Podziel się   

Polska Pokaż wszystkie »

Opublikowany: 2013-08-06 13:19:42 · Czytany 4489 razy · 0 komentarzy
Nowszy Starszy

"Sierpniowe dziewczęta '44": spójrz na Powstanie Warszawskie kobiecym okiem

Łączniczki, sanitariuszki, po prostu żołnierze, przede wszystkim młode dziewczyny. Wspomnienia 21 uczestniczek Powstania Warszawskiego w książce "Sierpniowe dziewczęta'44" zebrała Patrycja Bukalska.

Kult Powstania Warszawskiego jest wśród Polaków ciągle żywy. Uczą o tym historycznym wydarzeniu w szkołach, żywo reagują na ten temat pisarze, ludzie sztuki i kultury, publicyści, nie mówiąc o zwykłych obywatelach bohaterskiej stolicy. Wszyscy już wiemy, że Powstanie, bez względu na to, jak oceniamy samą decyzję o jego wybuchu, wybuchnąć musiało. Polacy mieli serdecznie dość znienawidzonego niemieckiego okupanta. Postawili na bój o Warszawę i Polskę, nawet jeśli nieuzasadniony, bo niemożliwy do osiągnięcia, to jednak za cenę najwyższej wartości –  ludzkiego życia.

W nierównej walce wzięli udział ochotnicy, którzy wcale nie chcieli być zawodowymi żołnierzami. Walczyli ci, którzy uważali, że to jedyne dostępne rozwiązanie. Byli to młodzi naukowcy, studenci, poeci, inżynierowie, sprzedawcy, rzemieślnicy, którzy na co dzień chcieli robić coś interesującego, ale nie mogli projektować i budować domów, studiować, tworzyć i wydawać swoich tomików. Nie pozwalał im na to znienawidzony okupant. Wśród nich były też kobiety, wówczas młode dziewczyny, które również chciały być pomocne w walce. O nich, o tym, jak wówczas żyły i znosiły trudy wojny, wiemy jak gdyby mniej. Wojna, wiadomo, to głównie „zabawa” dla chłopców, ale jak wyglądałby ten powstańczy zryw, gdyby brakowało łączniczek, lekarek, sanitariuszek i innych? Szczerze mówiąc, chyba należałoby tę trudną, ale ważną decyzję o wybuchu odwołać.

Dobrze się stało, że znane wydawnictwo Trio podjęło się wydania w tych dniach nader interesującej i pouczającej książki, pt. „Sierpniowe dziewczęta’44”, będącej swoistym zbiorowym pamiętnikiem młodziutkich wtedy warszawianek, które ochoczo przystępowały do tworzących się batalionów „Zośka”, „Parasol” i innych. Czytając tę książkę, można odnieść wrażenie, że one inaczej patrzyły na wszystko to, co je otaczało, po prostu bardziej miękko, po kobiecemu. Były przecież zbyt kruche, żeby dorównać chłopakom, ale wnosiły z sobą zapał, sentyment i serce. Dlatego książkę tę czyta się jednym tchem. Stanowi ona istotne dopełnienie wiedzy o tamtych trudnych czasach, o historii Powstania. A przecież prawdziwych świadków tamtej walki jest coraz mniej, odchodzą.

Dziewczęta te zachowały się tak, jak byśmy tego wymagali od bohaterów. Nie potrafiły funkcjonować w podbitym państwie, były zbyt dumne, żeby żyć z tą hańbą i pewnie dlatego, że miały odwagę przeciwstawić się złu, dziś trochę im zazdrościmy.

Oto fragmenty wypowiedzi tych wybranych bohaterek, które dość wyraziście przywołują nam obrazy owych burzliwych i krwawych dni. Jedną z rzeczy, o które na co dzień walczyły, była wówczas – pomyśleć! – zwykła woda.

Danuta Krauze, „Niuśka”: „Kiedy dowiedziałam się, że Powstanie wybucha, to była ogromna radość i entuzjazm. Ze wszystkich stron widać było, jak idzie młodzież, tak dziwnie ubrana, w butach mocniejszych, z plecakami. Przyłączyłam się do nich, szybko jednak z powodu strzałów zatrzymaliśmy się i uświadomiliśmy sobie, że przecież nikt z naszej grupy nie ma broni. Pamiętam taką falę lęku, która mnie ogarnęła (...). Kiedy byliśmy już w śródmieściu, „Akne” zaprosiła mnie na jeden dzień do jakichś swoich krewnych. To był jedyny raz w czasie Powstania, że mogłam się rozebrać, umyć, bo przecież normalnie, to sypiało się w ubraniach, bez mycia”.

