Podziel się   

Sport Pokaż wszystkie »

Wydanie 2010-11 · Opublikowany: 2011-01-09 13:15:05 · Czytany 4984 razy · 0 komentarzy
Nowszy Starszy

Magia tenisa - US Open 2010

Dla wielu kibiców tenisa głównym akcentem tegorocznego turnieju na kortach Flushing Meadows w Nowym Jorku było pierwsze zwycięstwo w US Open lidera rankingu ATP Tour Hiszpana Rafaela Nadala. Cieszy się on niesłychaną popularnością wśród różnych generacji kibiców nie tylko w swoim rodzinnym kraju, ale na całym świecie.

Nowy Jork nie jest tutaj wcale wyjątkiem. Na treningi Nadala, odbywające się zazwyczaj na kortach treningowych, położonych tuż obok stadionu Arthura Ashe’a, przybywały setki kibiców, oczekujących na autograf swojego idola.

Podobnie było w dniu 9 września o czwartej po południu. Na schodzącego z treningowego kortu Hiszpana oczekiwał tłum fanów. Wśród nich znajdowała się również 10-letnia mieszkanka Brooklynu, Annabel Forward. Dziewczynka była zasmucona faktem, że jej mamie nie udało się kupić biletów na wieczorny, ćwierćfinałowy mecz Nadala z Fernando Verdasco. Przybyła więc na trening Nadala na godzinę przed jego wejściem na kort, z nadzieją uzyskania autografu ulubionego tenisisty. Nadal znany jest z tego, że zazwyczaj chętnie rozdaje autografy, czy nawet pozuje z kibicami do zdjęć. Tym razem, ze względu na przytłaczającą liczbę jego wielbicieli, nie był w stanie zadowolić wszystkich chętnych i po złożeniu kilkunastu podpisów udał się szybko do szatni. Widząc oddalającego się Hiszpana, dziewczynka zaczęła płakać i błagać idola o autograf. Towarzyszący zazwyczaj takim wydarzeniom hałas i tumult zagłuszył jej okrzyki. Kiedy Rafael zniknął za drzwiami, zrozpaczona Annabel zdjęła z pleców koszulkę z napisem Vamos Rafa i ze łzami w oczach wręczyła ją próbującemu uspokoić dziewczynkę strażnikowi, błagając go, aby ten pobiegł za Nadalem do szatni i zdobył dla niej autograf. Stróż porządku widząc determinację dziewczynki, próbował spełnić jej prośbę. Pobiegł za Nadalem, po chwili jednak wrócił oświadczając, że nie udało mu się go już spotkać. Zdeterminowana swoim marzeniem posiadania autografu Rafy Annabel, wiedząc, że posiadający turniejowe akredytacje fotografowie mają ułatwiony dostęp do zawodników na treningach czy konferencjach prasowych, skierowała swój błagalny wzrok na mnie. Starając się powstrzymać potok łez, wciąż płynących z oczu dziecka, zrozumiałem w głębi serca, że jest to dla mnie oferta .... nie do odrzucenia. Tuż przed konferencją prasową Nadala, Hiszpance Estefani Acosta-Rubio, odpowiedzialnej w ATP Tour za kontakt z mediami, pokazałem na moim laptopie zdjęcie zrozpaczonej Annabel. Wyjaśniłem, co się stało i poprosiłem o pomoc. Uśmiech na twarzy Estefani zwiastował dobrą wiadomość i przekonał mnie, że hiszpańskie serca są podobnie miękkie jak polskie. Wkrótce potem, zmierzający jak burza po swój pierwszy tytuł mistrzowski na kortach Flushing Medows Rafael Nadal, składał autograf na koszulce i piłce Annabel Forward. Ze względu na brak miejsca nie sposób opisać wiele innych, podobnych zdarzeń tegorocznej edycji US Open. Ograniczmy się więc do kilku najważniejszych spostrzeżeń czy refleksji, które nie powinny umknąć kibicom tenisa, w tym także tenisa polskiego czy polonijnego.

