Podziel się   

Psychologia i rozwój człowieka Pokaż wszystkie »

Wydanie 2010-09 · Opublikowany: 2010-11-06 20:42:09 · Czytany 4445 razy · 0 komentarzy
Nowszy Starszy

Przeżyć rozstanie

Wszyscy ludzie stykają się z czyjąś śmiercią, i to nie raz, nie dwa, lecz na ogół wiele razy. Życie, zwłaszcza długie, jest sekwencją wielu odejść, ostatecznych rozstań, pożegnań, porzuceń i przez to ciągłego uczenia się akceptacji kolejnych strat.

Żałoba jest czasem adaptacji. Następuje po każdym bolesnym odejściu, po każdej stracie. Jest procesem bolesnym i powolnym. Polega na stopniowym przyzwyczajaniu się do dalszego życia bez tego, kto odszedł. Żałoba może pomóc odnaleźć się w nowym, osieroconym życiu lub ten proces utrudnić; może być budująca lub destrukcyjna.

Podobnie przeżywamy również inne nieodwracalne straty, na przykład rozpad małżeństwa, koniec przyjaźni, utratę czegoś ważnego, co  nadawało sens życiu. Po każdej stracie musimy rozstać się ze sobą takim, jakim byliśmy lub pragnęliśmy być, zanim strata nas dotknęła. W życiu przemija właściwie wszystko i kiedyś musi się skończyć każde przywiązanie.

To, w jaki sposób przebiega żałoba po śmierci drogiej osoby, kiedy i czy w ogóle minie, zależy od wielu rzeczy. Od tego, kim dla nas była zmarła osoba i jakie spustoszenie w naszym życiu uczyniło jej odejście. Sposób przeżywania żalu po stracie zależy od naszego wieku i od wieku tego, kogo utraciliśmy, a także od tego, czy byliśmy wcześniej przygotowani na to rozstanie. Ważne jest także to, jak do własnej śmiertelności i samego umierania podchodził ten, kto odszedł. Żałoba zależy od naszej siły wewnętrznej i od zewnętrznego oparcia w innych ludziach. Mają też na nią wpływ zdarzenia związane z innymi stratami w dotychczasowym życiu.

Mimo tylu różnych czynników wpływających na przebieg żałoby wydaje się, że żałobę dorosłych cechują pewne uniwersalne prawidłowości. Opisywali je Freud, Jung i większość filozofów, wielokrotnie pisali o nich poeci, zauważając zwykle, że żal po stracie wiedzie przez zmieniające się, niekiedy zachodzące na siebie fazy kolejnych stanów emocjonalnych. Przeważnie po dość długim czasie żałoba osiąga swój kres, stopniowo wygasa i w końcu mija całkowicie.

To jednak w dużej mierze zależy nie tylko od nas samych, ale także od bliskich ludzi, którzy mogą nam pomóc nauczyć się żyć ze stratą.

Nie ma łatwych recept na „dobrą żałobę”. Na początku, nawet wtedy, gdy oczekiwaliśmy czyjejś śmierci, w jej obliczu doznajemy szoku. Może mu towarzyszyć poczucie niedowierzania, chęć zaprzeczania, irracjonalna wiara w odwracalność śmierci. W odruchu niezgody wielu mówi: „Nie, to niemożliwe! To nieprawda!” Niektórzy w pierwszym momencie zastygają w bezruchu, inni wybuchają płaczem. Szok może być łagodny, na przykład jeżeli śmierć poprzedzała długa choroba. Wtedy czasem bardziej odczuwamy ulgę niż przerażenie. Jednak zawsze przyjęcie faktu, że oto ktoś kochany i bliski przestał już istnieć w naszym czasie i przestrzeni, graniczy z nierealnością. W to po prostu trudno od razu uwierzyć.

