Podziel się   

Sport Pokaż wszystkie »

Opublikowany: 2015-07-22 17:03:47 · Czytany 3406 razy · 0 komentarzy
Nowszy Starszy

Polska rowerowa

Michał Kwiatkowski (Fot: Internet)

Choć do otwarcia 72. Tour de Pologne pozostało jeszcze trochę czasu, to już wiadomo, że kolarze będą mieli do przejechania1076 km. Start nastąpi 2 sierpnia br. przy stołecznym Stadionie Narodowym, do mety na Krakowskim Rynku zawodnicy dotrą 8 sierpnia. Po drodze będą jeszcze: Dąbrowa Górnicza, Katowice, Nowy Sącz i Zakopane. Dyrektor wyścigu, znany kolarz Czesław Lang podczas ostatniej konferencji prasowej w h. Marriott ujawnił, że przygotowania do tej wielkiej imprezy sportowej idą pełną parą. „Dajemy piękną trasę, która powstaje dzięki gospodarzom miast i sponsorom. Mamy góry, mamy emocje. Problem w tym, czy wezmą z nami udział dwaj najlepsi obecnie polscy kolarze: Rafał Majka i Michał Kwiatkowski”.

Obaj bardzo tego chcą, lecz dużo zależy od zawodowych zespołów, w których występują. Kwiatkowski powiedział, że jeżeli po wyścigu Tour de France nie będzie zbyt „wypompowany”, to oczywiście pojedzie, tym bardziej, że bardzo chciałby wziąć udział w ataku na Gliczarów, jego rodzinną miejscowość. Majka z kolei wyjaśniał, że jeżeli tylko wszystko w wyścigach Vuelta a Espana i Tour de France przebiegnie pomyślnie, to jego start w Polsce będzie prawie pewny. „Ostatnio ponad cztery miesiące nie byłem w domu, trochę odpocznę i znów ruszam na obóz treningowy w górach. Muszę się dobrze przygotować, bo chcę być mocny w obu tych wyścigach” – podkreślił.

Jest okazja, żeby przypomnieć, że wyścigi rowerowe mają w Polsce swoją tradycję. Był tzw. Wyścig Pokoju, który po raz pierwszy wystartował w roku 1948. Przez lata był imprezą niezwykłą – z jednej strony polityczną, tak, jak polityczny był wówczas cały sport w tej części Europy. Sportowcy brali udział w pochodach pierwszomajowych i zachęcali lud pracujący miast i wsi do wytężonej pracy. Jednocześnie Wyścig Pokoju był imprezą sportową na najwyższym poziomie. W amatorskim kolarstwie w tym czasie – tak, tak było! – nie miał konkurencji. Tysiące milicjantów warowało na przecznicach, bocznych dróżkach, ścieżynkach, pilnując porządku. Oby tylko nikt z tłumu nie podbił zawodnikom oka…

Apogeum popularności Wyścigu Pokoju przypadło na lata 50. i 60. Królowało wtedy radio, telewizja była jeszcze w powijakach. W latach 70. euforia była już odrobinę mniejsza. Sporo osób wolało oglądać rywalizację wygodnie, przed telewizorem. Ale stadiony nadal były przepełnione, a ulice zatłoczone.

Warto też wspomnieć o trzech wybitnych polskich kolarzach z tego okresu. W roku 1956 triumfował Stanisław Królak. W nagrodę otrzymał najnowszy motocykl marki Jawa, który błyskawicznie sprzedał, a pieniądze podzielił między wszystkich reprezentantów. Podczas spotkań z kibicami zawsze pojawiał się temat „pompki” jako broni używanej w kolarskiej wojnie polsko-ruskiej. W latach 1948-1972 cztery razy wygrywał Ryszard Szurkowski, po dziś dzień uznawany za najlepszego kolarza w historii. Zwyciężał trzykrotnie w 1970 i 1972 roku, a raz, debiutując w 1969 roku, był drugi. W roku 1973 w Barcelonie został mistrzem świata.

Trzecim tytanem polskich szos był Stanisław Szozda, który w 1974 roku zwyciężył w klasyfikacji końcowej wyścigu, wygrywając po drodze sześć etapów. Nie było na niego sposobu. Na finiszu szóstego odcinka Rosjanin, Walery Lichaczew, próbował rozwiązań siłowych, o czym Szozda natychmiast poinformował, mówiąc do mikrofonu o sportowcach, którzy jeżdżą jak bandyci. Wówczas, chociaż zawodnik radziecki pierwszy przejechał metę, sędziowie przyznali zwycięstwo Szoździe. Sprawiedliwości stało się zadość. We wrześniu 1973 roku w Barcelonie zajął też drugą pozycję w mistrzostwach świata.