Anna Jakubowska, „Paulinka”: „Pierwszy dzień zakończył się poczuciem szalonego entuzjazmu. Cywile się cieszyli, starali się nam pomóc. Traktowali nas jak swoje wojsko. (...) Z ciałem w Powstaniu było różnie, czasem można było być dla niego dobrym. Umyć je. Ono samo robiło co mogło. Biegało, nie jadło, nie spało. Nawet z miesiączki zrezygnowało, żeby udręczonym dziewczętom nie robić kłopotu”.

Alina Janowska, „Alina”: „Kiedy wybuchło Powstanie, wzięłam to, co miałam ze sobą. Kiedyś poszłam się umyć na samą górę budynku kina Palladium, gdzie stacjonowali żołnierze. W wannie była deszczówka, więc wlazłam, myłam się czym tam miałam, ale ubranie położyłam daleko od wanny, żeby się nie zamoczyło. I właśnie wtedy zacząłem się bać, że ktoś tam nagle wejdzie i mnie zobaczy nago. Nie miałam też nic do wytarcia się. To była moje jedyna kąpiel w Powstaniu.”

Teresa Komender: „Największym problemem w szpitalu w czasie Powstania było zdobywanie wody i gospodarowanie nią. Trzeba było rannych obmyć, nakarmić i napoić. Wszystkim się chciało pić, a wody brakowało. Jej noszenie to był koszmar. Potem był i taki czas, że oszczędzając wodę, myliśmy ręce spirytusem”.

Krystyna Zachwatowicz-Wajda, „Czyżyk”: „Wodę przynosiłyśmy do mieszkania z mamą w wiaderkach. Najbliższa studnia była na wydziale architektury przy ul. Koszykowej”.

Halina Jędrzejewska, „Ula”: „Na Starym Mieście przyszliśmy na kilkanaście godzin na odpoczynek na kwaterę. To było przy Sapieżyńskiej czy Franciszkańskiej. Koledzy obiecali, że zdobędą dla nas wodę. Chciałyśmy im ugotować kaszę albo zupę. Dostarczyli nam wodę i kaszę. W piecu pod kuchnią ją ugotowaliśmy. Kiedy jednak miałyśmy już wołać kolegów na jedzenie, to gruchnęła bomba. Cała ściana wyleciała w powietrze. Kasza, niestety, nie nadawała się już do jedzenia.”

Anna Jakubowska, „Paulinka”: „Na Czerniakowie prawdziwym problemem był brak wody. W tych ostatnich dniach, kiedy byliśmy kilkadziesiąt metrów od Wisły, to wydaje się nieprawdopodobne... Pamiętam, że kiedy przechodziłam piwnicą z meldunkiem, jakaś kobieta chciała mi dać złoty pierścionek, żebym tylko jej kubek wody przyniosła dla dziecka, które trzymała na kolanie. Nie mogłam tego zrobić, bo nie mogłam się dostać nad samą Wisłę. Gdybym jednak mogła, to oczywiście tego pierścionka bym nie wzięła, ale to pokazuje determinację i bezsilność tej matki”.

Nowszy Starszy

Inne artykuły w kategorii Polska

Pozostałe kategorie tego artykułu: · Historia · Świat

Skomentuj artykuł w Hydeparku Polonii

Dodaj swoją opinię do komentarzy jako pierwszy!

Imię:
Komentarz:
Dodaj komentarz

Najnowsze artykuły

Magazyn w sieci

Hydepark Polonii

Bogdan Domeracki
17 mar, 15:58
„POLACY w kraju Helwetów”… Zapraszamy także do nas...! »
Marie Elizabeth
09 mar, 14:34
Oh je me sens de nouveau en vie après avoir subi beaucoup de traumatismes et de chagrin. Je [...]»
rodric camela
08 mar, 19:02
Cześć przyjaciele chcę podzielić się moim świadectwem i powiedzieć jak cudownie byłem odkąd mój mąż wrócił do mnie [...]»

Najczęściej...