Podziel się   

Polonia na świecie Pokaż wszystkie »

Opublikowany: 2012-07-02 08:44:17 · Czytany 4333 razy · 1 komentarz
Nowszy Starszy

Wyświęcenie pierwszego na Litwie hospicjum

Ulice Wilna (żródło: Internet)

Usłyszałam o siostrze Michaeli Rak dwa lata temu, na deskach sceny mrągowskiego Festiwalu Kultury Kresowej.
„Nadzieja idzie prosto do Ostrej Bramy na kolanach... błaga o dar serca. Spróbujmy pójść za nią. To nadzieja dla utworzenia hospicjum w Wilnie – tam nie ma żadnego" – taki apel do rodaków z całego świata wygłaszała Anna Adamowicz, „Ciotka Franukowa Kresowianka"

Mam przyjemność opowiedzieć o szczytnej idei, która weszła dziś w życie. Dzięki pomocy wielu ludzi, po latach zmagań powstało pierwsze na Litwie hospicjum, na którego frontonie powiewały flagi 9 państw zaangażowanych w jego stworzenie.

W niemal 98. rocznicę święceń kapłańskich bł. ks. Michała Sopoćko, przypadającą w święto Niepokalanego Serca Najświętszej Marii Panny, w Wilnie przy ul. Rasų 4a wyświęcone zostało pierwsze na Litwie hospicjum dla chorych na raka. Nikt z obecnych na uroczystości (a było wraz z księżmi wolontariuszami z okolicznych parafii chyba około tysiąca osób) nie wątpił, że dopisująca tego dnia piękna pogoda była kolejnym darem Opatrzności.

Prawie trzy lata zmagań z różnego rodzaju urzędami, problemami finansowymi, a wreszcie – z własnymi słabościami – dla siostry Michaeli Rak minęły niczym jeden dzień. Było w tym okresie wiele wydarzeń i przeżyć: zarówno chwile uniesień i radości, jak i wielkich rozczarowań, kiedy zdawało się, że grunt usuwa się spod nóg. Siostra nie ugięła się, konsekwentnie dążyła do celu wiedząc, że dobry Bóg ją w tym wspiera. Wierzyła, że to zamysł i plan Boży, w którym jest ona tylko narzędziem i trzeba przyznać, że okazała się narzędziem bardzo sprawnym. Św. Paweł mówił, że moc w słabości się hartuje – tym razem Bóg również wybrał słabą płeć, dzięki czemu powstało wielkie dzieło.

Na podwórzu klasztornym, gdzie miała się odbyć cała uroczystość, wisiały flagi dziewięciu państw, które w różny sposób wspierały finansowo wileńskie hospicjum. Tu też widniało duże logo: serce, a w nim kontury domu. Biegali wolontariusze, by tu i ówdzie coś poprawić, sprawdzić mikrofony itp. – Dla chorych na raka każdy dzień jest powolnym umieraniem. Hospicjum pomaga tym ludziom żyć pełnią życia i cieszyć się każdym promieniem słońca, pomimo wielu trudów. Tworzy swego rodzaju dom pełen opieki, serdeczności, dobra i miłości. Właśnie tym hospicjum pragnie otulić każdego chorego aż do ostatniego jego tchnienia. Wielkiego dzieła dokonał Bóg. Alleluja – powiedziała dziennikarzom siostra Michaela Rak.

Na sukces złożyło się niby niewiele: 3 lata remontów od podstaw, kiedy to niemal od świtu do zmierzchu pracowały koparki, wiertarki, warczały samochody i inne niezbędne urządzenia. Tylko trzy lata wielkiego napięcia: jak rozwiązać ten lub inny problem, skąd wziąć pieniądze. Nie zabrakło chwil drobnych załamań i bezsennych nocy, ale siostry Zgromadzenia Jezusa Miłosiernego ani przez chwilę nie zwątpiły w opiekę i miłosierdzie swojego opiekuna.

