Podziel się   

Świat Pokaż wszystkie »

Wydanie 2010-02 · Opublikowany: 2010-04-19 20:55:50 · Czytany 3822 razy · 0 komentarzy
Nowszy Starszy
Artykuł sponsorowany

Podróż Lufthansą

Gdy za oknem śnieg, a temperatura w Chicago zbliżyła się do poziomu notowanego na Syberii, powróciły do mnie wspomnienia z minionego lata. Najsilniej te z sierpniowej wyprawy do Europy, którą zafundowały polonijnym dziennikarzom linie lotnicze Lufthansa.

Przewoźnik to dobrze Polakom znany i bardzo ceniony. Osobiście od ponad dekady korzystam z jego usług  i byłem ciekawy, co mi Niemcy pokażą, czego bym nie widział i czego nie wiedział.

Pierwsze zaskoczenie nastąpiło już na chicagowskim O’Hare, gdy zaprowadzono mnie wraz z ekipą Polskiej Telewizji Chicago do saloniku dla podróżujących klasą biznesową. Zajmująca się nami pracownica Lufthansy okazała się czarującą osobą, a bufet i barek saloniku były zaopatrzone absolutnie fenomenalnie. Oczywiście wszystko gratis!

Sam lot w buissnes class to przygoda nie tylko dla wygody podróżowania. W menu znaleźliśmy wybór potraw, jakiego nie ma żadna polska restauracja w Chicago!

Spożywane 10 tysięcy metrów nad ziemią doskonałe jedzenie smakuje podwójnie, do tego oferowane są alkohole z wyższej półki. Fotele pasażerów dorównują cateringowej sztuce kulinarnej. Po rozłożeniu zamieniają się w łóżka wygodne nawet dla mężczyzn mojej postury (a jest tego 280 funtów). O obsłudze pokładowej może lepiej nie wspomnę, by nie pogrążać latających innymi liniami. W sumie za lot nie można wystawić innej oceny jak celująca! Jumbo Jet przewiózł nas bez jednej chwili turbulencji, na co złożyła się oczywiście głównie sprzyjająca pogoda, ale przyjemność podróżowania nowym, ogromnym samolotem pamięta się długo.

W porcie lotniczym Rhein-Main-Flughafen można się po wylądowaniu zgubić, nawet będąc przyzwyczajonym  do ogromnego lotniska w Chicago. No ale właśnie po to jest wdrożona usługa Lufthansy Welcome Service, by kłopotów nie było. Wystarczy przy zakupie biletu zaznaczyć potrzebę polskojęzycznej asysty, by tuż po wyjściu z samolotu trafić na kolejną uśmiechniętą pracownicę linii, która odprowadzi nas do bramki, gdzie czekać na nas będzie następny samolot. Uwaga! W Europie na dworcach lotniczych wolno palić! Namiętni palacze mają więc szansę zatrucia swoich organizmów, a szczęśliwcy do grona, których zaliczaliśmy się latem, wędrują do Welcome Lounge. W tym ogromnym pomieszczeniu podróżującym buissnes i first class przez całą dobę oferuje się nie tylko gorące posiłki, ale i kąpiel, salę sypialną, palarnię i oczywiście mnóstwo wygodnych foteli i leżanek, gdzie można oglądać telewizję. Po angielsku lub niemiecku. Na razie.

Nam wystarczył dostęp do Internetu.

Po kilku godzinach przyleciała reszta wycieczki, czyli Jennifer Urbaniak i nasi koledzy ze Wschodniego Wybrzeża. Jennifer: piękna pół Włoszka, pół Polka jest przedstawicielką Lufthansy z Nowego Jorku. Nie mówi za wiele po polsku, ale włada oprócz angielskiego, także niemieckim, co okaże się bezcenne w ciągu najbliższych dwóch dni. Po krótkim odpoczynku w pokojach bardzo solidnego hotelu NH jedziemy do Centrum Lotniczego Lufthansy. Przejazdy specjalnymi furgonetkami trwają dosłownie kilka minut. Przekonujemy się przy okazji, czym różnią się polskie, a nawet amerykańskie drogi od niemieckich. Gładkie jak stół, będzie chyba najlepszym określeniem.

W samym Centrum można też dostać oczopląsu. Niesłychane rozwiązania budowlane i ekologiczne, rozmach budowli i jej funkcjonalność robią wrażenie. Spotkanie z Ulfem Lengemanem również. To, co opowiedział nam, polonijnym dziennikarzom ten odpowiedzialny za odprawy pasażerów młody człowiek brzmiało jak opowiadanie Stanisława Lema: „W chwili obecnej oferujemy na wszystkich stanowiskach internetowe karty pokładowe do Polski. Współpracujemy z Agencją Bezpieczeństwa Transportu (TSA) oraz ze Stowarzyszeniem Biur Podróży (IATA) w zakresie oferowania internetowych kart pokładowych w podróżach z USA. Obecnie jednak takie karty nie są standardem i trudno powiedzieć, kiedy będą wprowadzone.

System odprawy za pomocą telefonu komórkowego nie jest skomplikowany. Trzeba zalogować się na stronie www.lufthansa.com, wpisać swój numer rezerwacji, nazwisko oraz numer lotu i adres e-mailowy lub numer telefonu komórkowego. Można również wybrać sobie miejsce w samolocie. Wirtualna karta pokładowa jest następnie wysyłana pod wskazany adres czy numer telefonu.