Polscy kibice cieszyli się w tym roku z udziału dwóch Polaków - Michała Przysiężnego i Łukasza Kubota - w głównym turnieju singla mężczyzn i możliwości zakwalifikowania się do tego turnieju trzeciego polskiego zawodnika Jerzego Janowicza. Wkrótce jednak tę radość przyćmił smutek, będący konsekwencją ich porażek. Łukasz Kubot przegrał w pierwszej rundzie 3-6, 2-6, 6-7 (4). Jego przeciwnikiem był Hiszpan Guillermo Lopez Garcia. Podobny los spotkał Michała Przysiężnego, który uległ 7-5, 6-1, 5-7, 6-7 (5), 0-6 Hiszpanowi Alberto Montanesowi. Ta druga porażka była dla nas szczególnie bolesna, ponieważ Michał po wygraniu dwóch pierwszych setów miał kilka piłek meczowych w czwartym secie i niestety nie był w stanie wygrać tego najważniejszego w meczu punktu i przechylić szali zwycięstwa na swoją korzyść. Jerzy Janowicz nie przebrnął przez II rundę turnieju kwalifikacyjnego, ulegając 7-6 (4), 4-6 Austriakowi Andreasowi Mauerowi.

Nie spełniły oczekiwań siostry Radwańskie. Bardziej usprawiedliwić za brak wysokiej formy należy młodszą z sióstr - Urszulę, która wróciła do gry po dłuższej przerwie, spowodowanej rekonwalescencją po operacji kręgosłupa. Urszula po zaciętej walce przegrała pojedynek II rundy 2-6, 5-7 z Hiszpanką Lourdes Domingues Lino. Rozstawiona na US Open z numerem 9 Agnieszka Radwańska odpadła z turnieju singlowego - również w II rundzie - po porażce 6-2, 1-6, 4-6 z Chinką Shuai Peng. Swój udział w turnieju deblowym Agnieszka wraz z rosyjską partnerką Marią Kirilenko zakończyły w III rundzie, po porażce 4-6, 6-7 (1) z amerykańsko-australijską parą Lisa Raymond/Rennae Stubbs.

Trochę więcej radości przysporzyli nam nasi debliści. Po raz pierwszy w historii tych zawodów mieliśmy trzech polskich zawodnikach w ćwierćfinałach US Open. W pierwszym z nich Mariusz Fyrstenberg i Marcin Matkowski ulegli 3-6, 5-7 amerykańskiej parze, późniejszym zwycięzcom turnieju, braciom Bryans. Łukasz Kubot z austriackim partnerem Oliverem Marachem musieli uznać wyższość znacznie lepiej dysponowanych w tym dniu Argentyńczyków. Eduardo Shwank i Horacio Zaballos wygrali pojedynek o wejście do półfinału 3-6, 6-7 (3). Polskie deblistki Alicja Rosolska i Klaudia Jans postanowiły tym razem na nowojorskim turnieju wystąpić w parach z innymi partnerkami. Niestety, nie przyniosło to pożądanych rezultatów. Alicja z tenisistką z RPA Chanelle Scheepers, odpadły w pierwszej rundzie, przegrywając 3-6, 6-7 (3) z niemiecką parą Julia Goerges/Anna-Lena Groenefeld. Klaudia Jans razem z Rumunką Ediną Golovits w II rundzie przegrały 2-6, 3-6 z rumuńsko-słowacką parą Alexandra Dulgheru/Magdalena Ribarikova.