Urządzenie hospicjum kosztowało 4 mln litów, bez jakiegokolwiek dofinansowania ze strony państwa. Pieniądze zebrano dzięki organizacjom międzynarodowym, ludziom biznesu i poszczególnym darczyńcom, drobnym ofiarodawcom i wolontariuszom, których na co dzień pracuje tu ok. 70. – Generalnie nie sposób wymienić wszystkich darczyńców, ale nie mogę pominąć naszego największego dobroczyńcy, Vala Conlon, którego Fundacja „Pomóżcie nam otrzeć łzy" ofiarowała Wileńskiemu Hospicjum aż 2 mln litów. Nie sposób nie wspomnieć też mera rejonu solecznickiego, Zdzisława Palewicza, który zadbał o krzesła, nagłośnienie i wiele innych niezbędnych rzeczy – mówi siostra Michaela.

Na uroczystość wyświęcenia przybyło także małżeństwo z Polski – znany tenor Marek Torzewski wraz z żoną Barbarą, którzy od lat pomagają najbardziej potrzebującym, organizując charytatywne koncerty. Z siostrą Michaelą zapoznali się w roku 2003. Ponoć nic tak nie „chwyta" za serce, jak spotkanie z ludzką biedą. Tak było w przypadku pana Marka. Zaczął od spotkań z chorymi, a pierwszą osobą, jaką wspomógł uściskiem ręki, był pan Stanisław, który zmarł następnego dnia. – Był to moment bardzo dla mnie trudny. Wówczas mnie na poważnie wzięło i zakręciło, by pomagać innym. Dziękuję za to skrzyżowanie dróg Bogu i ludziom, którzy w tym momencie stanęli na mojej drodze – powiedział pan Marek. A wspierająca go we wszystkim małżonka, pani Barbara, na zakończenie konferencji prasowej poprosiła, by zacytować pewien werset: „Bo jak to jest, Boże, że dajesz miłość nam, lecz siły, by tę miłość nieść, zaledwie wątły gram". Ktoś kiedyś powiedział, że dziwną i niewytłumaczalną rzeczą jest fakt, że czasem ten gram siły bardzo słabego człowieka tak wiele może zdziałać. Wspaniałym tego przykładem jest właśnie Wileńskie Hospicjum.

XXI wiek jest wiekiem niegromkich słów i ładnych kazań, wiekiem dobrych uczynków wobec bliźniego. „Królestwo Boże nie polega na słowach, ale na czynach" (1 Kor 4, 20). – To nie my coś robimy dla hospicjum, ale hospicjum dla nas. Tego rodzaju działalność uszlachetnia nas, pomaga bliżej poznać i zrozumieć bliźniego, uwrażliwia nas na cudzą biedę i przede wszystkim czyni nas tak bardzo potrzebnym innym – powiedział prezes Van Conlon z Irlandii.

Ale przejdźmy do części liturgicznej. Tego dnia Ewangelia według św. Jana głosiła między innymi: „Jak mnie umiłował Ojciec, tak ja was umiłowałem. I nie wyście mnie wybrali, ale ja was wybrałem". Zarówno czytanie liturgiczne, jak i Ewangelię skomentował w swojej homilii kardynał Audrys Juozas Bačkis, posługując się słowami św. Pawła: „Chcę być wszystkim dla wszystkich" i dodał przy tym, że Wileńskie Hospicjum – to wołanie o pomoc chorych. Kardynał wiele ciepłych słów powiedział też o błogosławionym ks. Michale Sopoćko, świętej Faustynie, siostrach Zgromadzenia Jezusa Miłosiernego i o wszystkich tych, którzy się przyczynili do powstania hospicjum. A w ciągu trzech lat pracowało nad tym Bożym dziełem około tysiąca osób.