Zarówno po Wyścigu Pokoju, jak i po komunizmie, pozostały już tylko wspomnienia, jednakże ściganie się na rowerze pozostaje wciąż aktualną dyscypliną. I choć najważniejsza  jest dziś zawodowa impreza Tour de Pologne, to jednak obok niej natworzyło się w kraju wiele innych maratonów kolarskich i pomniejszych wyścigów z udziałem zawodowców i amatorów. Rower stał się popularny jak kopana piłka. Jeżdżą dzieci, młodzież, dorośli, nawet dziadkowie. Co prawda przybyło trochę ścieżek rowerowych, lecz tylko trochę, bo na miejskich chodnikach i szosach wciąż dominują oni, rowerzyści, co tak naprawdę świadczy tylko o tym, że pęd do uprawiania tego  ze wszech miar zdrowego sportu jest coraz większy.

Dowodzi tego również wzrost sprzedaży rowerów w kraju, sięgający 20 proc. rocznie. Na tysiąc mieszkańców przypada ich średnio 300-350 sztuk (na Zachodzie600, aw Danii i Holandii nawet 900). Dominują  modele turystyczne i crossowe, gdzie ceny kształtują  się w granicach 2,5-4,5 tys. złotych. Lecz te popularne, zwłaszcza używane, można nabyć już nawet za około 1000 złotych.

Niestety Polsce na rowerach się nie tylko jeździ, lecz także się je – jak wszędzie zresztą – kradnie. Wstydliwa policyjna statystyka wskazuje, że rocznie ginie ich 20 tys., lecz jak twierdzą niektórzy, może to być tylko część prawdy, ponieważ nie wszyscy właściciele, którym jednoślad buchnięto, są skorzy taki fakt od razu zgłaszać policji. Niektórzy wątpią, czy w ogóle zdecyduje się takim drobiazgiem zawracać sobie głowę (ma już co robić ze złodziejami aut), a innym zwyczajnie się nie chce. Stąd ta cyfra może być nawet kilka razy wyższa.

Ale uwaga! Są wśród marginesu nawet tacy, którzy wyspecjalizowali się już w zarabianiu na złodziejach. Pracują na tzw. wabika. Stawiają rower, często „wypasiony”, z zabezpieczeniem lub bez, blisko banku, sklepu, marketu – gdzie spory ruch – i z ukrycia obserwują, czy „ryba weźmie”. Ponieważ zaś amatorów łatwej zdobyczy nie brakuje, jest mur-beton pewne, że któryś z nich po takie cacko ruszy. I w momencie, kiedy taki nagrzany ptaszek ów podstawiony bicykl dosiada, z nagła ruszają oni, by złapać go na gorącym uczynku. I strasząc rozdygotanego jegomościa, że zawiadomią policję, proponują mu tzw. „wykupienie”, które czasem kosztuje 500 i więcej złotych. Lecz ponieważ dzień długi, to takich ukartowanych zachęt zdarza im się więcej, przez co zarobek zwyżkuje. Proceder kwitnie.

Źródło: Informator Warszawski

Nowszy Starszy

Inne artykuły w kategorii Sport

Pozostałe kategorie tego artykułu: · Polonia na świecie · Polska · Tradycje i zwyczaje

Skomentuj artykuł w Hydeparku Polonii

Dodaj swoją opinię do komentarzy jako pierwszy!

Imię:
Komentarz:
Dodaj komentarz

Najnowsze artykuły

Magazyn w sieci

Hydepark Polonii

Anita
25 maj, 06:36
No to teraz mam zagwozdkę czy lepszy będzie ekspres do kawy saeco czy de longhi ale na pewno [...]»
Marek
21 maj, 03:04
Chwilówki nie są złym rozwiązaniem pod warunkiem że przestrzegamy okresu na jakie są udzielane. Wiele firm oferuje pierwszą [...]»
Kate Igor
19 maj, 04:57
Dziękuję panu dr Isikolo za prawdziwe czary. Natknąłem się na wiele świadectw zeznań DR ISIKOLO rzucającego zaklęcia voodoo [...]»

Najczęściej...