Polonijni kibice tenisa mieli trochę więcej powodów do radości, obserwując ładną grę polskiej dziewczyny, występującej w barwach Kanady Gabrieli Dabrowski oraz pochodzącego z Kalifornii Daniela Kosakowskiego. Zarówno Daniel jak i Gabriela zakończyli swój udział w juniorskim turnieju singlowym po porażkach w trzeciej rundzie. Daniel przegrał 6-7 (4), 5-7 z Argentyńczykiem Augustynem Velotti, natomiast Gabriela uległa Portorykance Monice Puig 6-7 (3), 1-6. Spore nadzieje polonijni kibice wiązali z występami 16-letniego mieszkańca stanu Illinois, Michaela Redlickiego. Pochodzący z polskiej rodziny młody tenisista, znakomicie zaprezentował się na dwóch ważnych turniejach juniorskich tuż przed US Open. Wygrał mistrzostwo USA w turnieju na kortach ziemnych w Indianapolis oraz turniej na twardych kortach w Kalamazoo, MI. Niestety, na nowojorskim turnieju, mierzącego blisko dwa metry wzrostu naszego rodaka z Illinois spotkał zimny prysznic. Przegrał 3-6, 4-6 swój pojedynek pierwszej rundy z Chorwatem Mate Delicem. Także w turnieju deblowym, w parze z innym amerykańskim juniorem Nickiem Chappellem ulegli 4-6, 2-6 parze niemieckich juniorów Peterowi Hellerowi/Kevinowi Krawietzowi. W turnieju miksta polsko-niemiecka para Mariusz Fyrstenberg/Andrea Petkovic odpadła z zawodów po porażce w pierwszej rundzie 6-7 (3), 6-7 (2) z parą Katerina Srebotnik (SLO)/ Nenad Zimojic (SRB). Drugi mikst z udziałem polskiego tenisisty - Marcin Matkowski (POL)/Olga Govortsova (BLR) zakończył swój udział w turnieju na drugiej rundzie po porażce 4-6, 6-7 (5) z parą Lisa Raymond (USA)/ Wesley Moodie (RSA).

Obserwujący od wielu lat nowojorski turniej kibice, potrafią niewątpliwie wskazać na dwa czy trzy najbardziej emocjonujące mecze dorocznej edycji tych zawodów. Według mojej oceny palmę pierwszeństwa w tej kategorii w tegorocznych zawodach należy przyznać półfinałowemu pojedynkowi pomiędzy Szwajcarem Rogerem Federerem i Serbem Novakiem Djokovicem. Drugim meczem, który nie ustępował dramaturgią i poziomem towarzyszących mu emocji, była hiszpańska „corrida” w czwartej rundzie, jaką zaserwowali nam David Ferrer i Fernando Verdasco. Przegrywający po wyrównanej walce w dwóch setach 0-2 Fernando Verdasco, potrafił odrobić straty i w piątym, decydującym secie zakończonym tajbreakiem wygrać pojedynek 5-7, 6-7 (8), 6-3, 6-3, 7-6 (4). W turnieju pań do tej samej kategorii zaliczyłbym dwa mecze australijskiej tenisistki Samanthy Stosur - wygrany mecz czwartej rundy 6-3, 2-6, 7-6 (2) z Rosjanką Eleną Dementievą oraz przegrany ćwierćfinałowy pojedynek z Belgijką Kim Clijsters 4-6, 7-5, 3-6.

Oceniając występy polskich tenisistów, nie sposób pominąć milczeniem Dunkę, której polskość nie jest przez nikogo kwestionowana, a która w ubiegłym roku po rozegranym pojedynku finałowym podziękowała poprawną, piękną polszczyzną za gorący doping naszych rodaków. Mowa tutaj o Caroline Wozniacki, która w tym roku pod nieobecność Sereny Williams była uważana za jedną z pretendentek do mistrzowskiego tytułu. Rozstawiona na US Open z numerem pierwszym, Caroline przyjechała do NYC bezpośrednio z New Haven, CT, gdzie wygrywając po raz trzeci z rzędu, zapewniła sobie pierwsze miejsce w rywalizacji US Open Series. Gdyby wygrała również turniej w Nowym Jorku wyjechałaby z tego miasta z rekordową nagrodą ponad dwóch milionów dolarów. Stosunkowo łatwe zwycięstwa Caroline nad swoimi przeciwniczkami w pierwszej fazie turnieju wskazywały, że jest ona na najlepszej drodze do osiągnięcia tego celu. Niestety, w półfinałowym pojedynku młoda Dunka trafiła na ... rosyjskie „schody”. Vera Zvonareva w przekonywujący sposób zrewanżowała się Caroline za porażkę na turnieju w Montrealu oraz w kończącym sezon 2009 turnieju w Doha. Zwycięstwo Very 6-4, 6-3 było w pełni zasłużone. Występująca również w turnieju deblowym 20-letnia Dunka, w parze ze słowacką tenisistką Danielą Hantuchovą odpadły w II rundzie, przegrywając 6-7 (3), 4-6 z amerykańską parą Bethanie Mattek-Sands/Meghann Shaughnessy.