Po tej pierwszej fazie żałoby następuje znacznie dłuższa faza emocjonalnego i fizycznego cierpienia. U niektórych może wystąpić regres do pobudzonego na nowo, dawnego dziecięcego lęku przed porzuceniem. Jest to faza        rozpaczy i gniewu. Niektórych ogarnia gniew na lekarzy za to, że nie uratowali, na Boga, że zabrał. Niczym Hiob, złościmy się na pocieszycieli, nie chcąc słuchać zapewnień, że czas uśmierzy nasz ból, że Bóg jest miłosierny i wszystko, nawet ta śmierć, ma swój sens. Pocieszyciele drażnią i wzbudzają jeszcze większą złość. „Łatwo im tak mówić, bo nie czują tego, co ja” – myśli niemal każdy, kto był w takiej sytuacji.

Złość na zmarłego przypomina złość małego dziecka na matkę, za to, że się oddaliła. Tak jak małemu dziecku, przychodzi nam też na myśl, że kochany człowiek nas porzucił, bo czymś zawiniliśmy. Jednocześnie wstydzimy się tej złości, a przy tym często obwiniamy się za to, co zrobiliśmy lub za to, czego nie zrobiliśmy. Owo poczucie winy – winy uzasadnionej lub całkowicie irracjonalnej – bywa naturalną częścią niemal każdej żałoby.

Należy jednak zadać sobie pytanie, czy pewna ambiwalencja uczuciowa nie jest obecna w naszych międzyludzkich relacjach? Gdy zmarła osoba była z nami, czyż nie następowały odpływy i przypływy wielu rozmaitych uczuć? Nieraz dokuczały nam jej wady, irytowały pewne zachowania. Trudno się do tego przyznać, ale bywało, że mieliśmy jej dosyć. I teraz, gdy już jej nie ma, wstyd nam za tamte złe uczucia i myśli. Powtarzamy sobie: powinniśmy być wtedy milsi, lepsi, bardziej czuli. Teraz już za późno. „Powinnam była częściej odwiedzać mamę, być dla niej lepsza, okazywać jej więcej serca” – zwierza się po pogrzebie zrozpaczona i zapłakana córka. Oczywiście zdarza się, że poczucie winy z powodu niedostatecznego okazywania zmarłej osobie miłości i troski bywa uzasadnione. Ale nawet jeżeli za jej życia postępowaliśmy najlepiej, jak było można, to i tak po śmierci czasem dręczą nas irracjonalne wyrzuty sumienia. One również są nieodłączną częścią żałoby.

Przechodząc przez kolejne stany emocjonalne niektórzy zapadają w milczenie i bezruch, inni płaczą, lamentują i zawodzą. Jedni szukają wsparcia, drudzy kryjówki. Każdy jednak na swój sposób musi przejść przez szok i przerażenie, smutek, łzy i żal, przez gniew, wyrzuty sumienia i rozpacz. I każdy na swój sposób, gdy już pokona swą niezgodę na nieodwracalność śmierci, w końcu przybliży się do zakończenia żałoby. Nie oznacza ono bynajmniej, że łzy lub tęsknota nigdy już nie powrócą. Powrócą, lecz nie będą trwały stale. Będą stopniowo coraz mniej przeszkadzać w normalnym życiu, także w doznawaniu radości.      

Nowszy Starszy

Inne artykuły w kategorii Psychologia i rozwój człowieka

Pozostałe kategorie tego artykułu: · Polonia w USA · Ludzie

Skomentuj artykuł w Hydeparku Polonii

Komentarze zostały tymczasowo wyłączone. Przeprszamy!

Najnowsze artykuły

Magazyn w sieci

Hydepark Polonii

Dawid
25 lip, 15:17
Zapraszamy na forum Polakow w Szwajcarii - https://forum.polakow.ch»
Mia Lukas
21 cze, 05:49
Mój były chłopak rzucił mnie tydzień temu po tym jak oskarżyłem go że spotyka się z kimś innym [...]»
hanna
20 cze, 03:58
Wszystko dzięki temu wspaniałemu człowiekowi zwanemu dr Agbazarą wspaniałemu czaru rzucającemu we mnie radość pomagając mi przywrócić mego [...]»

Najczęściej...