Uroczystość rozpoczęła się krótkim filmem o etapach powstania hospicjum oraz pieśnią: Bogu niech będą dzięki, Alleluja. Następnie była Koronka do Miłosierdzia Bożego i uroczysta msza św., którą odprawiali kardynał Juozas Bačkis, nuncjusz apostolski Luigi Bonazzi, biskup Arūnas Poniškaitis oraz ponad 20 kapłanów, którym towarzyszyli diakoni i klerycy Wileńskiego Seminarium Duchownego. Pośród wiernych znalazła się przedstawicielka Litewskiego Ministerstwa Zdrowia, reprezentanci placówek dyplomatycznych, organizacji społecznych, władz miasta, lekarze, a także ludzie różnych zawodów oraz wyznań.

Modlono się w różnych językach: po polsku, po litewsku, były też krótkie wątki modlitwy po angielsku, francusku i niemiecku. Eucharystii towarzyszyły przepiękne śpiewy Chóru Mariańskiego z Krakowa oraz chóru parafialnego z Mejszagoły. Atmosfera była wspaniała, przepełniona wielkim skupieniem i rozmodleniem – wszystko to unosiło się ku niebu niczym jeden wielki hymn dziękczynienia „Ciebie, Boże, wysławiamy". Po mszy św. odczytano list papieża Benedykta XVI, w którym wyrażał słowa podzięki siostrom, robotnikom pracującym przy budowie i wolontariuszom, a także z całego serca udzielił swego papieskiego błogosławieństwa pracownikom hospicjum, chorym i wszystkim uczestnikom tej uroczystości. Potem nastąpiło poświęcenie całego budynku hospicjum oraz odsłonięcie i poświęcenie tablicy pamiątkowej hospicjum. W końcu posypały się podziękowania i kwiaty na ręce siostry Michaeli oraz kardynała, z którego inicjatywy to „sanktuarium" powstało. Pozdrowienia i piękne bukiety przybyły również ze strony Ministerstwa Ochrony Zdrowia Litwy, a także od wielu innych instytucji i osób prywatnych.

Atmosfera była tego dnia wyjątkowa. Zdawało się, że w powietrzu unoszą się dobre duchy, a ponure na co dzień ludzkie twarze nabrały uśmiechu, dobroci i jakiegoś wewnętrznego uniesienia. – To był wielki zastrzyk optymizmu, wspaniałe rekolekcje duchowe – powiedziała „Kurierowi" wilnianka Albina, wyznania prawosławnego. Ekonomistka Virginija, również wilnianka, była pełna podziwu, że w miejscu dawnego więzienia, zakątka zdawało się zapomnianego przez ludzi i Boga, rozkwitł tak piękny kwiat Bożego Miłosierdzia. Najwięcej wrażeń i własnych spostrzeżeń było przy wspólnym stole, jakże bogatym i przygotowanym przez młodych wolontariuszy.

źródło: Kurier Wileński, Program Pomost w Radio Wnet

Nowszy Starszy

Inne artykuły w kategorii Polonia na świecie

Skomentuj artykuł w Hydeparku Polonii

Dodaj swoją opinię do 1 komentarz w tym temacie.

Imię:
Komentarz:
Dodaj komentarz

Zofia Wojciechowska · 2012-07-04 15:29:18

Polecamy :) wywiad z siostrą Michaelą: http://pl.delfi.lt/aktualia/litwa/siostra-michaela-rak-swietoszkowatym-dzieckiem-to-ja-nie-bylam.d?id=59043615

Najnowsze artykuły

Magazyn w sieci

Hydepark Polonii

Kate Igor
19 maj, 04:57
Dziękuję panu dr Isikolo za prawdziwe czary. Natknąłem się na wiele świadectw zeznań DR ISIKOLO rzucającego zaklęcia voodoo [...]»
Renata.37
17 maj, 06:27
Odkryłam jogę dość późno ale może to i lepiej bo teraz mam sprawdzone sposoby na walkę z bólem [...]»
Krzysztof Cieslik
16 maj, 08:54
Szwajcaria potrafi byc pieknym miejscem do zycia ale czesc administracyjna jest dosc zawila ;) Ja od paru lat [...]»

Najczęściej...