Podziel się   

Felietony Pokaż wszystkie »

Wydanie 2011-05 · Opublikowany: 2011-06-27 14:37:20 · Czytany 4221 razy · 0 komentarzy
Nowszy Starszy

Dlaczego wycięto brzozowy las koło Smoleńska?

Niedawno Polska Prokuratura Wojskowa oświadczyła, że nie widzi żadnych przesłanek, aby katastrofę pod Smoleńskiem tłumaczyć zamachem. Oczywiście, prokuratura nie ma też dowodów, że nie było zamachu. Jestem pewien, że prokuratura nie ma też dowodów, że krasnoludki nie istnieją, i że gdzieś we wszechświecie żyją istoty podobne do ludzi. Prokuratura, MAK i wszystkie inne komisje na świecie nie mogą ani potwierdzić, ani zaprzeczyć istnieniu wymyślonych fenomenów. Ale sam fakt, że nie jesteśmy w stanie logicznie zaprzeczyć istnieniu krasnoludków i ufoludków nie oznacza, że krasnoludki i ufoludki istnieją. Nie musimy udowadniać, że nie jesteśmy wielbłądami. To odwrócenie logiki. W logicznym rozpatrywaniu rzeczywistości dobrą dyscypliną, trzymającą na wodzy naszą wyobraźnię, jest powstrzymanie się od mnożenia bytów ponad ich potrzebę. Koncepcje i scenariusze, którym nie można zaprzeczyć, ani których nie można potwierdzić – nie istnieją.

Zwykły wypadek samochodowy rekonstruuje się, wiedząc, że nie wszystko można dokładnie wyjaśnić. A przecież i w wypadku samochodowym – gdy ktoś nagle zjechał z drogi, uderzył w drzewo i zginął na miejscu – można teoretycznie zgłosić różne wątpliwości, sugerując nawet zamach. I w zwykłym wypadku samochodowym mogła brać udział grupa terrorystyczna obcego państwa, Rosji, Izraela, albo zamachowcy nasłani przez politycznych przeciwników. I proszę teraz udowodnić, że tak nie było. Proszę udowodnić, że nie użyto tajnej broni, proszę udowodnić, że Rosjanie nie maczali w tym palców. Proszę udowodnić, że nawet najbardziej fantastyczna koncepcja konspiracyjna jest nieprawdziwa. Proszę udowodnić, że krasnoludki nie istnieją. Jeżeli nie ma takiego dowodu, to krasnoludki istnieją, albo przynajmniej nie można wykluczyć ich istnienia. Oto logika zwolenników konspiracji.

Niedawno rozmawiałem ze znajomym, wykształconym człowiekiem, z którym zaraz pokłóciłem się o Smoleńsk. Przez chwilę przekonywaliśmy się wzajemnie o swoich racjach, a w pewnym momencie on rzucił we mnie ciężkim argumentem: „Słuchaj – mówi – jeżeli Rosjanie nie mają z tym nic wspólnego, to czemu wycięto las brzozowy, gdzie doszło do tragedii?!” Zatkało mnie. Po prostu nie wiedziałem, co powiedzieć. Na taki argument nic nie można odpowiedzieć, gdyż argument ten odwołuje się do emocji, a nie logiki. Fakt, że wycięto kilka brzóz w okolicy jest dla niego niezbitym dowodem na winę Rosji. „Albo dlaczego nie dostaliśmy jeszcze szczątków samolotu?” „Nie wiem” – odpowiedziałem. „A widzisz” – mówi znajomy.

Ale czy to są przesłanki na istnienie innego wytłumaczenia niż wypadek? Nie. To, że wycięto kilka brzóz w tej okolicy rok po wypadku, nic nie znaczy. To, że szczątki samolotu nadal znajdują się na terenie Rosji nie wyjaśnia w żaden sposób przyczyn tragedii. Są to tylko powypadkowe okoliczności, nie dające żadnych logicznych przesłanek, aby dostrzec za nimi ukrywający się, misternie uknuty plan zamachu. Słyszałem niedawno żal, że prezydent Rosji Miedwiediew nie złożył kondolencji pani Marcie Kaczyńskiej, córce zmarłego tragicznie Lecha Kaczyńskiego. To przykre. Powinien to zrobić. Ale czy to sugeruje jakieś powiązanie z wypadkiem? Ani trochę. Słyszałem, że czarne skrzynki nadal pozostają na terenie Rosji. Ale przy ich odczytywaniu byli obecni polscy eksperci i to w sporej liczbie. Czy to jest przesłanka, że był zamach? Nie.

Ale jeżeli ktoś zapyta mnie, czy jednak nie istnieje mała szansa, że dokonano zamachu – odpowiem, że tak. Tak samo, jak przypuszczenie, że żyją krasnoludki. Człowiek musi interpretować zdarzenia w sposób logiczny, który nie zawsze prowadzi do wyjaśnienia wszystkiego, ale sama tylko wiara w wyjaśnianiu katastrof samolotowych pozwala uznać, że wycięcie brzóz albo pominięcie Marty Kaczyńskiej podczas składania kondolencji jest dowodem na zamach. Wierze bowiem nie potrzeba żadnych dowodów. Wystarczy wycięty las brzozowy, albo fakt, że dziadek jednego z kontrolerów na wieży był członkiem NKWD.

Niedawno byłem w polskim sklepie w okolicach Chicago. Sprzedawano tam koszulki z napisami połączonymi czarnymi liniami: „Katyń”, a niżej „Smoleńsk”. Tak jakby jedno wypływało z drugiego. Świetny, chwytliwy pomysł i pewnie koszulki się sprzedają. Gdy logika zawodzi i pozostaje tylko wiara, to można wszystko człowiekowi wmówić: że rosyjskie śledzie mają zatruć Polaków, że Tusk chce przyłączyć Polskę do Rosji, że istnieją krasnoludki i że Smoleńsk to kontynuacja Katynia. Na stereotypach można zarobić. Podobnie jak na zbiorowym poczuciu krzywdy.

Nowszy Starszy

Inne artykuły w kategorii Felietony

Pozostałe kategorie tego artykułu: · Polska · Świat · Historia

Skomentuj artykuł w Hydeparku Polonii

Dodaj swoją opinię do komentarzy jako pierwszy!

Imię:
Komentarz:
Dodaj komentarz

Najnowsze artykuły

Magazyn w sieci

Hydepark Polonii

Marek
21 maj, 03:04
Chwilówki nie są złym rozwiązaniem pod warunkiem że przestrzegamy okresu na jakie są udzielane. Wiele firm oferuje pierwszą [...]»
Kate Igor
19 maj, 04:57
Dziękuję panu dr Isikolo za prawdziwe czary. Natknąłem się na wiele świadectw zeznań DR ISIKOLO rzucającego zaklęcia voodoo [...]»
Renata.37
17 maj, 06:27
Odkryłam jogę dość późno ale może to i lepiej bo teraz mam sprawdzone sposoby na walkę z bólem [...]»

Najczęściej...