Podziel się   

Zdrowie i uroda Pokaż wszystkie »

Wydanie 2012-10 · Opublikowany: 2013-01-16 10:09:31 · Czytany 4355 razy
Nowszy Starszy

Sztuczne serce dla dzieci!

Dr Jan Sarna (fot. Mariusz Jakubowski)

Z pomysłodawcą projektu Janem Sarną – dyrektorem generalnym Fundacji Rozwoju Kardiochirurgii im. prof. Zbigniewa Religi – specjalnie dla magazynu „Polonia” rozmawia Wioleta Wanat.

Fundacja Rozwoju Kardiochirurgii im. prof. Zbigniewa Religi została założona w 1991 r. z inicjatywy samego prof. Religi. Misją Fundacji jest wspieranie rozwoju polskiej kardiochirurgii oraz wprowadzanie do praktyki klinicznej nowoczesnych technik i technologii w zakresie leczenia serca. Główne kierunki badawcze to prace nad protezami serca i zastawek serca oraz badania w zakresie robotyki medycznej i bioinżynierii. W Fundacji funkcjonuje bank tkanek, w którym opracowywane są zastawki serca, rogówki, ścięgna i opatrunki ze skóry. Fundacja realizuje również program szkoleniowo-stypendialny dla kadr medycznych z Polski i zagranicy. Fundacja jest koordynatorem i współwykonawcą Programu Wieloletniego „Polskie Sztuczne Serce”.

Wioleta Wanat – Przygotowujecie się do inauguracji nowego projektu, którym jest stworzenie sztucznego serca dla dzieci. Jest to wielka nowość na światową skalę. Proszę coś więcej o tym opowiedzieć.

Jan Sarna – Mówimy tutaj o konstrukcji sztucznej protezy serca dla dzieci. Takie pozaustrojowe protezy serca już istnieją. Produkowane są w Berlinie. Korzystając z doświadczeń w konstrukcji polskiego prototypu pomp wirowych, doszliśmy do wniosku, że możemy je wykorzystać w pracach nad protezą pompy wirowej dla dzieci. Takiej konstrukcji, z takim przeznaczeniem, do tej pory nikt jeszcze nie stworzył.

W.W. – Co to jest za urządzenie i jak miałoby wyglądać?

J.S. – Pompa wirowa to urządzenie o wielkości paczki zapałek. Stosowana jest na świecie mniej więcej od trzech lat. Wszczepiona została ponad tysiącowi pacjentów.

W.W. – Jak się stosuje takie urządzenia i jak działa ta metoda?

J.S. – Ostatnimi czasy nastąpiła eksplozja dobrych opinii na temat tej metody leczenia. Dokonano pierwszych operacji tą metodą i świat się nią zachwycił. Stwierdzono, że jest bardzo progresywna. Podam przykład: w 1960 roku, w Atlancie, pewien mało znany chirurg ze szpitala komunalnego w Buenos Aires ogłosił wykonanie operacji pomostowania naczyń wieńcowych, znanej jako bypassy. Ta metoda leczenia operacyjnego okazała się tak dobra, że natychmiast się przyjęła. Taka sama sytuacja jest z pompami wirowymi.

W.W. – Czy w Polsce jest dużo pacjentów, którzy są leczeni tą metodą?

J.S. – W Polsce mamy czterech takich pacjentów. Leczeni byli w Śląskim Centrum Chorób Serca w Zabrzu i w Instytucie Kardiologii w Aninie przy użyciu amerykańskich pomp wirowych, kupionych w USA ze środków „Programu Polskie Sztuczne Serce”.

W.W. – Na czym polega ta metoda?

J.S. – W grupie pacjentów oczekujących na przeszczep niektórzy nie mogą czekać długo, bo mają zbyt zniszczone serce. Przeszczep musi być wykonany natychmiast. W takich sytuacjach stosuje się sztuczną, pozaustrojową protezę serca, czyli urządzenie, które nie zastępuje serca biologicznego, ale przejmuje jego funkcje na czas oczekiwania na transplantację. Trwa to miesiąc, rok, półtora – dopóki nie znajdzie się dawca. Proteza serca pracuje w zestawie ze sterownikiem, który waży około 100 kg i jest wielkości małej szafy. Pacjent musi więc być w szpitalu. Może się poruszać, spacerować, ale nie może wyjść do domu. Za kilka miesięcy będziemy mieć sterownik walizkowy, przenośny, o wadze około 18 kg, dużo bardziej komfortowy dla pacjenta.

Z kolei pompa wirowa jest wszczepiana podskórnie. Pacjenci mogą latami czekać na przeszczep poza szpitalem, prowadząc normalne życie. Są tacy, którzy od dwóch lat mają wszczepione pompy wirowe, co jest na tyle komfortowe, że chorzy nie chcą już słyszeć o przeszczepie serca.