Spore zainteresowanie światowych mediów ze względu na polityczny aspekt tego wydarzenia wywołał udział w tegorocznym turnieju deblowym mężczyzn hindusko - pakistańskiej pary Rohan Bopanna (IND)/Aisam-Ul-Haq Quereshi (PAK). Hindus z muzułmaninem dotarli aż do finału, gdzie po bardzo wyrównanej grze ulegli w dwóch setach zakończonych dramatycznymi tajbrekami 6-7 (5), 6-7 (4) Amerykanom - braciom Bryans. Mike Bryans na konferencji prasowej podkreślił, że to, co robią razem Hindus Bopanna i Pakistańczyk Quershi jest znacznie bardziej ważne, niż zwycięstwo w wielkoszlemowym turnieju US Open. Zarówno Rohan Bopanna jak i Aisam-Ul-Haq Quereshi wielokrotnie przy różnych okazjach podkreślali, że swoim przykładem próbują promować pokój przez sport. Sport potrafi dotrzeć do miejsc, które są niedostępne dla polityków czy religii. Sport jest ponad religią czy polityką. Nieznana dotychczas w innych sportach kooperacja Hindusa Bopanny z muzułmańskim Pakistańczykiem Quereshim wywołała niespotykane dotychczas wśród tych zwaśnionych społeczności zjawisko wspólnego, solidarnego kibicowania. Liczne rzesze obu grup narodowych tłumnie przybywały na stadiony tenisowe US Open, aby razem cieszyć się ze zwycięstw Indo-Pak Expresu. Zdarzeniem bez precedensu było wspólne pojawienie się na kilku meczach hindusko-pakistańskiej pary ambasadorów obu krajów, akredytowanych przy ONZ. Krótkie wystąpienie pakistańskiego tenisisty po zakończonym meczu finałowym spotkało się z owacyjnym przyjęciem przez nowojorską publiczność. „Od czasu 11 września 2001, za każdym razem jak przylatuję do Stanów Zjednoczonych lub innego zachodniego kraju, odnoszę wrażenie, że macie złe wyobrażenie o Pakistanie, traktując go jako naród terrorystów. Chciałbym oświadczyć, że jesteśmy bardzo przyjacielskimi, kochającymi i troszczącymi się o innych ludźmi. Chcemy pokoju na tym świecie tak samo jak Amerykanie i reszta świata. Wszyscy jesteśmy po tej samej stronie. Myślę, że można znaleźć ekstremistów w każdej religii, ale z ich powodu nie można osądzać całego kraju jako naród terrorystów. Chciałbym przesłać wam tę wiadomość jako Pakistańczyk” - zakończył swoje wystąpienie Aisam-Ul-Haq Quereshi.

Nowszy Starszy

Inne artykuły w kategorii Sport

Pozostałe kategorie tego artykułu: · Świat · Polonia na świecie

Skomentuj artykuł w Hydeparku Polonii

Dodaj swoją opinię do komentarzy jako pierwszy!

Imię:
Komentarz:
Dodaj komentarz

Najnowsze artykuły

Magazyn w sieci

Hydepark Polonii

Anita
25 maj, 06:36
No to teraz mam zagwozdkę czy lepszy będzie ekspres do kawy saeco czy de longhi ale na pewno [...]»
Marek
21 maj, 03:04
Chwilówki nie są złym rozwiązaniem pod warunkiem że przestrzegamy okresu na jakie są udzielane. Wiele firm oferuje pierwszą [...]»
Kate Igor
19 maj, 04:57
Dziękuję panu dr Isikolo za prawdziwe czary. Natknąłem się na wiele świadectw zeznań DR ISIKOLO rzucającego zaklęcia voodoo [...]»

Najczęściej...