, które pokazują różnych autorów, żeby udowodnić, że polska szkoła plakatu to nie tylko kilka głośnych nazwisk, ale kilkudziesięciu, a może nawet kilkuset różnych autorów. Chcieliśmy też pokazać plakaty o różnorodnej tematyce, aby wzbudzić zainteresowanie, skłonić do refleksji, do przypomnienia sobie sukcesów polskiego sportu. Przykładem tego typu plakatów są chociażby te przedwojenne – plakat poświęcony Mistrzostwom świata w hokeju na lodzie w Krynicy, FIS z 1939 roku w Zakopanem. Tak więc warto przyjść, aby obejrzeć plakaty, bo pokazują one nie tylko historię polskiego sportu czy olimpizmu, ale również historię polskich artystów w różnych dziedzinach.

Z okazji tej wystawy został wydany specjalny folder, w którym zwraca się pan do Polonusów w Stanach Zjednoczonych z apelem o przekazywanie pamiątek sportowych, które można by było umieścić w waszym muzeum. Myślę, że z podobnym apelem zwróciliście się do naszych rodaków w innych krajach przy okazji prezentowania waszej wystawy. Z jakim odzewem spotyka się pański apel ze strony Polonii?

- Niezupełnie jest tak, jak pan podejrzewa. Jeśli dobrze pamiętam, a nie byłem wtedy dyrektorem, to wydaje mi się, że nigdy wcześniej z takim apelem nie występowaliśmy. Tutaj uczyniłem to po raz pierwszy i zdradzę państwu dlaczego. Otóż dwa lata temu do muzeum dotarła informacja, że synowie Michała Woysyma-Antoniewicza, mieszkający na stałe w Stanach Zjednoczonych, z których żaden nie mówi po polsku, chcą przekazać cały dorobek sportowy ojca do Muzeum Sportu i Turystyki w Warszawie. Ci panowie przyjechali do Warszawy, aby zobaczyć i sprawdzić czy to muzeum będzie właściwym i godnym miejscem na przechowywanie pamiątek po ich ojcu. Trzeba w tym momencie wyjaśnić, kim był Michał Woysym-Antoniewicz. Otóż był to przedwojenny polski oficer, znakomity jeździec, jedyny w historii Polak, który na tych samych igrzyskach zdobył dwa medale w jeździectwie, medal srebrny i brązowy na igrzyskach olimpijskich w Amsterdamie i muszę państwu się pochwalić, że w ubiegłym roku ta kolekcja, wspaniały zbiór pucharów, trofeów, dokumentów, odznak i te dwa medale olimpijskie Michała Woysyma-Antoniewicza trafiły do naszych zbiorów. Stąd pomysł, żeby przy okazji tej prezentacji w Chicago zaapelować do Polonii, do tych, którzy znają byłych polskich sportowców, którzy mają z nimi jakiś kontakt, o to, żeby przekazywali swoje pamiątki ze sportowej kariery, różnego rodzaju dokumenty, zdjęcia, albumy, medale, bo to jest najgodniejsze miejsce do zachowania w pamięci przez potomnych. Nas nie będzie, ja już pewnie nie będę dyrektorem, a te wszystkie eksponaty zostaną, zostanie pamięć o tych ludziach, świadectwo ich osiągnięć, w różnej materialnej postaci. My to wykorzystujemy w wystawach czasowych, przy różnego rodzaju okazjach, ja dbam o to, aby każdy z ofiarodawców został odpowiednio uhonorowany. Takie osoby wpisujemy na specjalną listę darczyńców, rokrocznie są organizowane spotkania darczyńców, na które zapraszamy tych wszystkich, którzy przekazali nam dary w ostatnich miesiącach. Prowadzimy bardzo bogatą współpracę z byłymi sportowcami i olimpijczykami, no i stąd ten apel.

Na początku naszej rozmowy powiedział pan, że posiadacie jedno z największych, najlepiej wyposażonych muzeów tego typu na świecie. Z pewnością współpracujecie z innymi podobnymi muzeami w innych krajach...

- Nie może być inaczej. Żeby muzeum funkcjonowało na wysokim poziomie, musi prowadzić tego typu współpracę. Nigdy nie jest tak, że jakieś muzeum posiada już wszystko. Nawet muzeum olimpijskie w Lozannie współpracuje i wypożycza eksponaty z innych muzeów, również od nas, z Warszawy. Takim ostatnim, najbliższym przykładem współpracy, bo współpracujemy z kilkunastoma muzeami sportu na świecie, jest kontakt z Muzeum Sportu Niemieckiego i Olimpizmu w Kolonii. Jest to muzeum prywatne, z którego pozwoliłem sobie wypożyczyć wystawę zatytułowaną Pierre de Coubertin i sztuka. 12 października, będziemy obchodzili wspaniały jubileusz 90. lecia Polskiego Komitetu Olimpijskiego. Z tej okazji będzie oczywiście wielka gala i szereg różnego rodzaju imprez. Muzeum Sportu i Turystyki musiało odpowiednio uświetnić jubileusz właśnie tą wystawą, która przyjedzie do nas z Kolonii. Będzie w Centrum Olimpijskim od 11 października do 15 stycznia.

Kilka lat temu miałem okazję gościć w waszym muzeum z okazji odbywającego się tam kolejnego zjazdu Polskiego Związku Tenisa. Proszę powiedzieć, jakie miejsce w waszym muzeum zajmuje tenis ziemny?

- Przyznam się szczerze, że z powodu błędu projektantów nie mamy w naszej ekspozycji tenisa stołowego. Błąd ten w najbliższej przyszłości będziemy się starali skorygować. Tenis ziemny oczywiście jest wyeksponowany. Jest pokazana piękna historia przedwojennego tenisa, Jadwiga Jędrzejowska i nasi pozostali znakomici tenisiści. Prezentujemy też osiągnięcia Wojciecha Fibaka. Żal tylko, że tak naprawdę historia tenisa kończy się na Wojciechu Fibaku. Myślę, że pójdziemy dalej. Planujemy w przyszłym roku z okazji kolejnego jubileuszu zrobić specjalną wystawę czasową poświęconą tylko i wyłącznie historii polskiego tenisa ziemnego. Ta wystawa, jeśli nic nie będzie stało na przeszkodzie, może również trafić do Chicago.

Dziękuję za rozmowę panie dyrektorze.

Nowszy Starszy

Inne artykuły w kategorii Polonia w USA

Pozostałe kategorie tego artykułu: · Sport · Kultura i sztuka · Rozrywka

Skomentuj artykuł w Hydeparku Polonii

Dodaj swoją opinię do komentarzy jako pierwszy!

Imię:
Komentarz:
Dodaj komentarz

Najnowsze artykuły

Magazyn w sieci

Hydepark Polonii

Bogdan Domeracki
17 mar, 15:58
„POLACY w kraju Helwetów”… Zapraszamy także do nas...! »
Marie Elizabeth
09 mar, 14:34
Oh je me sens de nouveau en vie après avoir subi beaucoup de traumatismes et de chagrin. Je [...]»
rodric camela
08 mar, 19:02
Cześć przyjaciele chcę podzielić się moim świadectwem i powiedzieć jak cudownie byłem odkąd mój mąż wrócił do mnie [...]»

Najczęściej...