W.W. – Czy tak można żyć?

J.S. – Oni żyją. Jak długo jeszcze – nie potrafię powiedzieć. Wiedza na temat pomp wirowych jest świeża i obejmuje dość krótki okres zastosowań.

W.W. – Czy nie uważa Pan, że są oni pewnego rodzaju „królikami doświadczalnymi”?

J.S. – Nowe metody leczenia mają to do siebie, że zawsze wymagają weryfikacji i sprawdzenia. Tak było, jest i będzie. Gdyby nie było coraz nowocześniejszych metod leczenia i ludzi skłonnych do tego, by u nich te metody zastosować, to nie byłoby postępu w medycynie.

W.W. – Czyli pompa wirowa jest etapem przejściowym, który prowadzi do przeszczepu serca, podtrzymując w tym czasie pacjenta przy życiu?

J.S. – Trudno powiedzieć, czy jest to tylko etap przejściowy. Jak już wspomniałem, wiedza na ten temat jest bardzo świeża.

W.W. – Kiedy przeprowadzono w Polsce pierwszy zabieg z pompą wirową?

J.S. – W grudniu 2009 i 2010 roku. Przeprowadzono cztery takie zabiegi u pacjentów w Śląskim Centrum Chorób Serca w Zabrzu i w Instytucie Kardiologii w Warszawie.

W.W. – Na jakiej zasadzie byli dobierani pacjenci?

J.S. – Pacjenci zostali dobrani według wskazań medycznych. Tutaj nie ma innych kryteriów.

W.W. – Czy ta pompa wspiera biologiczne serce?

J.S. – Raczej przejmuje jego funkcję. Niewykluczone jednak, że z pompą wirową może być tak, jak z protezami pozaustrojowymi, o których wspomniałem wcześniej. Mamy pacjentów, u których pozaustrojowe protezy serca, wszczepione, by utrzymać chorego przy życiu na czas oczekiwania na transplantację, spełniły funkcję niezaplanowaną, doprowadzając do regeneracji serca. To dodatkowa korzyść, którą przyniosło samo życie.

W.W. – Czy takiej regeneracji może ulec nawet ta część pozawałowa?

J.S. – Jak powiedziałem, są pacjenci u których serce zregenerowało się po wszczepieniu pozaustrojowych protez mechanicznych, a więc z klinik kardiochirurgii wracają do domu z własnym, zdrowym sercem. Są takie przypadki, gdy kardiochirurdzy w Śląskim Centrum Chorób Serca w Zabrzu, w Instytucie Kardiologii w Warszawie czy w klinice w Gdańsku z góry zakładają, że wszczepią protezy po to, aby je usunąć, gdy serce się zregeneruje. Celem nie jest tu więc transplantacja serca, lecz jego regeneracja.

W.W. – Ile do tej pory przeprowadzono takich zabiegów w Polsce?

J.S. – Z użyciem sztucznych protez serca około 260-280. To dość bogate doświadczenie. Takie zabiegi przeprowadza się głównie w tych trzech ośrodkach, o których wcześniej wspominałem. Tam mają odpowiedni personel i doświadczenie w tej dziedzinie.

W.W. – Czy w taki sam sposób będzie działało sztuczne serce dla dzieci?

J.S. – Mówimy o protezach dla dzieci w dwóch postaciach. Pierwsza z nich to skonstruowana u nas pozaustrojowa proteza serca, która będzie wszczepiana na zewnątrz ciała pacjenta. Jej prototyp mamy już opracowany. Teraz trzeba go tylko doskonalić. Przed nami eksperymenty na zwierzętach, komisje kwalifikacyjne i opracowanie technologii wytwarzania, czyli część wdrożeniowa. Mamy nadzieję, że już wkrótce proteza ta znajdzie zastosowanie praktyczne i będzie dostępna w warunkach szpitalnych. Przeznaczona będzie dla dzieci w wieku szkolnym, o masie ciała 20-40 kg. Chcemy też opracować dwa dodatkowe rozmiary – dla dzieci o wadze od 5-10 kg oraz 10-20 kg. Druga postać protez to wewnątrzustrojowe pompy wirowe.

W.W. – Skąd taki pomysł?

J.S. – To całkowicie nowa myśl, która przyszła nam do głowy niedawno. To na razie tylko idea. Po opracowaniu prototypu pompy wirowej dla dorosłych, który jest już prawie na ukończeniu, pomyśleliśmy, że skoro mamy doświadczenie, ludzi i możliwości, to warto pójść krok dalej i opracować coś takiego dla dzieci.

W.W. – Jakie będą koszty?