Oferujemy samoobsługową odprawę elektroniczną na lotnisku, ale można też odprawić się internetowo na swoim domowym lub biurowym komputerze i wydrukować kartę pokładową lub wysłać ją na swój telefon komórkowy”.

Niezłe, prawda? Ale prawdziwe emocje przeżywamy po zjedzeniu świetnego lunchu (tym razem kuchnia tajska). Naszą grupkę przejął bowiem emerytowany pilot Lufthansy Ulrich Fuchs, by pokazać nam centrum szkoleniowe i hangary, gdzie przygotowuje się samoloty do kolejnych rejsów. No i zobaczyliśmy rzeczy niedostępne dla zwykłych śmiertelników: szkolenia stewardes (widzieliśmy m.in. szkołę otwierania szampana, naprawdę!) i pilotów. Zbudowane specjalnie trenażery – symulatory lotu – kosztują niemal tyle, co nowy samolot. Całe przedziały samolotów do instruktażu personelu pokładowego… Niestety, wielu takim miejscom nie wolno robić zdjęć, ale zapewniam Państwa – widoki to fascynujące. W hangarach ogromne maszyny przechodzą kontrole przed kolejnymi lotami. Wchodzimy do kilku z nich. Na początku największe wrażenie robi rozbebeszony, naprawiany właśnie fotel klasy biznes. Nic dziwnego, że kosztuje tyle, co mercedes dobrej klasy. Oczywiście każdy z nas zasiada za sterami samolotu. Uff! Ale guzików i światełek. Pierwszy raz w życiu zaglądam do przedziału pierwszej klasy. No tu, to już są cuda-wianki. Zaledwie kilkanaście miejsc, które i tak rzadko bywają zapełnione w całości. Nic dziwnego, bilet na dłuższej trasie potrafi kosztować nawet kilkanaście tysięcy dolarów! Pięć tysięcy zielonych za nasz pojedynczy przelot w klasie biznesowej już nie brzmi tak strasznie. Zapewniam jednak tych z naszych czytelników, którzy dysponują grubym portfelem, że warto. Tematu nie ciągnę dłużej, by zwykłych „ekonomicznych” pasażerów nie pogrążać.

Jennifer oprowadziła nas jeszcze po nowym Airbusie A340-600:

„Ten samolot  jest obecnie najdłuższym samolotem latającym w naszej flocie powietrznej. Ma 75 metrów długości, to jest około 250 stóp. Nadzwyczajną cechą tego samolotu jest to, że w klasie ekonomicznej jest podczas lotu niebywale cicho. Unikalną cechą, którą posiadają tylko te samoloty jest lokalizacja pomieszczeń kuchennych oraz toalet pod niższym pokładem”.

To naprawdę świetny pomysł! Na dole oprócz fontanny wody mineralnej i niekończącej się baterii kubków z sokami jest miejsce, by rozciągnąć mięśnie i poćwiczyć trochę na schodkach.

Przesympatyczny Herr Fuchs pokazuje nam inne cudo z parku maszyn Lufthansy:  „Ten Boeing 747 Bayern służy w liniach Lufthansy od grudnia 1998 roku, ma więc teraz prawie 11 lat. Jeśli chodzi o ilość godzin w powietrzu, przeleciał już dystans odpowiadający okrążeniu kuli ziemskiej aż 1336 razy”.

Krótki pobyt w dziale silników kończy wizytę w hangarach. Mam już trochę pojęcia, jak trudne i odpowiedzialne jest przygotowanie pilotów, stewardes i samych maszyn do tej trudnej pracy, która jest chyba bardziej służbą, niż normalnym zajęciem.

Kolacja w znanej restauracji Zum Gemalten Haus jest podsumowaniem niemieckiego etapu naszej wycieczki. Mam okazję i wielką przyjemność spotkać swoją kuzynkę, mieszkającą niedaleko Frankfurtu. Spacer po starówce i powrót do hotelu. To był intensywny dzień.

Lot do Krakowa przebiega podobnie do tego nad Atlantykiem. Zostajemy zakwaterowani w hotelu Andel`s naprzeciwko Dworca Głównego. Lunch z generalną menedżer Lufthansy na Polskę Marią Kowalewską był kolejną okazją do poznania dorobku przewoźnika, który jest liderem aliansu linii Star, do którego należy i LOT. Podstawowe informacje o działalności Lufthansy w Polsce i USA podane nam przez panią Marię, przedstawiłem w listopadzie, więc już kończę relację z podróży, w której, obok wymienionej już Jennifer Urbaniak, towarzyszyli mi Maja i Piotr Latałło z PTC, Malina Nealis z „Nowego Dziennika” i Darek Barcikowski z „Białego Orła”.

Nowszy Starszy

Inne artykuły w kategorii Świat

Pozostałe kategorie tego artykułu: · Polska · Polonia w USA · Biznes i gospodarka

Skomentuj artykuł w Hydeparku Polonii

Dodaj swoją opinię do komentarzy jako pierwszy!

Imię:
Komentarz:
Dodaj komentarz

Najnowsze artykuły

Magazyn w sieci

Hydepark Polonii

Bogdan Domeracki
17 mar, 15:58
„POLACY w kraju Helwetów”… Zapraszamy także do nas...! »
Marie Elizabeth
09 mar, 14:34
Oh je me sens de nouveau en vie après avoir subi beaucoup de traumatismes et de chagrin. Je [...]»
rodric camela
08 mar, 19:02
Cześć przyjaciele chcę podzielić się moim świadectwem i powiedzieć jak cudownie byłem odkąd mój mąż wrócił do mnie [...]»

Najczęściej...