J.S. – Mówimy tutaj o kilku latach pracy i kilku milionach złotych. Czy to dużo, czy mało? Zależy do czego to porównać. W Polsce jest gra komputerowa „Wiedźmin”. Budżet na jej opracowanie wyniósł 30 milionów złotych. To tyle, ile budżet całego rządowego „Programu Polskie Sztuczne Serce”. Czyli jedna gra komputerowa pochłonęła 30 milionów, a my na opracowanie protezy dla dzieci potrzebujemy zaledwie 3 miliony złotych, a więc dziesięć razy mniej.

W.W. – Jest to szczytna idea, którą można wprowadzić już w etap eksperymentu. Ponieważ  Wasze działania są eksperymentem, to nie możecie uzyskać pieniędzy z budżetu państwa. Potrzebujecie środków i wsparcia innych. Jak chcecie zdobyć te pieniądze?

J.S. – Potrzebujemy wsparcia ludzi lub fundacji, wszystkich, którzy na ten szczytny cel chcieliby przekazać jakieś datki. Prosimy również o pomoc Polonię amerykańską.

W.W. – Jak chciałby Pan przekonać ludzi do Waszego projektu?

J.S. – Mam podwójny argument. Nie tylko ten charytatywny, gdzie odwołujemy się do dobrego serca, ale drugi – być może jeszcze ważniejszy: proszę nam pomóc, bo jesteśmy wspaniali i chcemy zawojować świat, a mamy ku temu szanse. Poprzez wsparcie naszego projektu można dowartościować swoje ego, zyskać świadomość, że uczestniczy się w prekursorskim dziele, w czymś niezwykłym. Jest się lepszym, bo pomaga się innym. Gdy już wkrótce pierwsze dziecko będzie zdrowe, bo skorzysta z naszych protez, będzie można powiedzieć: to też moja zasługa – przekazałem środki na ten szczytny cel i jestem z tego dumny.

W.W. – Jak ludzie mogą wpłacać pieniądze na Fundację?

J.S. – W różny sposób. Mogą przesyłać darowizny lub dokonywać odpisu 1% podatku PIT (mówię tutaj o Polakach mieszkających w Polsce). Mogą nas również wspierać firmy i pokazywać to w swoich materiałach reklamowych, na stronach internetowych czy w artykułach promocyjnych. Wtedy podpisujemy umowę marketingową i pobieramy określone środki pieniężne, które przekazujemy Fundacji. A zatem firma, budując swój profil prospołeczny, może nas wspierać w sposób formalny, z korzyścią marketingową dla siebie. Wszystkie informacje znajdziecie Państwo na stronie internetowej Fundacji: www.frk.pl. Zapraszamy. A jeśli nasz projekt wzbudzi jakiekolwiek zainteresowanie z Państwa strony, to gotowi jesteśmy spotkać się z Państwem w Chicago i przedstawić szczegóły.

W.W. – Dziękuję za rozmowę.

--

Zachęcam naszych Rodaków mieszkających w Chicago i na przedmieściach, aby zainteresowali się wyżej przedstawionym tematem i zaczęli aktywnie uczestniczyć we wspieraniu tego prekursorskiego i niezwykłego przedsięwzięcia. Proszę o kontakt z magazynem „Polonia” lub Fundacją Rozwoju Kardiochirurgii im. prof. Zbigniewa Religi w Zabrzu.

Fundacja Rozwoju Kardiochirurgii im. prof. Zbigniewa Religi
ul. Wolności 345a, 41-800 Zabrze
NIP: 648-10-29-255, Regon: 271-555 – 096
Numer konta: Bank Pekao S.A. O/Zabrze, Plac Warszawski 9, Zabrze
nr 13 1240 4849 1111 0000 5347 8243
nr 47 1240 4849 1111 0000 5343 4757

W przypadku przelewów wykonywanych z zagranicy przed numerem konta należy wpisać symbol: PL oraz podać kod: SWIFT (BIC): PKOPPLPW

Informacje w Internecie: www.frk.pl
Telefon-Centrala tel.: +48 32 373-56-00
Sekretariat tel.: +48 32/ 373-56-01, fax: +48 32/ 373-56-77, e-mail: sekretariat@frk.pl

Nowszy Starszy

Inne artykuły w kategorii Zdrowie i uroda

Komentarze do tego materiału zostały wyłączone.

Najnowsze artykuły

Magazyn w sieci

Hydepark Polonii

Anita
25 maj, 06:36
No to teraz mam zagwozdkę czy lepszy będzie ekspres do kawy saeco czy de longhi ale na pewno [...]»
Marek
21 maj, 03:04
Chwilówki nie są złym rozwiązaniem pod warunkiem że przestrzegamy okresu na jakie są udzielane. Wiele firm oferuje pierwszą [...]»
Kate Igor
19 maj, 04:57
Dziękuję panu dr Isikolo za prawdziwe czary. Natknąłem się na wiele świadectw zeznań DR ISIKOLO rzucającego zaklęcia voodoo [...]»

Najczęściej...